Sądy raczej unikają tych kwestii, a spraw tego typu jest coraz więcej. Stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy, z uwzględnieniem przywiązania do zwierzaków.

Hiszpański casus

W Hiszpanii zwierzęta towarzyszące, traktowane do tej pory jako rzeczy, ostatnio uznano prawnie za istoty czujące, które mają być uwzględniane podczas postępowań rozwodowych, spadkowych, a także w sprawie opieki – jak nad dziećmi. Nowe przepisy ukróciły też możliwość zajęcia zwierzęcia ze względu na długi właściciela.

Czytaj więcej

Pupile domowe jak dzieci podczas rozwodów. Hiszpania zmienia prawo

W Polsce te kwestie się też pojawiają, np. przy rozwodach – wskazują prawnicy zajmujący się tymi sprawami. W jednym z wyroków krakowski sąd okręgowy orzekł, że przyjaźń człowieka z psem jest dobrem osobistym (katalog tych dóbr ma charakter otwarty).

Ale przepisy koncentrują się na majątkowej stronie zagadnienia, np. zniesienia współwłasności nie da się w pełni stosować do pieska. Nie można go np. podzielić, tak jak działki.

O prawie do kontaktu ze zwierzęciem przepisy wprost nie mówią właściwie nic. Ustawa o ochronie zwierząt stanowi, że zwierzę jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę, a w sprawach nieuregulowanych w ustawie do zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy.

Spory o domowe zwierzęta coraz częściej pojawiają się w sprawach rozwodowych, a zwłaszcza o podział majątku dorobkowego, bo zwierzęta – czasem bardzo kosztowne w zakupie i w utrzymaniu – są składnikiem majątku, a sprawy te są specyficzne ze względu na emocjonalną więź z właścicielami. Dlatego często każde z małżonków żąda przyznania psa czy kota na jego wyłączną własność.

– Nie ma problemu, kiedy małżonkowie są zgodni i zawierają ugodę przewidującą prawo byłego małżonka do odwiedzania ukochanego zwierzaka. Gorzej, kiedy porozumienia nie ma i sprawę musi rozstrzygnąć sąd. Miałam kilka przypadków „porwań" wspólnego pieska, np. podczas spaceru. Kiedy małżonek, któremu drugi odebrał zwierzę siłą, składa zawiadomienie na policję, słyszy, że jeżeli zwierzę stanowi współwłasność, jest to sprawa sądu cywilnego i policja nie chce ingerować – wskazuje Katarzyna Topczewska, adwokatka zajmująca się m.in. prawną ochroną zwierząt.

– Niestety, na razie nie ma podstaw prawnych do ustalenia kontaktów ze zwierzęciem po rozwodzie małżonków i po podziale ich majątku. Dlatego warto by było rozważyć zmianę przepisów i uregulowanie tej kwestii, podobnie jak w przepisach dotyczących kontaktów z dziećmi – dodaje.

Lepiej ugodowo

– Obecne przepisy pozwalają regulować kwestie dostępu do zwierzęcia, w szczególności z którym jesteśmy zżyci, a także spory na tym tle. Byle tylko sędziowie byli bardziej wrażliwi na te kwestie, gdyż w tych sprawach, z jakimi się spotkałam, nie chcieli się nimi zajmować, traktując je (najczęściej chodziło o pieska) jako wątek uboczny względem spraw majątkowych, alimentów, kontaktów z dziećmi. Dobrym wyjściem jest w takich sytuacjach polubowne ustalenie, najlepiej na piśmie, przynajmniej na czas do podziału majątku lub spadku, na co czeka się miesiącami – wskazuje adwokat Magdalena Olchowicz. – Ma to dodatkowe znaczenie, ponieważ obowiązkiem współwłaścicieli zwierzęcia jest dbałość o nie i dopóki nie zadecydują, komu przypada, na każdym jako współwłaścicielu ciąży obowiązek sprawowania opieki nad zwierzęciem – dodaje mec. Olchowicz.

Aleksandra Gaczek - adwokat, GGK Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych

Zwierzę, które należało do jednego z małżonków jeszcze przed zawarciem małżeństwa, ciągle należy właśnie do niego. Podobnie jest z odziedziczonym i jako majątek osobisty nie podlega ono „podziałowi" po rozwodzie. Jeśli zaś zostało nabyte lub adoptowane w czasie małżeństwa, to wchodzi do majątku wspólnego małżonków i po rozwodzie sądy często zostawiają psa lub kota u tego z małżonków, który sprawować będzie także opiekę nad dziećmi. Często pojawia się spór, który z rozwiedzionych jest właścicielem zwierzaka, a także o to, że jeden z małżonków odmawia jego wydania. Wtedy możemy sięgać po przepisy dotyczące ochrony własności. Najlepsze jest jednak ugodowe rozwiązanie sporu.