Prokuratura poinformowała w sobotę 25 kwietnia, że sąd uwzględnił wniosek o tymczasowe aresztowanie wobec mężczyzny podejrzanego o spowodowanie wypadku, w którym zginął poseł Łukasz Litewka. Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu przekazała, że środek ten, orzeczony przez Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej, może ulec zmianie w przyszłości.

Posiedzenie w tej sprawie rozpoczęło się o godz. 8:00. Przed południem prokuratura przekazała wiadomość o rozstrzygnięciu sądu. Wniosek o areszt prokuratura uzasadniała ryzykiem grożącej podejrzanemu, surowej kary, a także obawą matactwa z jego strony.

Śmierć Łukasza Litewki. 

Piątkowe spotkanie z prasą odbyło się przed budynkiem Prokuratury Rejonowej w Dąbrowie Górniczej. Było mocno opóźnione. Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Bartosz Kilian tłumaczył to trwającymi czynnościami procesowymi. Przekazał, że zatrzymany w związku z wypadkiem mężczyzna spędził znaczną część dnia na badaniach lekarskich, które miały pomóc ustalić stan jego zdrowia i miały na celu „naświetlenie ewentualnych deficytów, czyli jakichkolwiek czynników mogących mieć wpływ na to, iż doszło do tragicznego zdarzenia".

- Na ten moment przesłuchanie z udziałem podejrzanego, bo ten mężczyzna ma już status podejrzanego, zostało przerwane. Podejrzany zapoznaje się z materiałami sprawy wraz ze swoim obrońcą. Następnie prokurator referent podejmie decyzję w przedmiocie środków zapobiegawczych. Wedle przekazanych mi informacji skłania się po skierowaniu wniosku o tymczasowe aresztowanie tego człowieka - dodał prok. Kilian

Czytaj więcej

Nie żyje poseł Lewicy Łukasz Litewka

Podejrzany kierowca przyznał się do spowodowania wypadku, ale zasłania się niepamięcią

Jak wyjaśnił, 57-latek otrzymał zarzut popełnienia przestępstwa z artykułu 177 par. 2 kodeksu karnego tj.  spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. Przestępstwo to zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. Mężczyzna przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu i złożył obszerne wyjaśnienia dotyczące przebiegu zdarzenia.

- W ocenie prokuratora część z jego oświadczeń budzi wątpliwości. Z tego też względu referent postępowania dostrzega przesłanki, które przemawiają za koniecznością poddania pod rozstrzygnięcie sądu sprawy tymczasowego aresztowania. Chodzi o takie przesłanki, jak grożąca temu mężczyźnie surowa kara i ryzyko matactwa procesowego oraz obawa o jego ucieczkę - wyjaśnił rzecznik. Poinformował wówczas, że do posiedzenia aresztowego, na którym sąd zdecyduje o tym, czy podejrzany trafi za kraty, może dojść w piątek lub sobotę.

Pytany, co wykazały badania podejrzanego, prok. Kilian nie chciał ujawniać szczegółowych informacji należących do sfery prywatnej. Dodał jednak, badania skutkowały stwierdzeniem, iż  ogólny stan zdrowia mężczyzny jest dobry.

- Lekarze nie stwierdzili okoliczności, które by świadczyły o tym, iż zatrzymany 57-latek nie może brać udziału w czynnościach postępowania lub nie może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Z tego względu prokurator zdecydował o jego przesłuchaniu i ogłoszeniu zarzutu – wyjaśnił rzecznik. - Natomiast niewątpliwie zachodzi konieczność przeprowadzenia dodatkowych analiz. Jeszcze w dniu wczorajszym została pobrana od niego krew do szerokich badań toksykologicznych. Chcemy tutaj przeprowadzić bardzo szeroki panel toksykologiczny, który pozwoli na ocenę, czy jakiekolwiek substancje psychoaktywne znajdowały się w organizmie tego człowieka w chwili zderzenia. – poinformował Kilian.

Jak podkreślił, dotychczasowe badania nie potwierdziły, że sprawca  był pod wpływem substancji psychoaktywnej.

Prokuratura nie wyklucza eksperymentu

Prokurator powiedział też, że śledczy nie mają na razie informacji o naocznych świadkach wypadku. Zaapelował, by  osoby, które widziały zajście lub mają je nagrane, zgłaszały się do prokuratury lub na policję.

Prokuratura dysponuje natomiast relacjami osób, które pojawiły się na miejscu zdarzenia tuż po wypadku  i uczestniczyły w pierwszych czynnościach reanimacyjnych Łukasza Litewki. Twierdzą one, że kierowca auta był w kontakcie rzeczowym, odnosił się do przebiegu zajścia. On sam wciąż utrzymuje, iż utracił przytomność lub zasnął i nie pamięta przebiegu zajścia. - Z pewnych materiałów, jakie już posiadamy, wnioskujemy, iż pewne jego oświadczenia złożone do protokołu mogą stanowić wyłącznie linię obrony – zaznaczył prok. Kilian. 

- Jeżeli chodzi o pojazd, którym poruszał się ten człowiek, to biegły z zakresu wypadków drogowych ocenił, iż auto to było sprawne.  Sprawny był zarówno układ kierowniczy, jak i układ hamulcowy.  Ze wstępnych ustaleń biegłego wynika, że nie doszło do przekroczenia prędkości. Dodam, iż na miejscu zdarzenia, pomimo bardzo szczegółowych oględzin, nie zidentyfikowaliśmy śladów hamowania pojazdu – przekazał rzecznik zastrzegając, że wnioski te będą weryfikowane - prokuratura nie wyklucza przeprowadzenia eksperymentów, które pozwolą odtworzyć  zdarzenie.

Czytaj więcej

Polska polityka żegna kogoś wyjątkowego. Przyjaciele Łukasza Litewki piszą: „Życie jest niesprawiedliwe”

Badania kierowcy, który doprowadził do śmierci Łukasza Litewki

Po południu „Interia” oraz „Fakt” opublikowały informacje uzyskane z prokuratury, że bezpośrednią przyczyną zgonu posła Łukasza Litewki był masywny krwotok.

- Wyniki sekcji zwłok wskazują na rozległe obrażenia w obszarze kończyny dolnej. Na skutek siły uderzenia doszło do przerwania ciągłości kluczowych arterii, zwłaszcza w obrębie kończyny dolnej, i to spowodowało masywny krwotok, który zakończył się zgonem  – przekazał prokurator Bartosz Kilian, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu. Przeprowadzone zostaną także kolejne badania  toksykologiczne i histopatologiczne.

Kierowca do tej pory nie został przesłuchany. Obecnie przebywa on w szpitalu, gdzie przechodzi szeroki zakres badań. Mają one odpowiedzieć na pytanie, czy przyczyną nagłego manewru jego auta było zasłabnięcie, czy też mężczyzna zasnął za kierownicą. Obie te możliwości wskazywał zatrzymany kierowca. Od wyników tych analiz zależą dalsze decyzje prokuratury.

- Właśnie dotarła do mnie informacja, że badania zatrzymanego skończą się ok. godz. 18 -  tłumaczy prokurator w rozmowie z "Faktem". Dopiero potem prokuratura prawdopodobnie przekaże oficjalne informacje dotyczące sprawy, przedstawi wyniki badań kierowcy oraz dalsze kroki.

W związku z narastającą falą dywagacji na temat okoliczności wypadku, policja  zaapelowała do opinii publicznej o „powstrzymanie się od publikowania i rozpowszechniania niezweryfikowanych informacji, które mogą wprowadzać w błąd oraz niepotrzebnie potęgować emocje". Prosi także o kontakt  wszystkie osoby, które były świadkami zdarzenia lub posiadają jakiekolwiek informacje.

Łukasz Litewka nie żyje. Biegli badają sprawę

Wiadomość o śmierci 36-letniego posła Lewicy Łukasza Litewki obiegła media w czwartkowe popołudnie. Polityk zginął na drodze między Dąbrową Górniczą a Sosnowcem. Jak przekazała prokuratura, nadjeżdżający z drugiej strony samochód zjechać miał na przeciwległy pas i zderzyć się z jadącym na rowerze Litewką. Kierowca samochodu marki Mitsubishi, 57-letni mieszkaniec Sosnowca, który twierdzi, że nie pamięta chwili wypadku, został zatrzymany do wyjaśnienia. Pobrano od niego krew do badań toksykologicznych. 

Trwają czynności służb, które analizują ślady dotyczące przebiegu wypadku. W pracach biorą udział biegli – medyk sądowy i biegły z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Sprawca wypadku został przesłuchany po uprzednich badaniach jego stanu zdrowia.

Jak twierdzą lokalni mieszkańcy, droga na której doszło do śmiertelnego wypadku jest w fatalnym stanie technicznym i często dochodzi na niej do kolizji. W dniu śmierci Łukasza Litewki ogłoszony został przetarg na jej modernizację.