Fragment książki Stefana Szczepłka „Legia Warszawa. 110 lat emocji”, która ukazała się nakładem wydawnictw SQN, Kraków 2026. Tytuł i śródtytuły od redakcji.
Kiedy powstała Legia? Każdy wie, że w roku 1916, a próby przedstawiania innej daty spotykają się z protestami kibiców tego klubu. Nie ma powodów do urazy. Nawet jeśli Legii odejmie się kilka lat z życiorysu, nie zmieni to jej wizerunku najpotężniejszego i najbardziej utytułowanego klubu w Polsce. A są powody do kwestionowania tej daty.
Z punktu widzenia urodzonego po wojnie kibica „Legia była zawsze”, zawsze też była związana z wojskiem i miała przedwojenny rodowód. Mało kto znał jednak szczegóły narodzin klubu, bo o tym, co „przedwojenne” i „sanacyjne”, pisano i mówiono niewiele, a jeśli już, to zazwyczaj pejoratywnie. PRL deprecjonowała dorobek międzywojennej Polski, żeby podnosić rangę budów socjalizmu. Propaganda przekonywała, że Centralny Okręg Przemysłowy był niczym w porównaniu z Hutą imienia Lenina, obniżała też znaczenie powstania miasta Gdynia i portu.
Czytaj więcej
W niedzielę polski klasyk, znów na szczycie tabeli. Legia Warszawa podejmie Lecha Poznań i jest wreszcie szansa na wyrównane spotkanie.
W sporcie mechanizmy były podobne. Mimo że nie można było zaprzeczyć istnieniu Cracovii, Wisły Kraków, Ruchu Wielkie Hajduki (Chorzów) czy Polonii Warszawa, to starano się zawłaszczyć ich stare tradycje, zmieniano im nazwy i barwy. Jednocześnie tworzono nowe kluby, mające stanowić wizytówkę socjalistycznego państwa: sieć milicyjnych Gwardii, wojskowych OWKS-ów, po wojnie powstał też Górnik w polskim Zabrzu.
Wołyńskie korzenie Legii Warszawa
Legia zajmowała w tych strukturach miejsce szczególne, właśnie ze względu na związki z wojskiem, bo i rola oraz postrzeganie wojska w Polsce ulegały zmianom. Jego prestiż był zawsze bardzo wysoki, należało więc dobierać słowa i ewentualnie naginać niewygodne fakty, aby ów prestiż nigdy nie ucierpiał.
Nie ulega wątpliwości, że jednym z twórców Legii był Stanisław Mielech. O jego roli mówi pamiątkowa tablica, odsłonięta już w XXI wieku na ścianie stadionu, od ulicy Łazienkowskiej. Ale nawet on w żadnej ze swoich dwóch książek poświęconych historii polskiego futbolu – „Gole, faule i ofsajdy” (1957) i „Sportowe sprawy i sprawki” (1963) – nie wspomina o okolicznościach powstania warszawskiego klubu. W drugiej z wymienionych książek napisał tylko jednym zdaniem: „Najlepszy klub legionowy »Legia« położył wielkie zasługi dla rozwoju sportu w stolicy”, mając niewątpliwie na myśli czasy po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.
Nie wiadomo, czy Mielech rzeczywiście nie pisał o korzeniach Legii, czy napisał, ale tekst usunęła cenzura. Nie można wykluczyć tej drugiej ewentualności, skoro w jego opracowaniu statystycznym przedwojennego piłkarstwa ligowego na listach strzelców (które zresztą Mielech wprowadził na łamy polskiej prasy) nie ma nazwiska najwybitniejszego przedwojennego polskiego piłkarza – Ernesta Wilimowskiego.
Czytaj więcej
Jedną z recept Bayeru Leverkusen w latach 80. na wzmacnianie składu było przyjmowanie piłkarskich uciekinierów z Polski. Zdarzało się, że niemiecki...
Jakkolwiek było, oficjalnie o narodzinach Legii dowiedzieliśmy się z monumentalnego albumu, wydanego w roku 1966, z okazji 50. rocznicy powstania klubu – „Legia 1916–1966. Historia, wspomnienia, fakty”. Lata 1916–1939 opisał w tym dziele właśnie Mielech.
„Założycielskie spotkanie pierwszej polskiej sportowej drużyny wojskowej odbyło się w kwietniu 1916 roku. Miało ono miejsce w kancelarii kompanii sztabowej Komendy Legionów Polskich, rozlokowanych w lasach koło Maniewicz na Wołyniu [dziś to terytorium Ukrainy – przyp. autora].
Najwyżsi rangą uczestnicy to chorążowie – zastępca dowódcy kompanii sztabowej Władysław Groele, który wybrany został prezesem Legii, oraz Zygmunt Wasserab, który przewodniczył zebraniu. Uczestniczyli w nim wszyscy piłkarze drużyny Komendy Legionów i ich kibice…
Żaden protokół z konstytucyjnego zebrania nie został sporządzony. Przebieg jednak znamy z relacji (pisemnej) uczestnika tego zebrania, plutonowego Stanisława Mielecha (…)”.
Czy to wystarczające fakty do uznania ich za datę narodzin Legii? Nie ma zasad, które by precyzowały, jakie kryteria powinny zostać spełnione, aby można było mówić o powstaniu klubu. Kluby same o tym decydują, a później wszystko weryfikuje historia. Raz jest to pierwszy mecz (jak w przypadku Polonii Warszawa), innym razem zatwierdzenie statutu, następujące zazwyczaj już po pierwszych spotkaniach.
Na publikacjach ukazujących się po wojnie piętno odciskała cenzura. Trzeba było umieć czytać między wierszami, ale też wiele faktów w ogóle nie ujrzało światła dziennego. A jak było przed wojną?
W wydanej w 1939 r. księdze jubileuszowej Pogoni Lwów znajduje się rozdział zatytułowany „Sport w Legionach”. Można tam przeczytać:
„Jedyną (…) gałęzią sportu, jaką w warunkach wojennych, a często nawet i w obliczu nieprzyjaciela mogły uprawiać nasze Legiony, była – prawie że wyłącznie – piłka nożna.
Czytaj więcej
Do wielkości trzeba dojrzeć porażkami. Leo Messiemu zajęło to dziesięć lat gry w reprezentacji. Przegrał w tym czasie cztery finały. Odszedł, wróci...
Ona jedna nie wymagała ni żużlowej bieżni, ani walcowanych kortów, nie była zależna od jakiejś skomplikowanej zaprawy, systematycznego treningu, czy też specjalnej diety.
Cały sprzęt piłkarski, to gumowa dętka i skórzany płaszcz. Łatwo je było zmieścić w każdym, choćby najmniejszym chlebaku. Ciężki but wojskowy zastępował z powodzeniem kołkowane obuwie piłkarskie, a sprawa dresów nie nastręczała najmniejszych trudności. Można było grać w drelichu, w spodniach tylko, ba nawet w negliżu. Wszak widownia to same »leguny«. Chłopy między sobą.
Z boiskiem też nie było kłopotu. Kawałek łąki od siedmiu boleści zawsze gdzieś się znalazł, bramki »markowano« plecakami i – sport był gotów. Nic dziwnego, że legionowe zespoły piłkarskie mnożyły się jak grzyby po deszczu, a wiele z nich gościło również na boisku Pogoni, pokazując grę ładną i pełną temperamentu. Skład tych drużyn stanowili najczęściej przedwojenni piłkarze klubów małopolskich, przeważnie ze Lwowa i Krakowa”.
Możemy też przeczytać, że już w 1915 r. „I Brygada wyłania drużyny, które organizują zawody”. Zazwyczaj nie mają nazw, tylko numery pułków, przy których są tworzone. Z jednym wyjątkiem – pojawia się nazwa „Legia”, która jednak chronologicznie nie była pierwsza nawet w wojsku. „Najlepsi piłkarze legionowi zgrupowali się w reprezentacyjnej drużynie Legionów Polskich, Legii, która później, po pokonaniu Cracovii słusznie mogła sobie rościć pretensje do tytułu mistrzowskiej drużyny Polski”.
Przypadek Legii jest więc szczególny z kilku powodów. Można mówić o drużynie, a nie klubie, bo poza piłką nożną innych sekcji w niej wtedy nie było. Powstała podczas wojny, wśród założycieli i pierwszych piłkarzy nie było Warszawiaków, a do stolicy przeniesiono ją dopiero po odzyskaniu niepodległości.
Mielech miał świadomość, że Legia pojawiła się w Warszawie niemal jak gość, skoro w książce „Gole, faule i ofsajdy” pisał: „Po przybyciu Legionów do Warszawy piłkarze stolicy oglądali grę najwybitniejszych zawodników Małopolski (…). Nawet Kałuża przyjeżdżał do Warszawy na gościnne występy”. A przecież w biografii Józefa Kałuży nie ma informacji, że był zawodnikiem Legii (z wyjątkiem roku 1930, ale to inna historia). Grywał jednak w drużynie na zaproszenie kolegów, co może sugerować bardziej towarzyski niż oficjalny charakter tego zespołu. Świadczy też o tym bardzo niestabilny skład, w jakim Legia rozgrywała mecze. Była ona wzmacniana najlepszymi zawodnikami z innych klubów wojskowych, jakie istniały przy niemal każdym legionowym pułku. Nie była więc jedyna.
Wszyscy oni stali się siłą rzeczy członkami-założycielami Legii. Mielech pisze, że w zebraniu założycielskim brali też udział kibice, ale nie wiadomo, kogo ma na myśli. Raczej nie cywilów, których najprawdopodobniej na obiekty wojskowe by nie wpuszczono. Byli to zapewne jacyś inni żołnierze, którzy przyszli z ciekawości i nudów, bo podczas przerwy w działaniach wojennych coś musieli ze sobą zrobić.
Antoni Poznański cieszył się opinią najlepszego polskiego piłkarza czasów I wojny światowej, ale sławę zdobywał jako zawodnik Cracovii. W tym klubie grali też Mielech, Hardt, Tarnawski, Knapik, Smoleński i Tyrowicz.
Czytaj więcej
AS Monaco, rywal Górnika Zabrze w grze o Ligę Konferencji, to pod wieloma względami klub inny niż wszystkie. Historia klubu z księstwa nierozerwaln...
Zdzisław Czermański był grafikiem, najsłynniejszym karykaturzystą tamtych lat i międzywojnia. Rysunki zamieszczał między innymi w „Cyruliku Warszawskim” i „Wiadomościach Literackich”. Portretował sportowców, ale i polityków. Był ulubionym artystą Józefa Piłsudskiego, który swoimi karykaturami autorstwa Czermańskiego ozdabiał ściany wnętrz Belwederu.
Wiadomo, że w roku 1916 drużyna legionowa rozgrywała mecze z drużynami harcerzy, Dywizyjnego Zakładu Sanitarnego oraz 6 i 4 Pułku Piechoty Legionów. Wyniki wprawdzie się zachowały, ale nie ma pewności, czy są zgodne ze stanem na boisku. Podobno podczas spotkania z Dywizjonem Zakładu Sanitarnego nad placem gry przeleciał rosyjski samolot patrolowy. Sędzia przerwał mecz, mimo to lotnik okrążał kilkakrotnie boisko, bo prawdopodobnie w życiu nie widział czegoś takiego jak mecz piłkarski.
Legia. Warszawski początek i koniec
Wołyński okres drużyny legionowej trwał tylko kilka miesięcy i był uzależniony od przebiegu wojny. Kiedy w lipcu 1916 r. Rosjanie rozpoczęli ofensywę, po bitwie pod Kostiuchnówką wojska austro-węgierskie opuściły tamte tereny – a legiony razem z nimi. W grudniu tego samego roku Komenda Legionów znalazła się w Warszawie, więc przeniosły się tu inne drużyny legionowe (między innymi 4 i 5 Pułku Piechoty Legionów) oraz pierwsza Legia.
Była tam gościem, tym bardziej że w jej składzie wciąż występowali zawodnicy z innych klubów i miast. Oprócz „pasiaków” także gracze lwowskich Pogoni, Lechii i Czarnych, Wisły Kraków czy KS Bochnia. Warszawiacy występowali w swoich klubach: Koronie, Polonii i AZS.
29 kwietnia 1917 r. na boisku Agrykoli (jedynym w Warszawie, które nadawało się do użytku) Legia rozegrała pierwszy mecz z Polonią. Zakończył się wynikiem 1:1, a remis w ostatniej minucie uratował wojskowym Stanisław Mielech. Rewanż miesiąc później przyniósł taki sam rezultat.
Między 29 kwietnia a 29 lipca 1917 r. Legia rozegrała w Warszawie dziewięć spotkań. Sześć wygrała, trzy (dwa z Polonią, jeden z 6 Pułkiem Piechoty Legionów) zremisowała.
O ile mecze w Warszawie, choć prestiżowe (zwłaszcza z Polonią i Koroną, wygrany 5:1), miały charakter lokalny, to spotkanie 19 sierpnia w Krakowie z Cracovią odbiło się echem w całym polskim środowisku piłkarskim. Legia zmierzyła się z zespołem uważanym wówczas za najlepszy w jeszcze nieodrodzonej Polsce. Miał w swoich szeregach między innymi Józefa Kałużę, Ludwika Gintla, Stanisława Cikowskiego i Leona Sperlinga, a więc zawodników, którzy cztery lata później wystąpią w pierwszym meczu reprezentacji Polski.
Tyle że w szeregach Legii znalazło się pięciu byłych zawodników Cracovii: Stanisław Mielech, Antoni Poznański, bramkarz Mikosz, Jan Prochowski i Wykręt. Pozostali byli graczami z innych klubów Małopolski i tylko Mierzejewski z Warszawskiego Koła Sportowego stanowił „stołeczny” wyjątek.
Był to więc pojedynek dwóch „siostrzyc”, jak pisali dziennikarze „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”, w którym zwycięstwo 2:1 odnieśli legioniści. „Nowa Reforma” zauważyła: „Zwycięstwo Legii łatwo wytłumaczyć, jeżeli się zważy, że Legia składa się głównie z najlepszych graczy Cracovii sprzed trzech lat, tak że wczorajsze zawody miały właściwie charakter rodzinny, bratania się, a nieraz ustępowania i omyłek, tłumaczących się tym, że gracze często zapominali, kto przeciwko komu gra. Gracze znali się zbyt dobrze, centrowego Kałużę pilnowało dwóch, a czasem trzech graczy, tak że nie mógł nic zdziałać”.
Czytaj więcej
Właściciele klubów zmieniają się tak, jak zmienia się piłka nożna. Już nie chcą kryć się w cieniu gabinetów, mają własne pomysły na futbol, a nawet...
Mecz był istotny z jeszcze dwóch powodów: zakończył dwuletnią serię spotkań Cracovii bez porażki i pierwszy raz pisano w Warszawie o Legii jako o „warszawskiej drużynie”. Tyle że to był jej koniec. Będąc de facto nie klubem, lecz zespołem sportowym związanym z wojskiem, podlegała rozkazom i była uzależniona od sytuacji politycznej oraz militarnej.
W lipcu wielu żołnierzy I Brygady Legionów Polskich, a wśród nich piłkarze, odmówiło złożenia przysięgi na wierność cesarzom Niemiec oraz Austro-Węgier. Oficerowie trafili za to do obozu w Beniaminowie, a szeregowi w Szczypiornie (gdzie zresztą spopularyzowali znaną za granicą grę w piłkę ręczną, w Polsce zwaną od nazwy tej miejscowości szczypiorniakiem). Pod koniec sierpnia 1917 r. Komendę Legionów, przyporządkowaną już II Brygadzie, przeniesiono do Przemyśla.
W ten sposób Legia straciła zawodników i przestała istnieć. Historia pierwszej chronologicznie drużyny legionowej trwała więc zaledwie kilkanaście miesięcy, od kwietnia 1916 r. do sierpnia 1917, bo po opisanym wyżej meczu z Cracovią żadnej aktywności drużyna już nie przejawiała. Rozegrała w tym czasie 17 udokumentowanych meczów.
Była efemerydą, którą trudno nazwać klubem. Jeśli przyjmujemy kwiecień 1916 r. za datę założenia Legii, to z powodów formalnych nie da się tego obronić. Można mówić jedynie o tradycji sięgającej tamtej daty, łączącej ją z chwalebną walką żołnierza polskiego i nazwą, której pomysłodawcą był Stanisław Mielech. (…)
Legia Warszawa. Odrodzenie w kasynie na Zamku
Wojna rozpoczęła historię klubu i wojna ją przerwała. W 1918 r. nigdzie na ziemiach Polski nie odnotowano większej aktywności sportowców. Wielu walczyło na frontach, więc nieliczne kluby zapadły w letarg. A w przypadku odrodzonego kraju zakończenie światowego konfliktu nie oznaczało natychmiastowego przerwania działań zbrojnych.
Do połowy 1919 r. toczyła się wojna polsko-ukraińska, w której nawet Lwowski Klub Sportowy Pogoń wystawił swój oddział. I to wtedy narodził się termin „Lwowskie Orlęta”. W lutym 1919 r. rozpoczęła się wojna z bolszewikami, trwająca do października roku następnego. W tym samym czasie wybuchły też trzy powstania śląskie. Sport nie był w tych okolicznościach najważniejszy, chociaż na fali walki o polskość 20 kwietnia 1920 r. założono KS Ruch Wielkie Hajduki, a polskie kluby rozgrywały na Śląsku propagandowe mecze.
Ponieważ jednak Warszawa została stolicą Polski, tutaj znalazły swoje miejsce państwowe instytucje oraz dowództwa różnych rodzajów wojsk. W grudniu 1919 r. Ministerstwo Spraw Wojskowych podjęło decyzję, podnoszącą rangę sportu w wojsku. Corocznie w Dniu Żołnierza (od 1920 r. obchodzonego 15 sierpnia, w rocznicę „cudu nad Wisłą”) miały być organizowane igrzyska sportowe „w celu rozbudzenia zamiłowania do sportu”. Brały w nich udział istniejące przy pułkach drużyny oraz zwykli żołnierze.
Rywalizowano w dyscyplinach, których uprawianie przyczyniało się do rozwoju fizycznego żołnierzy i ich sprawności: lekkiej atletyce, pływaniu oraz piłce nożnej. Bardzo popularne były też strzelectwo i szermierka.
Następstwem decyzji stało się coś w rodzaju pospolitego ruszenia wśród pracujących i mieszkających w Warszawie oficerów. Z ich inicjatywy w „Kurierze Porannym” 10 marca 1920 r. ukazała się informacja następującej treści:
„Wśród grona oficerów – miłośników sportu zrodziła się myśl zorganizowania w Warszawie Wojskowego Klubu Sportowego. Komitet organizacyjny zwraca się do zwolenników piłki nożnej, lekkoatletyki, szermierki i tenisa, by przybyli 14 marca 1920 roku do Kasyna Oficerskiego na Zamku, gdzie odbędzie się walne zebranie Klubu. W programie obrad jest uchwalenie statutu, który będzie przedstawiony M.S.Wojsk. do zatwierdzenia i wybory do tymczasowego zarządu”.
W ten sposób powstał WKS, który nie miał nic wspólnego z drużyną legionową z 1916 r., wiązał się natomiast pierwszy raz formalnie z Warszawą. Adam Burhardt, który był działaczem i kronikarzem klubu, pisał: „Wojskowy Klub Sportowy Legia powstał na wiosnę 1920 roku” i jest „najmłodszym klubem w Warszawie”.
Tymczasowy adres brzmiał: „Wojskowy Klub Sportowy. Zamek, Kasyno Oficerskie”.
Jedyną osobą, która łączyła te dwa byty, był porucznik Zygmunt Wasserab, prowadzący zebranie założycielskie na Wołyniu, ówczesny wiceprezes, któremu powierzono tę samą funkcję także i teraz.
Prezesem wybrano pułkownika Aleksandra Litwinowicza (późniejszego wiceministra Spraw Wojskowych), szefa Departamentu Gospodarczego Ministerstwa Spraw Wojskowych i zawodnika Legii z 1917 r. oraz jednego z założycieli Pogoni Lwów. Przyjęto barwy biało-czerwone (zmienione dwa lata później, po fuzji z Koroną). Powołano trzy sekcje: piłkarską, lekkoatletyczną i szermierczą. Za cele działalności klubu przyjęto „zorganizowanie życia sportowego poza godzinami służbowymi wśród wojskowych wszystkich stopni, ponadto propaganda sportu przez ćwiczenia, treningi, urządzanie zawodów itp.”.
Jak podaje profesor Robert Gawkowski („Mówią Wieki”, nr 6/2003):
„Najważniejszą sekcją WKS byli piłkarze, bowiem futbol w zawrotnym tempie zdobywał sobie zwolenników w całym kraju. Pierwsze mecze WKS grywał na Agrykoli, gdzie występowała większość stołecznych drużyn. Przeciwnikami najczęściej były zespoły garnizonowe, które z reguły łatwo przegrywały.
Inaczej było, gdy przyszło się zmierzyć z takimi potentatami jak Polonia czy Cracovia. Porażki 0:4 i 1:5 z tymi zespołami jednak nie należy traktować jak klęski, bowiem były to czasy, gdy wyniki dwucyfrowe nie należały do rzadkości.
Prawdziwą sensacją był natomiast remis 1:1, uzyskany w rewanżowym spotkaniu z Cracovią. Był to jeden z ostatnich meczów WKS Warszawa w 1920 r. Wojna polsko-radziecka spowodowała, że piłkarze, zwłaszcza wojskowego klubu, musieli iść na front”.