„Rzeczpospolita”: Pomimo sprzeciwu prokuratora wydał pan postanowienie o wydaniu listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu, byłemu wiceministrowi sprawiedliwości, który ukrywa się za granicą. Brzmienie art. 281 § 2 kodeksu postępowania karnego wskazuje, że sąd jest związany sprzeciwem prokuratora.
Sędzia Konrad Mielcarek: Swoje stanowisko wyraziłem w obszernym uzasadnieniu postanowienia, istotny jego fragment odnosi się do przyjętej przeze mnie wykładni tego przepisu. Chciałbym podkreślić, że istnieje wyraźna linia orzecznicza sądów apelacyjnych, w tym Sądu Apelacyjnego w Warszawie, zgodnie z którą sprzeciw prokuratora jest wyrażeniem jego stanowiska, ale nie ma dla sądu charakteru wiążącego. Taki pogląd znajduje również szerokie oparcie w doktrynie. Wbrew literalnemu brzmieniu art. 281 § 2 k.p.k., wykładnia tego przepisu nie może prowadzić do sytuacji, w której procesowe oświadczenie jednej ze stron samo przez się przesądza o treści orzeczenia organu powołanego ustawą do merytorycznego rozpoznania wniosku. Skoro ustawodawca pozostawił kompetencję do wydania listu żelaznego sądowi okręgowemu, to przyjęcie bezwzględnie wiążącego charakteru sprzeciwu prokuratora sprowadzałoby rolę sądu do formalnego potwierdzenia stanowiska prokuratora, bez możliwości samodzielnego zbadania przesłanek zastosowania tej instytucji. Oczywiście są też przeciwne orzeczenia, jedno z nich przytaczam w uzasadnieniu, ale się z nimi nie zgadzam.
Sędzia Konrad Mielcarek: W sprawie Michała Kuczmierowskiego nie zgodziłem się na list żelazny z przyczyn merytorycznych
Wcześniej był pan jednak referentem w sprawie o wydanie listu żelaznego dla Michała Kuczmierowskiego i wówczas podjął pan decyzję odmowną. Dlaczego w tamtej sprawie nie można było zastosować listu żelaznego, a w przypadku byłego wiceministra sprawiedliwości już tak?
Nie zgodziłem się, ale z przyczyn merytorycznych. W tamtym przypadku najpierw sąd okręgowy w innym składzie nie zgodził się na wydanie listu żelaznego właśnie z uwagi na sprzeciw prokuratora. Ale Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił to postanowienie i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania, nakazując rozstrzygnąć ją merytorycznie. Wówczas ja tę sprawę otrzymałem i zająłem takie samo stanowisko – uznałem, że sprzeciw prokuratora nie stanowi przeszkody do merytorycznego rozpoznania wniosku. Natomiast w tamtych okolicznościach sprawy uznałem, że nie było podstaw do wydania podejrzanemu listu żelaznego.
Tyle że Michał Kuczmierowski przebywa w Wielkiej Brytanii, wyraża wolę składania wyjaśnień w konsulacie, na co prokuratura się nie zgodziła, a Marcin Romanowski ukrywa się, posługuje się paszportem na inne dane, a do tego deklaruje, że przebywa w Mołdawii, ale w separatystycznym regionie Naddniestrza, który nie jest kontrolowany przez tamtejszy rząd, tylko przez Rosję. To chyba wszystko powinno świadczyć na niekorzyść podejrzanego i przemawiać za odmową wydania listu żelaznego.
Nie chciałbym porównywać tych spraw, bo sąd jest od tego, by rozważyć indywidualne okoliczności rozpoznawanej sprawy i zastanowić się, czy te środki przymusu, które dotąd były stosowane, nie okazały się nieskuteczne. Jak widać, pomimo wydania postanowienia o zastosowaniu tymczasowego aresztowania i Europejskiego Nakazu Aresztowania, nie udało się prokuraturze ściągnąć podejrzanego do Polski.
Czytaj więcej
Wydanie listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu nie miałoby miejsca, gdyby w sprawie nie orzekał tzw. neosędzia i gdyby prokuratura nie popełniła b...
Skoro podejrzany Marcin Romanowski ma obiektywny interes w tym, żeby się jednak w Polsce pojawić, odpowiadać z wolnej stopy (podkreśla, że chce wykonywać mandat posła, ustabilizować sytuację życiową), to wydaje mi się, że są to okoliczności przemawiające za tym, by zastosować list żelazny nie tylko w interesie podejrzanego, ale przede wszystkim w interesie wymiaru sprawiedliwości. W przeciwnym razie ta sprawa jeszcze długo nie znajdzie swojego rozwiązania.
Sędzia Konrad Mielcarek o Waldemarze Żurku: Bardzo się dziwię, mógłby się postawić w moim położeniu
Z uwagi na to, że zgoda na list żelazny łączy się z uchyleniem postanowienia o zastosowaniu ENA, pojawiają się głosy, że to był tylko wybieg obrony nakierowany na to, żeby pan Romanowski mógł swobodnie po uchyleniu ENA opuścić Europę i uciec do Stanów Zjednoczonych.
Polskie dokumenty paszportowe Marcina Romanowskiego zostały unieważnione. Ponadto chciałbym podkreślić, że to nie jest tak, że sąd ma stuprocentowe zaufanie do podejrzanego. Oczywiście jeżeli podejrzany nadużyje udzielonego mu zaufania, nie będzie się stawiał na wezwania prokuratury czy sądu, czy w inny sposób będzie utrudniał postępowanie, to przecież list żelazny zostanie odwołany.
Postanowienie jest nieprawomocne i prokuratura może wnieść zażalenie. Nie kwestionuję prawa do krytycznej oceny orzeczenia sądu. Natomiast skala personalnych ataków ze strony ministra sprawiedliwości, jakiej właśnie doświadczam w związku z wydaniem tego postanowienia, moim zdaniem przekracza wszelkie granice dopuszczalnej krytyki.
Czytaj więcej
Postanowienie sądu o liście żelaznym dla byłego wiceszefa MS Marcina Romanowskiego, może być uznane za przejaw uprzywilejowania jego środowiska -...
Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek w mediach społecznościowych napisał, że jestem „neosędzią ze stajni Zbigniewa Ziobry”, który „jednoosobowo próbuje zapewnić nietykalność Marcinowi Romanowskiemu” i kieruje się zasadą, że „swoi chronią swoich”. Takie pejoratywne sformułowania moim zdaniem mają podważyć moją niezależność i niezawisłość przy wydawaniu decyzji. Bardzo się temu dziwię, bo pan minister był sędzią, który za poprzedniej władzy był bardzo atakowany przez ówczesnego ministra sprawiedliwości i z pewnością mógłby się postawić w moim położeniu. Europejski Trybunał Praw Człowieka w 2022 r. uwzględnił jego skargę, wskazując na efekt mrożący tego typu działań władz wobec sędziego. Dziwię się, że teraz sam używa wobec innego sędziego tego rodzaju sformułowań. W mojej ocenie ten personalny atak, zważywszy na jego skalę, może być ukierunkowany na to, żeby uzyskać w przyszłości oczekiwane rozstrzygnięcie ze strony innych składów sędziowskich.
I jak pan zamierza zareagować?
Wystąpiłem do Krajowej Rady Sądownictwa. Niestety nie mam zbyt wielu złudzeń co do tego, czy jakiekolwiek działania zostaną podjęte. Niemniej jednak wystąpiłem w sprawie ochrony niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów. Ta sytuacja jest niepokojąca.
Oczekuje pan uchwały? Stanowiska? Potępienia ministra, który jest przecież członkiem KRS?
Wydaje mi się, że skoro KRS stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, to jako sędzia oczekiwałbym jakiejś reakcji, by zapobiegać tego typu działaniom ze strony przedstawicieli władzy wykonawczej.
Czytaj więcej
Rozproszona kontrola konstytucyjności jest fajna, dopóki stosują ją nasi. A przepis przestaje być zły w zależności od tego, kto go używa.
Jeszcze odnosząc się do zastrzeżeń pana ministra co do tego, że postanowienie zostało wydane przez tzw. neosędziego, chciałbym podkreślić, że spora grupa sędziów powołanych po 2017 r., którzy orzekają w Sądzie Okręgowym w Warszawie, od lutego 2025 r. jest odseparowana od orzekania w zwykłym referacie spraw karnych i skierowana do specjalnie wyodrębnionej sekcji postępowania przygotowawczego, która stała się swego rodzaju gettem. Orzekając w tej właśnie sekcji, zostałem wylosowany do tej konkretnej sprawy i orzekłem w niej zgodnie ze swoim sumieniem i ze swoim rozumieniem przepisów prawa, które zawarłem w uzasadnieniu. A później minister sprawiedliwości stawia mi zarzut, że odwołuję się do Konstytucji RP. Okazuje się, że rozproszona kontrola konstytucyjności, tak mocno eksponowana, jest dobra albo zła w zależności od tego, czy zgadzamy się z orzeczeniem, czy nie. Tak samo jak podnosi się zarzut co do wadliwości składu. Jak orzeczenie jest po myśli, to może je wydać nawet „neosędzia”. Jestem sędzią z 25-letnim stażem. Od blisko sześciu lat orzekam w Sądzie Okręgowym w Warszawie i po prostu staram się wymierzać sprawiedliwość zgodnie ze złożonym ślubowaniem. Dlatego te, tak emocjonalne, wypowiedzi pana ministra odbieram jako bardzo krzywdzące.
Czy zamierza pan podjąć jakieś środki prawne?
Tak, zamierzam wystąpić z powództwem o ochronę dóbr osobistych. Pan minister Waldemar Żurek przekroczył granice dopuszczalnej krytyki orzeczenia sądowego i wkroczył w sferę personalnego ataku na sędziego. Poza tym wytwarza się pewna praktyka wywierania presji na sędziów. Wydaje mi się, że sędziowie, niezależnie od tego, czy są starzy, czy nowi, powinni zaprotestować przeciwko takiemu traktowaniu, gdyż w podobnym położeniu może znaleźć się każdy, kto wyda orzeczenie niezgodne z oczekiwaniami władzy.