Choć w debacie publicznej od dawna słychać ostrą krytykę nadużywania tymczasowego aresztowania przez sądy, proceder ten nasilił się w ciągu ostatniej dekady. Dziś w aresztach przebywa niemal 8 tys. osób, co stanowi aż 11 proc. wszystkich osadzonych. Często te aresztowania są bezcelowe. Dość powiedzieć, że 2025 r. sądy zasądzą 10,1 mln zł z tytułu zadośćuczynienia i odszkodowania za niesłuszne tymczasowe aresztowanie lub zatrzymanie.
Przedsiębiorcy nie zgadzają się na kontynuację tego trendu, zwłaszcza że często za kraty bez powodu trafiają przedsiębiorcy. Dlatego cztery organizacje przedsiębiorców: Corporate Connections, Konfederacja Lewiatan, Polska Rada Biznesu i Pracodawcy RP dostarczyły rządowi gotowy projekt ustawy, ograniczający swawolę prokuratorów i sędziów we wsadzaniu podejrzanych za kraty. Projekt powstał w zespole SprawdzaMY, znanym z licznych pomysłów deregulacyjnych.
Szef firmy nie może nią kierować zza krat
Przedsiębiorcy podkreślają, że nadużywanie tymczasowych aresztowań podważa zaufanie do państwa nie tylko wśród tych, którzy zostali w ten sposób potraktowani, ale też na szerszą skalę. – Polska pod tym względem ma złą opinię w świecie, choć skala przestępczości gospodarczej nie jest u nas większa niż w Niemczech, Francji czy Szwajcarii. Ponadto areszt stosowany jest przez znacznie dłuższy okres niż w krajach UE – zauważa Wojciech Kostrzewa, prezes Polskiej Rady Biznesu. Dodaje, że wsadzenie przedsiębiorcy za kraty sprawia, że nie może kierować swoją firmą, traci zaufanie kontrahentów, kontrakty i zyski, co w rezultacie szkodzi całej gospodarce.
Czytaj więcej
Ponad 10,1 mln zł rekompensat zasądzono w 2025 r. za stosowanie niesłusznego zatrzymania i tymczasowego aresztowania. Średnie sumy wypłacane ofiaro...
Projekt trafił na biurka dwóch ministrów: Waldemara Żurka, kierującego resortem sprawiedliwości oraz Macieja Berka, koordynującego wdrażanie polityki rządu, w tym kampanię deregulacyjną. Czy jednak nie podzieli losów niedawno zawetowanego w marcu br. przez prezydenta projektu szerszej reformy postępowania karnego? Tam też przecież były propozycje zmierzające do ograniczenia tymczasowych aresztowań. – Nie tracimy nadziei. Zmiana, którą proponujemy, nie jest tak kompleksowa, a przy tym jest zgodna z oczekiwaniami wszystkich stron dialogu społecznego – zapewnia Wojciech Kostrzewa.
Można stosować inne środki zamiast aresztu
W teorii tymczasowe aresztowanie, jako najsurowszy środek zapobiegawczy o charakterze izolacyjnym, powinno być stosowane wyłącznie w ostateczności. Art. 257 par. 1 k.p.k. stanowi wprost, że nie stosuje się go, jeżeli wystarczający jest inny środek zapobiegawczy.
Sąd ma przecież do dyspozycji środki wolnościowe, takie jak dozór policji, czyli obowiązek stawiania się w określonych terminach, informowania o zmianie miejsca pobytu oraz wykonywania innych nałożonych obowiązków. Jest też poręczenie majątkowe, zatrzymanie paszportu wraz z zakazem opuszczania kraju czy zakaz zbliżania się do określonych osób lub przebywania w określonych miejscach.
Jednocześnie art. 258 par. 1 k.p.k. przewiduje, że tymczasowe aresztowanie można stosować w przypadku uzasadnionej obawy ucieczki lub matactwa. – Niestety, często zdarza się, że sąd godzi się na stosowanie tymczasowego aresztowania, pomimo że w kontekście danej sprawy nie zachodzi realna i wystarczająco skonkretyzowana obawa matactwa. Dzieje się tak także właśnie w sprawach gospodarczych, w których podstawową część materiału dowodowego stanowią dokumenty zabezpieczone w toku postępowania karnego. Pomimo tego, że specyfika takich postępowań nie uzasadnia stosowania dolegliwej izolacji, sądy stosują areszt, powołując się na to, że oskarżonemu grozi wymierzenie surowej kary – mówi dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Czytaj więcej
Z troski o „bezpieczeństwo obywateli i skuteczność państwa w walce z najgroźniejszą przestępczością” prezydent zafundował nam utrwalenie patologii...
Dlatego w projekcie ustawy inicjatywa SprawdzaMY zaproponowała uchylenie art. 258 par. 2 k.p.k., który pozwala na zastosowanie aresztu wyłącznie z uwagi na grożącą surową karę. Wystarczy, że czyn jest zagrożony karą 8 lat pozbawienia wolności, aby sąd automatycznie zastosował areszt.
Przepis ten, jak podkreśla dr Piotr Kładoczny, jest źródłem licznych patologii związanych ze stosowaniem tego środka. Zwalnia on niejako sąd z obowiązku badania, czy istnieje realne zagrożenie ucieczką albo czy ryzyko matactwa jest uzasadnione. Efekt? Ponad 90 proc. wniosków prokuratury o zastosowanie aresztu kończy się aprobującą decyzją sądu.
Co dziesiąty osadzony to aresztant
Dość powiedzieć, że od kwietnia 2016 r., czyli od momentu wejścia w życie obecnego brzmienia art. 258 par. 2 k.p.k., liczba osób tymczasowo aresztowanych zaczęła gwałtownie rosnąć (w ciągu trzech lat o 60 proc.). I chociaż obecnie trochę spadła, to według danych na koniec kwietnia tymczasowo aresztowanych jest 7970 osób, co stanowi ponad 11 proc. wszystkich osadzonych.
Choć osoba tymczasowo aresztowana jest w świetle prawa niewinna, to rygory osadzenia, zwłaszcza pod kątem możliwości kontaktowania się ze światem zewnętrznym, są znacznie bardziej surowe niż w przypadku osób skazanych i odbywających już karę. Oczywiście zdarzają się przypadki przedsiębiorców prowadzących firmę zza krat, ale w przypadku osoby tymczasowo aresztowanej jest to znacznie trudniejsze.
Czytaj więcej
Mimo weta prezydenta do obszernej nowelizacji procedury karnej, adwokatura nie daje za wygraną i proponuje zmiany dotyczące m.in. stosowania tymcza...
Równie istotnym problemem, obok nadużywania tymczasowego aresztowania, jest długość jego stosowania. Wydając decyzję o areszcie, sąd może zastosować go na okres do trzech miesięcy, ale niezwykle rzadko zdarza się, by wymiar aresztu był krótszy niż maksymalny. Zdaniem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka sądy zbyt pochopnie przystają również na późniejsze przedłużenie aresztu (wnioski prokuratury są akceptowane w 95 proc. przypadków). Ze sprawozdania Prokuratury Krajowej za ubiegły rok wynika, że w 162 przypadkach areszt tymczasowy stosowany był dłużej niż rok, a w 23 sprawach dłużej niż dwa lata. Przy czym dane te dotyczą tylko etapu postępowania przygotowawczego.
– Taka praktyka stosowania tymczasowego aresztowania jest nie do pogodzenia z Europejską Konwencją Praw Człowieka. Trybunał w Strasburgu wielokrotnie stwierdzał, że sądy zbyt często opierają decyzję niemal wyłącznie na grożącej surowej karze, a także stosują ten środek zapobiegawczy przez zbyt długi czas. Piętnował też przewlekłość procedury odwoławczej. Od lat jest to problem systemowy – wskazuje dr Kładoczny.
Areszt tylko na miesiąc
Projekt przewiduje skrócenie okresu tymczasowego aresztowania do jednego miesiąca z możliwością wydłużenia go do trzech miesięcy. W myśl tej propozycji łączny okres tymczasowego aresztowania co do zasady nie mógłby być dłuższy niż rok. By przeciwdziałać tzw. aresztom wydobywczym, projektodawcy proponują też wprowadzenie przepisu, który dyscyplinowałby prokuraturę do efektywnego działania w okresie stosowania aresztu. W myśl projektowanego art. 263 par. 4c sąd odmawiałby przedłużenia aresztu, jeśli prokurator bez uzasadnionego powodu nie przeprowadził planowanych czynności procesowych na wcześniejszym etapie stosowania aresztu.
Projekt przewiduje również pozbawienie prokuratora możliwości zablokowania zamiany aresztu na poręczenie majątkowe. Dziś sprzeciw prokuratora w tej sprawie jest wiążący dla sądu.
Jak zwraca uwagę Jacek Socha, koordynator inicjatywy SprawdzaMY, w posiedzeniach aresztowych brakuje równości stron. – Tę wadę należy koniecznie wyeliminować, a także wprowadzić jawność samych postępowań. Przedsiębiorca musi mieć pełne prawo do obrony, a nie za zamkniętymi drzwiami i w obliczu braku dostępu do akt – postuluje Jacek Socha.
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
Charakter czynów będących przedmiotem postępowań karnych w sprawach gospodarczych powoduje, że wiele zagrożeń, np. związanych z matactwem, które występują w typowych sprawach kryminalnych, albo nie występuje, albo ich prawdopodobieństwo będzie odwrotnie proporcjonalne do czasu trwania postępowania. Zwykle już w momencie postawienia zarzutów prokuratura ma zabezpieczone dowody w postaci dokumentów czy nośników danych itp. Jeśli popatrzymy na podstawowy cel stosowania środków zabezpieczających, jakim jest zabezpieczenie prawidłowego toku postępowania, a także podstawową zasadę polegającą na adekwatnym i proporcjonalnym doborze tego środka, to dojdziemy do wniosku, że w wielu sprawach gospodarczych stosowanie tymczasowego aresztu jest nadmiarowe. Dlatego aż się prosi, aby wreszcie w Polsce pojawił się środek zapobiegawczy polegający na swoistym areszcie domowym, polegającym na całodobowym dozorze elektronicznym, obowiązku przebywania w określonym miejscu i zakazie kontaktu z określonymi osobami. Ryzyko zamiany tego środka na tradycyjny areszt skutecznie powstrzymywałoby przed niestosowaniem się do zastosowanych ograniczeń, a jednocześnie nie pozbawiałoby możliwości kontynuowania działalności biznesowej. Dziś często tymczasowy areszt przedsiębiorcy może skutkować poważnymi kłopotami albo nawet upadkiem firmy.
Czytaj więcej:
Trwający już ponad rok proces deregulacji polskiego prawa postępuje, a interesują się nim także władze innych krajów europejskich. Jednak wciąż wie...
Pro