Do przewrócenia monumentu, który stał niedaleko kościoła św. Brygidy w Gdańsku, doszło w nocy z 20 na 21 lutego 2019 r. Trzej mieszkańcy stolicy Michał Wojcieszczuk, Rafał Suszek i Konrad Korzeniowski (zgodzili się na podanie danych osobowych) przyczepili do pomnika linę i przewrócili go na przygotowane wcześniej opony samochodowe. Sama postać kapłana nie uległa uszkodzeniu, zniszczone zostało jednak mocowanie postumentu. Mężczyźni ułożyli na figurze duchownego strój ministranta i dziecięcą bieliznę, jako symbole osób nieletnich, które miał molestować seksualnie zmarły w 2010 r. wieloletni proboszcz parafii św. Brygidy. Zadzwonili też na policję, informując o dokonaniu czynu.
Rok temu sąd pierwszej instancji uznał trzech sprawców za winnych znieważenia i zniszczenia pomnika, ale z uwagi na niską szkodliwość społeczną czynu odstąpił od wymierzenia kary.
Czytaj więcej
Jest akt oskarżenia dla trzech mężczyzn za przewrócenie w 2019 r. pomnika ks. Henryka Jankowskiego - informuje Radio Zet.
W poniedziałek w Sądzie Okręgowym w Gdańsku uniewinnił Wojcieszczuka, Suszka i Korzeniowskiego od obu postawionych im zarzutów. Wyrok jest prawomocny.
– Pod pomnikiem został ułożony szereg olbrzymich opon, które miały zamortyzować ewentualne skutki opuszczenia postaci usadowionej pierwotnie na pomniku. Wystarczą elementarne reguły racjonalnego rozumowania, żeby wiedzieć, iż tego rodzaju postępowanie nie świadczy o tym, iż ktokolwiek godzi się na zniszczenie mienia – wyjaśniła sędzia Anna Czaja, uzasadniając wyrok.
Jak informuje TVN24, sędzia zwróciła uwagę na zeznania oskarżyciela posiłkowego, posła Jerzego Borowczaka, który był jednym z fundatorów pomnika. Borowczak miał powiedzieć, że czuje się pokrzywdzony jedynie w sensie materialnym i gdyby miał informacje dotyczące Henryka Jankowskiego, to jego decyzja dotycząca współfinansowania pomnika nie byłaby aż tak oczywista.