Taki morał dla urzędników płynie z niedawnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA). 

Sprawa dotyczyła Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. To na jej skrzynkę mailową pod koniec listopada 2024 r. trafił wniosek o udostępnienie informacji związanych z odwołaniem szefa kluczowej instytucji odpowiedzialnej za walkę z praniem pieniędzy i finansowaniem terroryzmu. Kancelaria formalnie na niego odpowiedziała i udostępniła skany aktu odwołania oraz powiązane z nim dokumenty. Szkopuł w tym, że wszystkie zostały zanonimizowane w zakresie uzasadnienia. Jawne pozostawiono m.in. daty i podpisy, a w samym akcie odwołania podstawę prawną oraz oświadczenie premiera. Urzędnicy tłumaczyli, że uzasadnienie zawarte w akcie odwołania ma charakter indywidualny, spersonalizowany oraz pracowniczy. W konsekwencji nie posiada cech sprawy publicznej w rozumieniu ustawy o dostępie do informacji publicznej i jako takie nie podlega udostępnieniu w jej trybie.

Czytaj więcej

Ustawa o dostępie do informacji publicznej wymaga zmian, ale nie ma zgody jakich

Anonimizacja nie może prowadzić do udostępnienia tylko części wnioskowanych dokumentów

Takie załatwienie sprawy nie satysfakcjonowało mężczyzny, który domagał się wglądu do dokumentów. Uważał, że prezes Rady Ministrów pozostaje w bezczynności, bo nie udostępniono mu pełnej treści żądanych dokumentów. W skardze do sądu administracyjnego zarzucał nieuzasadnione ograniczenie dostępu do informacji publicznej. Zwłaszcza przez twierdzenie, że uzasadnienie zawarte w akcie odwołania ma charakter indywidualny, spersonalizowany oraz pracowniczy i nie jest informacją publiczną. Dokument urzędowy jako „produkt” działalności organów publicznych stanowi informację publiczną i dotyczy spraw publicznych.

Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Warszawie uwzględnił skargę. Przypomniał, że anonimizacja jest czynnością o charakterze technicznym, dokonywaną na dokumencie stanowiącym informację publiczną, polegającą na zasłonięciu jego części, zawierającej dane niepodlegające udostępnieniu. Niemniej w ocenie sądu anonimizacja nie może prowadzić do udostępnienia tylko części wnioskowanych dokumentów i niweczyć rezultatu, do którego dążył wnioskodawca.

WSA nie miał wątpliwości, że dostęp do informacji publicznej nie ma charakteru absolutnego i może podlegać ograniczeniom.  Jednak w przypadku stwierdzenia przesłanki ograniczającej dostęp do żądanych informacji publicznych, np. ze względu na ochronę prywatności czy też ochronę tajemnic prawnie chronionych, organ zobowiązany jest wydać decyzję odmowną. To otwiera drogę do jej kontroli sądowej.

Czy udostępnienie szczątkowych informacji przez urzędnika jest równoznaczne z jej odmową?

WSA uznał, że kopie żądanych dokumentów na skutek dokonanej anonimizacji zostały pozbawione waloru informacji publicznej i tym samym nie doszło do realizacji wniosku skarżącego. Udostępnione informacje stanowią jedynie szczątkowy i niespójny zakres żądanych przez skarżącego, co należy zakwalifikować jako niewłaściwą i niezgodną z prawem realizację wniosku o udzielenie informacji publicznej. Organ nie wydał przy tym decyzji odmownej, więc pozostawał w bezczynności, która jednak w ocenie sądu nie miała miejsca z rażącym naruszeniem prawa. Odpowiedział bowiem na wniosek skarżącego, dokonując tylko zbyt głębokiej anonimizacji.

Ostatecznie przegraną kancelarii premiera przypieczętował NSA. Zgodził się z WSA, że wnioskodawca domagał się skanów, ale całości dokumentów, czyli też uzasadnienia. Nie chodziło mu tylko o takie elementy jak podpis czy data. Ogląd spornych dokumentów potwierdza, że dokonana anonimizacja doprowadziła do tego, że ich walor informacyjny ma charakter szczątkowy. Jak tłumaczył sędzia sprawozdawca Tadeusz Kiełkowski, rację ma WSA, że taka anonimizacja może być postrzegana jako odmowa udostępnienia informacji publicznej, która nie miała przewidzianej prawem formy. Wyrok jest prawomocny. 

Sygnatura akt: III OSK 1683/25