Uniewinnieniem zakończył się we wrześniu ubiegłego roku głośny proces pięciorga aktywistów, którzy udzielali pomocy humanitarnej migrantom przy granicy polsko-białoruskiej. – Nie ma dowodów, by oskarżeni osiągnęli jakąś korzyść osobistą lub majątkową; nie można interpretować przepisów w taki sposób, że chodzi o korzyść dla osób, którym udzielono pomocy – uzasadniał wtedy swoje orzeczenie Sąd Rejonowy w Hajnówce.

Piątka z Hajnówki uniewinniona. MSWiA chce karać za bezinteresowną pomoc nielegalnym migrantom

Oskarżenie tzw. Piątki z Hajnówki oparto na art. 264a kodeksu karnego, zgodnie z którym karze do pięciu lat więzienia podlega ten, kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, umożliwia lub ułatwia innej osobie pobyt na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej wbrew przepisom.

Czytaj więcej

To nie koniec głośnej sprawy tzw. piątki z Hajnówki? Prokuratura wydała komunikat

Jak się okazuje rządzący chcą uszczelnić ten przepis tak, aby obejmował działania wobec nielegalnych migrantów niezwiązane z osiągnięciem korzyści majątkowej. Propozycję tę przedstawił właśnie Czesław Mroczek, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji w uwagach do projektu nowelizacji k.k. opracowanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Resort Waldemara Żurka proponuje bowiem zaostrzenie kar za przemyt migrantów przez granicę.

Wiceminister Mroczek chce uzupełnić ten projekt o dwie kluczowe zmiany. Pierwszą z nich ma być proponowane przez MSWiA rozróżnienie typów kwalifikowanych przestępstw, które odnosiłyby się do wytwarzania znacznej ilości fałszywych dokumentów albo działania sprawcy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej.

Obecnie za podrabianie dokumentów grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Po zmianach wyższa kara od dwóch do 12 lat pozbawienia wolności przewidziana byłaby za podróbki „znacznej ilości dokumentów”. – Mając na uwadze liczbę spraw prowadzonych w Straży Granicznej, dotyczących tzw. „fabryk” produkujących fałszywe dokumenty, powyższa zmiana miałaby istotne znaczenie z punktu widzenia zadań realizowanych przez Straż Graniczną – podkreśla resort.

Kolejną, nie mniej znaczącą zmianą, którą postuluje Czesław Mroczek, jest dodanie do art. 264a § 1a o treści: Kto, wiedząc, że inna osoba przebywa na terytorium RP wbrew przepisom umożliwia lub ułatwia jej dalszy pobyt, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Według MSWiA nowelizacja ta pozwoli na skuteczniejszą walkę z przemytem migrantów. – Aktualnie powyższe zachowanie nie jest penalizowane, co powoduje lukę dla osób, które wykorzystują takie sytuacje i pod pretekstem pomocy migrantom pomagają im w nielegalnym pobycie i stanowią punkt wyjścia do dalszej nielegalnej migracji do krajów Europy Zachodniej. Jednocześnie należy zaznaczyć, że nie są to pojedyncze przypadki, tylko długofalowe i zorganizowane działania, które osłabiają skuteczność organów ścigania – argumentuje Mroczek.

Czytaj więcej

Kontrowersyjne przepisy ws. migrantów. Dotkną też turystów i grzybiarzy

Podkreśla przy tym, że proponowany przepis dotyczy stricte osób, które są bezpośrednio zaangażowane w popełnianie przestępstw związanych z nielegalną migracją, a nie samych migrantów.

MSWiA chce karać za podanie ciepłego posiłku czy lekarstw nielegalnym migrantom. Pomoc humanitarna ma być przestępstwem

– To rozwiązanie nie jest wymierzone w przemytników, ale w aktywistów czy mieszkańców terenów przygranicznych, którzy udzielają pomocy humanitarnej cudzoziemcom, którzy nielegalnie przekroczyli granicę i przebywają w Polsce – komentuje adwokat Radosław Baszuk, który był jednym z obrońców oskarżonych w procesie z Hajnówki.

Jego zdaniem po zmianach kara do trzech lat więzienia będzie groziła za każde udzielenie pomocy osobie przebywającej na terenie Polski. – Jeżeli zimną ciemną nocą, w lesie pod Hajnówką znajdziemy przemarznięte dziecko o śniadym kolorze skóry i udzielimy mu pomocy, np. zabierając do domu i ogrzewając czy dając jeść, to popełnimy przestępstwo. Za zwykłe humanitarne odruchy będziemy mogli trafić do więzienia nawet na trzy lata – mówi karnista.

To – jak wskazuje – jest wbrew dyrektywie unijnej. Mowa o dyrektywie Rady UE z 2002 r. w obszarze zwalczania nielegalnej migracji, która definiuje ułatwienie nielegalnego wjazdu, tranzytu i pobytu. Za nią szła też decyzja ramowa Rady z tego samego roku w sprawie wzmocnienia systemu karnego w celu zapobiegania przemytowi migrantów. Jak zaznacza prawnik, dokumenty te nie dotyczyły działalności humanitarnej.

Według niego tzw. Piątka z Hajnówki zostałaby prawdopodobnie uznana za winną i skazana, jeśli przepisy proponowane przez resort spraw wewnętrznych obowiązywałyby. Zastrzega, że wyjściem w takiej sytuacji jest próba zastosowania kontratypu i wykazania, że pomoc migrantom była udzielana w stanie wyższej konieczności.

– Wykazanie bezpośredniego niebezpieczeństwa dla dobra chronionego prawem nie zawsze jest jednak łatwe. Normatywny sens proponowanego rozwiązania jest taki, że każda pomoc osobie, która przekroczyła granicę nielegalnie będzie podlegała karze, bez względu na motywację i intencję. To kolejny przykład nieumiejętnego tworzenia prawa i skutecznych rozwiązań, który nie poprawi bezpieczeństwa na granicy, a może uderzyć w osoby niosące pomoc humanitarną – twierdzi mec. Baszuk.

Opinia
Jarosław Jagura, adwokat, Helsińska Fundacja Praw Człowieka

Jestem zaskoczony pomysłem forsowanym przez MSWiA. Kogo bowiem chce karać ministerstwo za pomoc osobom, które przekroczyły granicę wbrew przepisom? Tych, którzy niosą pomoc humanitarną, czy członków rodzin? Nie tędy droga do zwalczania przemytu. W myśl proponowanych przepisów odpowiedzialność karną będą ponosić nie przemytnicy, ale osoba, która: poda zupę, wodę, lekarstwa czy ciepłe ubranie, udzieli schronienia, ogrzeje, a nawet wspiera psychicznie i towarzyszy w oczekiwaniu na przyjazd Straży Granicznej. Jest to wbrew wartościom, na których zasadza się nasza konstytucja. Uderza to w ochronę godności drugiego człowieka, w solidarność, w nakaz ochrony życia ludzkiego. Nie przekonuje mnie argumentacja, której używa resort, uzasadniając te zmiany. Z jednej strony Straż Graniczna informuje o niezwykle wysokiej, niemal 100 proc., szczelności naszej granicy i o tym, że nikt jej w sposób nieuregulowany nie przekracza. Z drugiej zaś strony ministerstwo chce drastycznej zmiany prawa, o wiele dalej idącej niż wymagania stawiane przez przepisy unijne. Albo mamy sukces w walce z przemytem, albo mamy aż tak wielkie problemy, że chcemy zmienić prawo w sposób, który będzie naruszał wartości konstytucyjne.