Dawid Adamski
Frombork już po raz trzeci gościć będzie artystów i naukowców, którzy podzielą się swoją wiedzą i wrażliwością z publicznością. Co zmieniło się przez te trzy lata?
Festiwal na dobre utrwalił się na mapie letnich wydarzeń w regionie. Jesteśmy coraz bardziej rozpoznawani i odczuwamy to na każdym kroku. Odwiedzają nas licznie turyści, zaproszenie do udziału w festiwalu przyjmują wybitni naukowcy i światowej sławy artyści. Rozwinęliśmy też nieco formułę naszej działalności, powołując do życia portal, który działa niezależnie od festiwalu, przez cały rok i promuje naukę oraz sztukę.
Jaki jest cel festiwalu?
Budujemy instytucję o charakterze opiniotwórczym, funkcjonującą na styku sztuki i nauki. Mamy aspiracje, aby efekty jej działań wykraczały poza kontekst krajowy. Kluczem do tego festiwalu jest wyobraźnia, która jest fundamentem nauki. Ale też fundamentem sztuki, stąd łączenie tych dwóch dziedzin.
Co zaproponujecie uczestnikom podczas tegorocznej edycji?
Jeśli chodzi o komponent nauki, bo on jest dla nas najistotniejszy, odbędą się trzy debaty. Jedna z nich poświęcona będzie dezinformacji. Zapytamy naukowców, co sądzą o aktualnych teoriach spiskowych z różnych dziedzin, poczynając od kosmosu po biologię i chemię. Kolejny panel dotyczyć będzie blackoutu. W gronie wybitnych ekspertów zastanowimy się, co zdarzyłoby się, gdyby wyłączono prąd, jak postępować w takiej sytuacji, co to oznacza dla państwa. De facto rozegramy z publicznością scenariusz blackoutu. Odbędzie się też debata dotycząca energetyki jutra. Wspólnie zastanowimy się, jak mądrze i skutecznie budować bezpieczeństwo energetyczne na poziomie lokalnym. Opowiemy o klastrach i spółdzielniach energetycznych. Odbędzie się też wykład prof. Hanny Rothkael dotyczący badań oddziaływania wiatru słonecznego na ziemską magnetosferę.
A komponent kulturalny?
Hitem festiwalu będzie koncert Alabastra DePlume z gościnnym udziałem Wojciecha Mazolewskiego. Artysta zaprezentuje fragmenty swojej pierwszej płyty zatytułowanej „Copernicus”. Rozpoczynamy dwoma koncertami ambientowymi: Olgi Markowskiej i Tomasza Bednarczyka. Zostaną one zarejestrowane i wydane na płycie winylowej i CD przez Fundację Future i Sonar Records, w ten sposób chcemy też opowiadać o sobie odbiorcom za granicą. Wystąpi Etnobotanika, zaprzyjaźniona już z festiwalem. Pojawi się też Remont Pomp, zespół grający muzykę etniczną, awangardową i improwizowaną, który powstał przy Polskim Stowarzyszeniu Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną w Gdańsku. Współpracowali m.in. z Mikołajem Trzaską, Kenem Vandermarkiem, czy… Wojciechem Mazolewskim.
Pojawi się akcent literacki?
Oczywiście, to już tradycja. Mariusz Cieślik, który jest z nami od początku festiwalu, podczas pierwszej edycji rozmawiał z Antonim Liberą. W zeszłym roku zorganizowaliśmy performatywne czytanie Lema z udziałem m.in. Andrzeja Mastalerza. Tym razem zapraszamy Marcina Cieleckiego, autora książki „Dziedziniec pogan”, bo nie boimy się metafizyki, a tytuł spotkania mówi wszystko: Duchowa podróż przez Warmię.
W minionych edycjach jednym z punktów programu była moda.
W tym roku również. Tym razem prezentujemy wystawę fotografii z nowej kolekcji Sandry Skórki, zatytułowanej Zielnik Wyspiańskiego, prezentowanej ostatnio w Nowym Jorku. Projektantka wykorzystuje materiały, które są już w obiegu. W dniu otwarcia wystawy spotka się z publicznością i opowie o filozofii mody cyrkularnej i upcyclingu.
Dochodzi też format sportowy.
Tak, odbędzie się Kosmiczny Mecz. Zespół Mazur Radzymin, w którym gra Quebonafide, jedna z największych gwiazd polskiego hip-hopu, zmierzy się z drużyną złożoną z polskich naukowców. To mecz charytatywny, dochód z niego przeznaczony będzie na PSONI w Gdańsku, w ramach którego działa zespół Remont Pomp.
Wnętrze audytorium
Zastanawiam się, jak w takiej otoczce - muzyki elektronicznej, mody, sportu - odnajdują się naukowcy.
Jak wspominałem kluczem do naszego festiwalu jest wyobraźnia. Jesteśmy wśród ludzi ciekawych świata, branża nie ma znaczenia. Myślę, że naukowcy czują się u nas tak samo swobodnie, jak na salach wykładowych, czy w światowych ośrodkach badawczych. To ludzie o wielkiej wrażliwości i nieoczywistych pasjach. Dość powiedzieć, że nasz dyrektor merytoryczny Michał Szwajewski gra na perkusji. Mam nadzieję, że nie zdradzam tajemnicy domu (śmiech).
Kim są uczestnicy wydarzenia? Kto odwiedza festiwal?
Mamy dwie przenikające się grupy gości. Pierwsza – to osoby zainteresowane nauką, kosmosem, a druga – szeroko rozumianą kulturą. Spotykamy na festiwalu turystów, którzy przyjeżdżają, by poczuć niepowtarzalną atmosferę tego miejsca. W końcu żył tu i pracował Mikołaj Kopernik. Dziś we Fromborku można spotkać naukowców, którzy pracują w NASA, w Europejskiej Agencji Kosmicznej, którzy współtworzą współczesne przemysły kosmiczne. Są na wyciągnięcie ręki, można z nimi porozmawiać na różne ciekawe tematy. Do tego jesteśmy wśród artystów. Wszyscy powtarzamy za Sun Ra, że space is the place (śmiech) Samo wejście na festiwal jest darmowe, wystarczy się tylko zarejestrować, odpada więc bariera finansowa.
Czym oczarowała was Warmia?
Urodziłem się w Braniewie, więc trudno mi być obiektywnym. Z jednej strony we Fromborku renesans osiąga swoją pełnię, w postaci Kopernika, który patrząc w niebo zmienił nasze myślenie o kosmosie, ale przede wszystkim o człowieku. Z drugiej strony czterdzieści kilometrów dalej, w Królewcu, rodzi się oświecenie. Immanuel Kant dokonuje kopernikańskiego przewrotu w filozofii. To wszystko dzieje się na małym skrawku ziemi. Tutaj nie ma przypadku. Tutaj jest duch miejsca, którego – być może to jest na nasz główny cel – chcemy obudzić.
Wyjątkowa jest też przestrzeń, w której odbywa się festiwal.
Wszystko dzieje się w dawnym kościele św. Mikołaja. To zdesakralizowana świątynia, w której po 1945 roku komuniści urządzili kotłownię. W ubiegłym roku budynek został oddany do użytku po remoncie, mieliśmy zaszczyt inaugurować jego otwarcie koncertem Anny Marii Jopek i Roberta Kubiszyna, w którym można było usłyszeć m.in. poezję św. Hildegardy z Bingen. To wszystko zasługa ks dr Jacka Wojtkowskiego, gospodarza miejsca, absolutnie wyjątkowego człowieka, który nie boi się robić we Fromborku rzeczy spektakularnych. Dawny kościół dziś nosi nazwę Audytorium św. Mikołaja. Robi niesamowite wrażenie… Jesteśmy w pustej, ale wciąż majestatycznej gotyckiej świątyni. Nawiasem mówiąc jest tu zjawiskowa akustyka. Co ciekawe, jesteśmy prawie na plaży. Fantastycznie, że udało się przywrócić to miejsce do życia.
Popularyzacja nauki to łatwa rzecz?
To zależy. Myślę, że w dużych miastach tych trudności jest mniej, choćby z uwagi na lepszą infrastrukturę. Future Festival to inicjatywa oddolna, ale na poziomie meta zajmujemy się promocją Polski. W praktyce wpisujemy się w coraz silniejszy trend myślenia o kulturze przez pryzmat lokalności. Interesuje nas to, co zakorzenione: konkretne miejsca, historie i środowiska, bo właśnie one okazują się dziś najbardziej komunikatywne także w obiegu międzynarodowym. Ten „local content” nie jest dla nas strategią marketingową, tylko naturalnym punktem wyjścia do opowiadania o szerszych zjawiskach i czymś co w praktyce robimy od trzech lat, choć bywa trudno.