Do wypadku doszło w nocy z wtorku na środę w okolicy Kobylanki (pow. stargardzki). Jak zauważa portal brd24.pl, to tragedia podobna do tej, którą w 2023 r. spowodował Sebastian M.

Na drodze ekspresowej S10 kierowca BMW z olbrzymią prędkością uderzył w osobową Toyotę, którą podróżowało starsze małżeństwo. W wyniku uderzenia kierowca samochodu, w który wjechało rozpędzone BMW zginął na miejscu, a pasażerka z obrażeniami ciała została przewieziona do szpitala.

Czytaj więcej

Koniec procesu Sebastiana M. „Istnieje tylko najwyższa kara, jaką wolno wymierzyć”

Prokurator: gdyby nie pasażer, to być może do tego wszystkiego by nie doszło

Całe zdarzenie było nagrywane przez pasażera BMW, który miał nakłaniać kierowcę, aby ten jechał szybciej. Ostatnia zarejestrowana prędkość wynosiła ponad 270 km/h. Pasażer został na miejscu wypadku, a kierowca zbiegł. Po niecałej godzinie przez bliską osobę został przywieziony do Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie.

Prokuratura zdecydowała postawić zarzuty spowodowania wypadku zarówno kierowcy BMW, jak i pasażerowi, który z nim podróżował. Śledczy uznali, że doprowadzili do wypadku działając wspólnie i w porozumieniu. – Państwo nie słyszą tego na ujawnionym filmie, ale oglądaliśmy to nagranie z głosem i słychać na nim, jak pasażer nakłania i prowokuje kierowcę do rozpędzania BMW. Mówi: "Szybciej! Jeszcze szybciej!”. Zatem, gdyby nie pasażer, to być może do tego wszystkiego by nie doszło – powiedziała cytowana przez brd24.pl prok. Julia Szozda z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

Czytaj więcej

Tragiczny wypadek pod Stargardem. Kierowca miał jechać 270 km/h

Podejrzani zostali aresztowani na trzy miesiące. – Sąd w pełni podzielił argumentację prokuratora i przychylił się do wniosku o zastosowanie tych środków zapobiegawczych – przekazała w piątek prok. Julia Szozda.

W chwili wypadku kierowca był trzeźwy, natomiast pasażer BMW znajdował się pod wpływem alkoholu. Przeprowadzone testy nie wykazały obecności środków odurzających u żadnego z mężczyzn. Obaj odmówili składania wyjaśnień i nie przyznali się do zarzucanego im czynu.

Obu mężczyznom grozi do 20 lat więzienia.