To sedno czwartkowej uchwały siedmiu sędziów Izby Cywilnej SN pod przewodnictwem pierwszej prezes SN Małgorzaty Manowskiej.
Ubezwłasnowolnienie to często bolesne sprawy
Piotr Telusiewicz,
sędzia sprawozdawca, powiedział w uzasadnieniu, że przepisy proceduralne kodeksu postępowania cywilnego
dotyczące ubezwłasnowolnienia nie przewidują wybrania przez wnioskodawcę
rodzaju ubezwłasnowolnienia. Chodzi o rozróżnienie między ubezwłasnowolnieniem całkowitym i częściowym, których skutki istotnie się różnią. Wnioskodawca nie ma zwykle odpowiedniej wiedzy w tym zakresie, w
szczególności medycznej, a decyzja i tak należy do sądu. Zatem to sąd musi mieć
możliwość wyboru odpowiedniego środka.
Czytaj więcej
Sądowe ubezwłasnowolnienie mają zastąpić instrumenty wspieranego podejmowania decyzji przez osoby wymagające pomocy przy czynnościach prawnych.
A chodzi o bardzo ważne i bolesne dla konkretnych ludzi i ich rodzin sprawy. Sędzia nawiązał też do prowadzonych od miesięcy prac nad projektem ustawy znoszącej ubezwłasnowolnienie i zastąpienie go innymi prawnymi rozwiązaniami. Konsultacje tego projektu się przeciągnęły i nieprędko trafi on do Sejmu. A tymczasem spraw o ubezwłasnowolnienie jest w sądach nadal wiele.
Dlatego też potrzebne okazało się wyjaśnienie tej kwestii w uchwale Sądu Najwyższego, która została wydana w związku ze sprawą o całkowite ubezwłasnowolnienie córki, o które wystąpiła jej matka.
Sąd cywilny ustalił, że córka ma dwóch synów z byłego małżeństwa, nad którymi opiekę sprawuje ich ojciec, a ona kontaktuje się z nimi osobiście oraz telefonicznie. Kobieta ma zasądzone alimenty na synów, pobiera też rentę socjalną, ale też zaciągała kredyty i jest zadłużona na ok. 50 tys. zł. Mieszka z rodzicami, którzy jej pomagają, ale szereg razy przebywała w różnych szpitalach umieszczana tam wbrew jej woli, jest pod kontrolą lekarza oraz bierze systematycznie leki. Większość czasu poświęca modlitwie i żyje w świecie własnych przeżyć, wycofana społecznie, tylko powierzchownie orientuje się w swoich bieżących sprawach finansowych. Choroba uniemożliwia jej stawanie przed sądem i składanie wyjaśnień, nie jest też w stanie zrozumieć kierowanych do niej pism procesowych. Funkcjonuje dzięki pomocy rodziny, ale rokowania co do poprawy są niepewne.
Czytaj więcej
Rodzicom, na których spoczywa obowiązek alimentacyjny wobec dziecka ubezwłasnowolnionego, co do zasady nie przysługuje wynagrodzenie za sprawowanie...
Dwa sądy i dwa różne spojrzenia na ubezwłasnowolnienie
Sąd okręgowy oddalił wniosek o jej ubezwłasnowolnienie, stwierdzając, że choć zachodzi przesłanka medyczna do jej całkowitego ubezwłasnowolnienia, to nie jest to celowe z przyczyn społecznych. Matka nie wykazała, aby jej córka podejmowała nieracjonalne decyzje finansowe lub takie, które zagrażałyby jej dobru, jej interesy są obecnie dostatecznie chronione, a przy pomocy rodziny potrafi dbać o swoje podstawowe sprawy i przyjmuje leki.
Inaczej tę sytuacje ocenił Sąd Apelacyjny we Wrocławiu, który orzekł częściowe ubezwłasnowolnienie córki, w uzasadnieniu wskazując, że choć matka domagała się całkowitego ubezwłasnowolnienia, to sąd w takiej sprawie nie jest związany wnioskiem co do zakresu ubezwłasnowolnienia. Zostały zaś spełnione przesłanki do częściowego ubezwłasnowolnienia określone w art. 16 k.c. Z uwagi na występowanie objawów chorobowych u córki jej codzienne funkcjonowanie i pełnienie przez nią ról społecznych jest ograniczone, funkcjonuje tylko dzięki pomocy rodziny, ale przy zachętach matki sporządza samodzielnie posiłki, pomaga w prostych czynnościach domowych. Dla ochrony jej interesów prawnych, majątkowych i przy podejmowaniu decyzji co do kontynuacji leczenia wystarczy orzeczenie ubezwłasnowolnienia częściowego.
Wyrok SA zaskarżył do SN miejscowy prokurator, zarzucając SA przekroczenie granic orzekania wyznaczonych wnioskiem matki, a trzyosobowy skład SN zwrócił się z tą kwestią do szerszego składu, który w podjętej w czwartek uchwale stwierdził, że przepisy k.p.c. nie przewidują wybrania przez wnioskodawcę rodzaju ubezwłasnowolnienia.
Sygn. akt III CZP 41/24