Jak relacjonuje portal BRD24.pl, prokurator zażądał dla Żaka najwyższego wymiaru kary, jaka grozi za spowodowanie wypadku, czyli 20 lat pozbawienia wolności, a także ustalenie 15-letniego okresu, po którym oskarżony mógłby starać się o warunkowe zwolnienie.
Łukasz Żak jest oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej we wrześniu 2024 r. Zginął w nim 37-letni mężczyzna, a cztery osoby trafiły do szpitala. Proces trwa od czerwca 2025 r.
Z opinii przedstawionych przez biegłych wynikało, że Żak w chwili wypadku miał na liczniku ponad 220 km/h. Kierował samochodem po wypiciu alkoholu, we krwi mogło go być od 1,1 do 1,4 promila.
Tylko długotrwała izolacja Łukasza Żaka może przynieść pozytywne efekty
- Kara 20 lat pozbawienia wolności jawi się jako jedyna adekwatna w tej sprawie. Jedyna adekwatna wobec ogromnego stopnia społecznej szkodliwości tego przestępstwa oraz zachowania oskarżonego zarówno przed, jak i po jego popełnieniu - mówiła przed sądem prokurator Katarzyna Niemiec-Rudnicka w mowie końcowej. Stwierdziła też, że jedyną adekwatną karą jest długotrwałe odizolowanie takiego sprawcy, ponieważ wcześniejsze środki karne nie przyniosły żadnych efektów resocjalizacyjnych.
Czytaj więcej
Volkswagen Arteon, którym kierował oskarżony Łukasz Żak, tuż przed wypadkiem jechał z maksymalną prędkością, jaką mógł osiągnąć ten model samochodu...
– [Łukasz Żak] był wcześniej wielokrotnie skazywany za przestępstwa w sprawach narkotykowych, za prowadzenie pojazdu po pijanemu, za łamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów i kilka miesięcy przed wypadkiem opuścił zakład karny, gdzie właśnie odbywał karę za prowadzenie pojazdu mimo zakazu – wskazała prokurator. – Pomimo tego wszystkiego po raz kolejny postanowił wsiąść pijany za kierownicę, po wypiciu połowy butelki wódki i poruszać się z prędkością, której przeciętny kierowca nie rozwija nawet na autostradzie. To wszystko nagrywał komórką – wyliczała.
Katarzyna Niemiec-Rudnicka wniosła także, aby sąd orzekł dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów przez Żaka oraz zasądził po 300 tys. zł zadośćuczynienia dla żony i syna ofiary wypadku i 10 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym.
Więzienie dla kolegów za o nieudzielenie pomocy i poplecznictwo
Prokuratura chce kar pozbawienia wolności dla kolegów Żaka oskarżonych o nieudzielenie pomocy i pomoc w ucieczce.
W przypadku Mikołaja N., Damiana J. i Macieja O. za nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku i poplecznictwo prokurator zażądała łącznej kary 3 lat pozbawienia wolności i po 75 tys. zł zapłaty na rzecz wdowy Eweliny P. i jej dzieci.
Czytaj więcej
Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście nie zamknął w środę przewodu sądowego w procesie Łukasza Żaka oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na...
Dla Kacpra K., który odpowiada także za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości, prokuratura wniosła o 3 lata i 6 miesięcy pozbawienia wolności, pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz obowiązek zapłaty 75 tys. zł dla poszkodowanych w wypadku oraz 10 tys. zł na Fundusz Sprawiedliwości.
Z kolei dla Aleksandra G. oskarżycielka publiczna zażądała za poplecznictwo roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności.
Teraz oskarżeni muszą czekać na wyrok, który ogłosi sędzia Maciej Mitera.
Co stało się na trasie Łazienkowskiej 15 września 2024 r.
Do wypadku na Trasie Łazienkowskiej doszło ok. godz. 1:30 w nocy z soboty na niedzielę. W tył jadącego w kierunku warszawskiej Pragi osobowego Forda, którym podróżowały cztery osoby, wbił się z dużą prędkością Volkswagen Arteon. W wypadku zginął jeden z pasażerów Forda, 37-letni ojciec rodziny. Matka, która prowadziła samochód oraz ośmioletnia dziewczynka i czteroletni chłopiec, zostali ranni.
Arteonem jechało pięć osób: dziewczyna Żaka, Paulina, i jego znajomi: Adam K., Maciej O. i Sara S. Chwilę po wypadku Cuprą Formentor dojechał do nich jeszcze Kacper K. z pasażerami: Damianem J. i Mikołajem N. Ci ostatni podeszli do rozbitego Arteona i z Maciejem O. popychali Łukasza Ż. w stronę zjazdu z trasy, krzycząc: „Sp….., uciekaj!”. Zarejestrowało to nagranie jednego ze świadków. Zaraz potem Łukasz Żak wyjechał z Polski. Zgłosił się na policję w Niemczech, skąd został następnie sprowadzony do Polski i usłyszał zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, ucieczki z miejsca i złamania sądowego zakazu prowadzenia pojazdów. Grozi mu do 30 lat więzienia.
Adam K. dobrowolnie poddał się karze. Został skazany na pięć miesięcy więzienia, półtora roku prac społecznych i musi zapłacić 8 tys. zł zadośćuczynienia pokrzywdzonym. Sara S. jako jedyna z osób jadących Volkswagenem uniknęła odpowiedzialności karnej. Na wniosek prokuratury sąd zdecydował o warunkowym umorzeniu postępowania wobec niej.
Proces w sprawie wypadku na Trasie Łazienkowskiej rozpoczął się w czerwcu 2025 r. Oprócz Łukasza Żaka na ławie oskarżonych zasiadło wtedy jego sześciu kolegów. Żakowi grozi 30 lat więzienia.