O zmianach w alkoholowych nawykach Rosjan pisze „Kommiersant”, powołując się na szacunki uczestników rynku alkoholowego. W pierwszej połowie 2026 r. Rosjanie zaczęli rzadziej odwiedzać lokale gastronomiczne ze względu na rosnące ceny i przesunięcie w stronę bardziej oszczędnej konsumpcji. W skali kraju średni ruch od stycznia do czerwca spadł o 6-10 proc. rok do roku, podczas gdy średni rachunek, w zależności od segmentu, wzrósł o 18 proc.

Rosja. Kryzys wymusza kupowanie alkoholu w melinach

Uczestnicy rynku nie spodziewają się szybkiego ożywienia popytu. „Nie ma przesłanek do wyjścia z kryzysu przed końcem 2026 roku” – mówi Nikita Rogożny, współwłaściciel sieci restauracji z makaronem Wokker i sieci gastromarketów Briket Market.

Czytaj więcej

Drony uderzyły w Wildberries. Nadchodzi fala bankructw

Spadek ten przypisują oni zmniejszonemu ruchowi w restauracjach, zamykaniu lokali i niższemu udziałowi alkoholu w rachunku. Słowem – oszczędnościom, które obywatele federacji coraz częściej stosują w piątym roku wywołanej wojny z Ukrainą. Skutkuje ona m.in. dużym skokiem cen także alkoholu oraz spadkiem oferty wraz z sankcjami nałożonymi na eksport najlepszych alkoholi do Rosji z krajów unijnych. Sprzedaż wina spadła najbardziej – o 45 proc., do 3,61 mln litrów. Alkoholu powyżej 9 proc. Rosjanie zamówili o 39,78 proc. mniej (4,47 mln litrów).

„Sprzedaż alkoholu w restauracjach rzeczywiście spadła, częściowo z powodu zmniejszonego ruchu” – potwierdza Aleksiej Niebolsin, wiceprezes Federacji Restauratorów i Hotelarzy. Według platformy OFD, od stycznia do czerwca liczba wystawianych rachunków w restauracjach i barach w całej Rosji zmniejszyła się 4 proc. Ale w wypadku 13-milionowej Moskwy jest to spadek o 11 proc. w ujęciu rocznym.

Bankiety z własną wódką

Tymczasem średni rachunek podrożał o 8 proc. do 3200 rubli, a w Moskwie o 6 proc. do 4500 rubli (203 zł). Według Aleksieja Niebolsina klienci zaczęli oszczędzać i rzadziej zamawiać droższe dania, preferując tańsze alternatywy. Co więcej, Rosjanie coraz częściej organizują bankiety z własnym alkoholem.

Jewgienij Niczipuruk, założyciel sieci Rakowaja, uważa, że spadek sprzedaży alkoholu w Rosji jest jednym z przejawów kryzysu w branży restauracyjnej. Alkohol w lokalach gastronomicznych jest sprzedawany z wysoką marżą, więc gdy dochód ludzi spada, konsumenci jako pierwsi rezygnują z takich zakupów. Henrik Winter, współwłaściciel Tigrusa, do którego należą Osteria Mario, Shvili i Bar BQ Cafe, podaje, że restauracje zazwyczaj naliczają marżę na alkohol w wysokości 200-300 proc. „Goście albo w ogóle nie zamawiają alkoholu, albo wybierają tańsze opcje – piwo lub cydr zamiast wina i mocnych alkoholi” – mówi.

Źródło „Kommiersanta” w jednym z głównych producentów alkoholu przypisuje spadek sprzedaży zamknięciu wielu restauracji, kawiarni i barów. Nie wytrzymują one rosnących podatków, braku pracowników czy klientów. Według oficjalnej statystyki w marcu 2026 r. liczba restauracji w rosyjskich miastach powyżej miliona mieszkańców zmniejszyła się 5 proc. rok do roku, do 7200 punktów; kawiarni o 6 proc., do 12 500; a barów o 11 proc., do 5900.