Przypomnijmy, iż Szymon L. jest synem znanego szczecińskiego lekarza i byłej minister finansów w pierwszym rządzie Prawa i Sprawiedliwości. W grudniu 2019 r. adwokat został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Przed sądem odpowiadał za tzw. powoływanie się na wpływy. Miał przyjąć 30 tys. zł i żądać kolejnych 100 tys. zł za obietnicę umorzenia postępowania dotyczącego wypadku drogowego – w tym konkretnym przypadku kierowca potrącił pieszego.

Prokuratura zarzucała mu ponadto utrudnianie prowadzenia postępowań karnych – L. miał składać fałszywe zeznania czy wynosić z zakładów karnych grypsy (m.in. słynnemu "Pickowi"), w których używano bezprawnych gróźb (jednej z osadzonych w przyniesionym przez oskarżonego grypsie m.in. grożono oblaniem twarzy kwasem).

„Adwokat z pierwszych stron gazet”

Szymon L. od początku nie przyznawał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw. Zarzuty nazwał „Himalajami absurdu” i przekonywał, że jako „adwokat z pierwszych stron gazet” stał się „ofiarą intrygi”, w którą zamieszani byli prokuratorzy. – Dla mnie i dla mojej rodziny to dyshonor, że siedzę tu na ławie oskarżonych i tłumaczę się, że nie jestem przestępcą – mówił podczas jednej z rozpraw. – Nie popełniłem żadnego z zarzucanych mi przestępstw. A znalazłem się tu m.in. dlatego, że praca Prokuratury Krajowej w Szczecinie jest sprzeczna z tym, co wynika z ustawy Prawo o Prokuraturze – dodał.

W 2024 r. zapadł pierwszy wyrok. Szymon L. został skazany na 7 lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Na skutek apelacji sąd drugiej instancji złagodził wyrok do czterech lat więzienia. 

Czytaj więcej

Znany adwokat ze Szczecina trafi do więzienia. Sąd złagodził mu jednak karę

Trzy wnioski o ułaskawienie. Jeden może zaskakiwać

We wtorek „Gazeta Wyborcza” ujawniła, że do prezydenta Karola Nawrockiego trafiły trzy wnioski o ułaskawienie byłego mecenasa. Jeden złożył w imieniu Szymona L. jego adwokat, drugi jego rodzice, a trzeci prokurator w stanie spoczynku Barbara Zapaśnik. 

Gazeta zauważa, że zaskakiwać może trzeci wniosek, bo co prawda Barbara Zapaśnik ponad 40 razy przesłuchiwała Szymona L., a on opowiadał jej o domniemanych związkach świata przestępczego ze szczecińskimi adwokatami i prokuratorami, ale śledztwo zostało jej odebrane. L. oświadczył potem, że czuje się wykorzystany przez prokuraturę. Jak pisze „Wyborcza”, prawdopodobnie dlatego, że ta nie wystąpiła z wnioskiem o zastosowanie artykułu 60 Kodeksu karnego, mówiącego o nadzwyczajnym złagodzeniu kary.

Czytaj więcej

Prezydent ułaskawił trzy osoby. To Adam Borowski, Piotr Pytel i „Staruch”