Z tego artykułu dowiesz się:
- W jaki sposób nowy ruch polityczny Ewy Zajączkowskiej-Hernik może zmienić wewnętrzny układ sił w Konfederacji.
- Jakie cele stawia przed sobą stowarzyszenie Biało-Czerwoni i jaką rolę chce odgrywać na scenie publicznej.
- Dlaczego wzrost „trzeciej siły” wewnątrz prawicowej formacji może wpłynąć na kształt kolejnej koalicji rządzącej.
- Z jakimi wyzwaniami wiąże się przekształcenie internetowej popularności w realną siłę polityczną.
Biało-Czerwoni – tak nazywa się nowy projekt na prawicy. To stowarzyszenie, którego liderką jest europosłanka Ewa Zajączkowska-Hernik. Powstało kilka tygodni temu, a już staje się liczącą siłą na prawicy.
– Skala zainteresowania przerosła nasze oczekiwania. W pierwszej dobie mieliśmy około 1,5 tys. zgłoszeń, po dwóch dniach około 3 tys., a w niespełna dwa tygodnie przekroczyliśmy 5 tys. – mówi „Rzeczpospolitej” Zajączkowska-Hernik.
Europosłanka dostała się do Parlamentu Europejskiego w 2024 r., a w 2026 r. ostatecznie pożegnała się z Nową Nadzieją Sławomira Mentzena oraz z frakcją Europy Suwerennych Narodów. Teraz jest w PE w tej samej grupie co narodowcy, czyli Patrioci dla Europy, ale wciąż pozostaje w Konfederacji. Zajączkowska-Hernik chce być odrębnym podmiotem w prawicowej formacji, złożonej ze środowisk Krzysztofa Bosaka i Sławomira Mentzena. Już kohabitacja obu liderów jest trudna, a teraz może okazać się jeszcze trudniejsza.
Ewa Zajączkowska-Hernik chce startować do Sejmu z list Konfederacji
Konfederacja w nowym badaniu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” z 2-3 lipca ma 13,3 proc. poparcia, co przekłada się aż na 72 mandaty.
Wysokie poparcie dla Konfederacji sprawia, że środowisko to może stać się „języczkiem u wagi” w przyszłorocznych wyborach. Układ sił w ramach tej formacji ma więc zasadnicze znaczenie dla polskiej polityki. Nie jest żadną tajemnicą, że PiS próbuje rozbić retorycznie Konfederację na dwie części, a prezes PiS Jarosław Kaczyński ciepło wypowiada się o Krzysztofie Bosaku, natomiast ze środowiskiem Mentzena i z nim samym toczy wojnę. Ostatnio na tle Ukrainy.
Czytaj więcej
Z wielu analiz i sondaży wynika, że w Polsce wciąż pozostaje sporo miejsca na nowe ugrupowania polityczne. To trochę wynik rozczarowania tymi, któr...
Jakie plany ma Zajączkowska-Hernik? – Nie tworzę osobnej partii ani projektu konkurencyjnego wobec Konfederacji. Jestem w Konfederacji, wiążę z nią swoją przyszłość i zamierzam startować do Sejmu. Ruch Biało-Czerwoni ma być obywatelskim zapleczem, przestrzenią dla ludzi, którzy chcą działać społecznie, kontrolować władzę, pomagać innym i przygotowywać się do odpowiedzialnej aktywności publicznej. Wielu ludzi nigdy nie zapisze się od razu do partii politycznej, ale chce działać dla Polski. I właśnie dla nich jest ten Ruch – zaznacza w rozmowie z nami.
Jakie cele ma jej projekt? – Nasze cele są bardzo konkretne. Po pierwsze, społeczna kontrola władzy – zarówno centralnej, jak i samorządowej. Będziemy patrzeć politykom na ręce, nagłaśniać patologie, kontrolować wydawanie publicznych pieniędzy i korzystać z narzędzi obywatelskich, takich jak dostęp do informacji publicznej czy konsultacje społeczne. Po drugie, kuźnia kadr – chcemy wyszukiwać i przygotowywać nowych liderów: społeczników, ekspertów, prawników, samorządowców, ludzi z doświadczeniem zawodowym, którzy do tej pory byli poza układami. Po trzecie, pomoc obywatelom. Ruch ma być miejscem, gdzie człowiek pozostawiony sam wobec urzędu, niesprawiedliwości albo bezdusznej instytucji znajdzie wsparcie – mówi „Rzeczpospolitej”.
Biorąc pod uwagę zasięgi europosłanki w sieci, jej deklaracje polityczne należy brać poważnie. Przez ostatnie kilkanaście miesięcy zbudowała w internecie wyjątkowo mocną pozycję. Głównie, chociaż nie tylko, na tle tematów „zapalnych” dla prawicy. Z kolei forum Parlamentu Europejskiego jest dla niej platformą do podkreślania własnej agendy dotyczącej m.in. sprzeciwu wobec Zielonego Ładu, kwestii regulacji Internetu (m.in. tzw. „Chat Control”) i nie tylko.
– Uważam, że są trzy elementy, które trzeba mieć, żeby w ogóle zaistnieć jako startup polityczny. Pierwszy to siła w internecie: tę już ma. Jeśli chodzi o obserwatorów, wyświetlenia czy interakcje, to Zajączkowska-Hernik ma ich najwięcej ze wszystkich kobiet w polskiej polityce. Jest numerem 1 wśród polityczek, jako jedyna regularnie rywalizuje w rankingach mediów społecznościowych z Nawrockim, Tuskiem czy Mentzenem – zauważa w rozmowie z nami Mateusz Sabat, szef firmy Big Dreams 4 Leaders, który pracował przy takich startupach politycznych jak Nowoczesna czy Polska 2050 Szymona Hołowni. Ale zasięgi to nie wszystko.
Role w Konfederacji zostały już rozdane. Czy znajdzie się jeszcze miejsce dla ludzi Ewy Zajączkowskiej-Hernik?
Przejście od internetowych zasięgów do realnej siły w polityce bywa jednak trudne. Poza zasięgami liczą się przede wszystkim struktury i organizacja. – Zajączkowska-Hernik musi zbudować profesjonalną infrastrukturę do zbierania i organizowania sympatyków. Ten krok jest przed nią: przełożenie tego, co ma w sieci, na ludzi, którzy będą z nią pracować oraz finansować, choćby przez małe wpłaty (crowdfunding). Przez same social media nie da się tego organizować na dłuższą metę. Trzeba mieć zapisanych w bazie konkretnych ludzi oraz mieć jakiś pomysł na nich. Trzecia rzecz to dobór ludzi, którzy będą organizować struktury lokalne – na tym poległo już wiele startupów politycznych. Sama liderka, bardzo widoczna w sieci, nie sprawi, że przełoży się to na struktury. Musi być grono co najmniej kilkunastu zaufanych osób, które zweryfikują zgłoszenia i wykonają pracę polityczną w terenie – podkreśla w rozmowie z nami Mateusz Sabat.
Co z Biało-Czerwonymi? – Teraz trwa najważniejszy etap organizacyjny: kontakt z kandydatami, rozmowy, wysyłanie deklaracji, przyjmowanie członków wspierających i tworzenie mapy kompetencji. Nie chcemy budować struktur na papierze. Najpierw musimy poznać ludzi, zobaczyć, gdzie mieszkają, czym się zajmują i w czym mogą pomóc. Następnie chcemy uporządkować struktury regionalne, rozpocząć integrację członków, wyłonić zespoły lokalne i uruchomić pierwsze inicjatywy: społeczne, kontrolne, edukacyjne i patriotyczne – mówi nam Zajączkowska-Hernik.
Czytaj więcej
– Wsparcie dla Ukrainy nie jest pytaniem moralnym, lecz strategicznym. Nasza pomoc powinna być udzielana proporcjonalnie do realizacji polskich cel...
Jeśli Zajączkowska-Hernik i jej stowarzyszenie urosną w siłę, może to wywołać ferment w Konfederacji i zmienić wewnętrzny układ sił w formacji. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że w ubiegłym roku liderzy dwóch istniejących wtedy części Konfederacji, czyli Ruchu Narodowego oraz Nowej Nadziei, wstępnie podzielili między swoimi partiami miejsca na listach wyborczych. Dlatego teraz politycy związani ze środowiskiem Mentzena, gdy słyszą o ruchu Zajączkowskiej-Hernik, twierdzą w kuluarach, że jeśli będzie chciała kandydować do Sejmu, to narodowcy będą musieli oddać jej miejsca z własnej puli. Obecnie Zajączkowska-Hernik jest w grupie europosłów związanych z Krzysztofem Bosakiem.
Europosłanka może też spróbować sięgnąć po wyborców innej siły na prawicy, czyli po wyborców Grzegorza Brauna. A przepływy w ramach trzech obecnie istniejących partii na prawicy – PiS, Konfederacji i Konfederacji Brauna – mogą decydować o tym, jak będzie w przyszłości wyglądał rząd. Znaczenie będą miały też podziały i relacje w samej Konfederacji, na które gra zarówno KO, jak i PiS. Ruch Zajączkowskiej-Hernik może więc doprowadzić do przetasowań na prawicy i sprawić, że wszystkie obecne kalkulacje wyborcze okażą się nieaktualne. Faktyczny układ sił i komitetów wyborczych na prawicy może się więc jeszcze mocno zmienić.