Zakaz sprzedaży alkoholu na na stacjach benzynowych był jednym z głównych elementów dwóch poselskich projektów nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości zgłoszonych przez przez Lewicę oraz Polskę 2050. Ostatecznie wypracowany na ich podstawie projekt, który trafił do drugiego czytania w Sejmie, nie zawiera w tym względzie żadnych ograniczeń.

Jak tłumaczy „Rzeczpospolitej” posłanka Wioleta Tomczak z klubu parlamentarnego Polska 2050, powodem był brak akceptacji ze strony zarówno rządu, jak i przedstawicieli Kancelarii Prezydenta. – Wprowadzenie takiego zakazu jest niezwykle istotne z punktu widzenia osób będących w kryzysie alkoholizmu. Z badań wynika, że aż 70 proc. kierujących, którzy są uzależnieni od alkoholu, przyznało, że kupowało alkohol na stacjach paliw, a aż 50 proc. przyznało, że spożyło go od razu przed jazdą – mówi Wioleta Tomczak.

Czytaj więcej

Pijani i naćpani. Polscy kierowcy nagminnie lekceważą zakazy prowadzenia pojazdów

Alkohol na stacjach benzynowych. Co proponują posłowie w najnowszej wersji projektu? 

Chodzi o badania przeprowadzone przez Fundację „Trzeźwość” w Gdyni oraz Fundację dla Dziecka i Rodziny „Wschodzące Słońce” w Gdańsku przeprowadzone od 8 lipca do 31 sierpnia 2024 r., w których wzięło udział 417 osób, w tym 320 kierowców z problemami alkoholowymi z 12 województw.

Jednak zaważyły argumenty przedsiębiorców wskazujące na to, że takie wyłączenie byłoby „dyskryminujące branżę paliwową w porównaniu do innych kanałów dystrybucji alkoholu w Polsce””. Takie stanowisko przedstawiła choćby Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego.

„Wszystkie formy ograniczenia sprzedaży alkoholu skierowane wyłącznie do stacji paliw, w znikomym stopniu przełożą się na ograniczenie fizycznej dostępności alkoholu. Stacji paliw, na których funkcjonują sklepy prowadzące sprzedaż napojów alkoholowych, jest w Polsce ok. 5,5 tys. Tymczasem wszystkich punktów sprzedaży napojów alkoholowych, według danych Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom (KCPU) jest ok. 119 tys.” – czytamy w opinii Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.

Z kolei Stowarzyszenie Polska Grupa Paliwowa zwraca uwagę, że „stacje paliw odpowiadają jedynie za ok. 2 proc. rynku sprzedaży alkoholu w Polsce”.

PGP argumentowała też, że ceny alkoholu na na stacjach paliw są wyższe niż w sklepach spożywczych czy dyskontach, więc wprowadzenie zakazu mogłoby prowadzić do zwiększenia udziału tańszych kanałów dystrybucji alkoholu, „oferujących szerszą dostępność produktu oraz bardziej agresywne mechanizmy promocyjne”.

Alkohol na stacjach tylko w dzień

Posłom nie udało się całkowicie wyrugować alkoholu ze stacji paliw, za to akceptację zarówno strony rządowej, jak i przedstawicieli prezydenta zyskała propozycja wprowadzenia ogólnopolskiej nocnej prohibicji, która ma obowiązywać w całym kraju w godz. od 22 do 6 rano. Wbrew informacjom, które pojawiły się w niektórych mediach, nocny ustawowy zakaz sprzedaży alkoholu będzie obejmował również stacje benzynowe, analogicznie jak to ma miejsce przy nocnej prohibicji ustanawianej na podstawie prawa miejscowego uchwałami rad gmin.

– Propozycja ograniczenia sprzedaży alkoholu na stacjach paliw wydaje się krokiem w dobrą stronę. Każde działanie zmniejszające dostępność alkoholu może realnie przełożyć się na poprawę bezpieczeństwa na drogach. Potwierdzają to zarówno rekomendacje WHO, jak i doświadczenia wielu krajów europejskich. I nie chodzi tu o dyskryminację branży, lecz o konsekwentne oddzielenie sfery prowadzenia pojazdów od alkoholu. Bo sam fakt, że można go kupić na stacji, wysyła społecznie zły sygnał i zwiększa ryzyko nieodpowiedzialnych decyzji za kierownicą – mówi Mikołaj Krupiński, rzecznik prasowy Instytutu Transportu Samochodowego.

– Co więcej, poszczególne samorządy będą mogły wydłużać czas nocnej prohibicji, tak by zakaz obowiązywał od godz. 21 do 9 rano – dodaje posłanka Wioleta Tomczak która żałuje również, że w odniesieniu do stacji benzynowych nie udało się wprowadzić tzw. zakazu sprzedaży witrynowej, dzięki któremu sprzedawany na stacjach alkohol nie byłby eksponowany.

Czytaj więcej

Sejm wprowadzi nocną prohibicję? „Propozycja nie budzi kontrowersji”

– To ma ogromne znaczenie w przypadku osób zmagających się z chorobą alkoholową. O ile wykonując codzienne zakupy, mogą je sobie tak zaplanować, by korzystać np. z targów, bazarów czy sklepów nie posiadających koncesji, to w przypadku kupna paliwa prawie niemożliwe jest dokonanie zakupu bez narażenia się na widok wyeksponowanego alkoholu. Ciągle bowiem bardzo mało jest stacji oferujących możliwość płatności za transakcje bezpośrednio przy dystrybutorze – zauważa posłanka, która zawodowo jest specjalistką w zakresie zdrowia publicznego. – Miałam nawet zgłosić taką poprawkę, ale ostatecznie ją wycofałam, ponieważ oznaczałoby to konieczność ponownej notyfikacji projektu w Komisji Europejskiej, która odwlekłaby uchwalenie ustawy o kolejne miesiące – wyjaśnia posłanka.

Zwłaszcza że projekt oprócz nocnej prohibicji wprowadza bardzo wiele istotnych zmian, od zakazu sprzedaży alkoholu w innej postaci niż w płynie, po wprowadzenie obowiązkowych oznaczeń na opakowaniach informujących o zakazie sprzedaży nieletnim, prowadzeniu po spożyciu i o szkodliwości dla kobiet w ciąży. Teraz są one stosowane dobrowolnie na zasadzie samoregulacji. Projekt jest przed drugim czytaniem. Jeśli ustawa zostanie uchwalona, wejdzie w życie od 1 stycznia 2027 r.

Etap legislacyjny: projekt skierowany do II czytania