Granice ochrony dóbr osobistych. Recenzent nie może bać się pozwu

Ostry język czy nawet podważenie dorobku naukowego ocenianej osoby nie jest wystarczającą podstawą do uznania, że cudze dobra osobiste zostały naruszone.

Publikacja: 13.05.2024 15:38

Granice ochrony dóbr osobistych. Recenzent nie może bać się pozwu

Foto: Adobe Stock

Potwierdziło to sądowe rozstrzygnięcie sprawy dr hab. Natalii Letki z Uniwersytetu Warszawskiego, zasiadającej w komisji, która odmówiła poparcia wniosku o nadanie habilitacji. Komisja uznała, że dorobek przedstawiony przez ubiegającego się o taki stopień jest niewystarczający, zaś sama naukowczyni krytycznie oceniła go w swojej pisemnej recenzji. Sprawa trafiła na wokandę, a Sąd Apelacyjny w Warszawie prawomocnym wyrokiem uznał, że nie naruszyła ona bezprawnie niczyich dóbr osobistych ani nie wykroczyła poza ramy dopuszczalnej krytyki naukowej. Wykonywała jedynie swoje ustawowe obowiązki i działała w ramach przyznanych jej uprawnień.

Ważny wyrok o dopuszczalnej krytyce

Rozstrzygnięcie za słuszne uznaje dr Łukasz Kierznowski z Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku. - Ten wyrok prawdopodobnie stanie się punktem odniesienia dla wszystkich przyszłych tego rodzaju spraw i pozwoli ugruntować pogląd, że sama krytyka jakości osiągnięć naukowych nie stanowi naruszenia dóbr osobistych, a recenzenci nie powinni się tego obawiać – przewiduje ekspert.

Zastrzega jednak, że poruszają się oni w określonych ramach prawnych, pełniąc funkcję quasi-biegłych. - Niestety, czasem recenzenci błędnie oceniają dorobek w oparciu o inne kryteria, albo mylą fakty. Zdarza się też, że odmawiają oceny konkretnego osiągnięcia, mimo że prawo pozwala, by było ono przedstawione we wniosku habilitacyjnym. W takiej sytuacji może dojść do naruszenia przepisów, a wydana na podstawie takich recenzji decyzja może być uchylona – tłumaczy dr Kierznowski. - Dlatego trzeba uważać, by recenzenci nie wyciągnęli z tego wyroku wniosku, że w recenzjach wolno wszystko i każda ocena będzie zgodna z prawem. Tak nie jest – konkluduje.

Zdaniem Stanisława Radowickiego, prawnika z kancelarii Prof. Marek Wierzbowski i Partnerzy, wyrok może stać się przyczynkiem do szerszej dyskusji. Dotyczy on sfery ochrony dóbr osobistych w działalności naukowej, w której rzadko dochodzi do  konfrontacji sądowych. Ekspert podkreśla jednak, że ocena prawna sformułowań zawartych w recenzjach – często dotkliwych dla samych ocenianych – podlega dokładnie takim zasadom, jakie obowiązują przy publikacjach innego rodzaju.

- W przypadku wątpliwości z tym związanych trzeba przede wszystkim zbadać obiektywnie kontekst wypowiedzi, ich prawdziwość i odbiór społeczny, a nie indywidualny – tłumaczy prawnik. Wyjaśnia, że należy też ocenić, czy krytyka była bezprawna i tym samym naruszająca dobra osobiste, czy też zaszły okoliczności ewentualną bezprawność wyłączające (np. działanie podjęte zostało w ramach porządku prawnego lub w celu ochrony uzasadnionego interesu). Precyzuje jednak, że ostre sformułowania muszą pozostawać adekwatne do sytuacji i ich kontekstu, a także przystawać do funkcji, jaką pełni recenzent.

Czytaj więcej

Sąd: koledzy artysty nie mogą publicznie komentować jego prywatnych spraw

Wyrok ważny nie tylko dla naukowców. Kogo może dotyczyć? 

W ocenie mec. Przemysława Wierzbickiego, wspólnika w kancelarii KKLW Legal Kurzyński Wierzbicki, zagadnienie to ciekawe jest również w kontekście pracy sędziego, adwokata czy nawet syndyka, którego rolą jest m.in. przedstawianie sędziemu komisarzowi stanowiska, dotyczącego możliwego działania na szkodę wierzyciela przez dłużnika. - Jeśli za każdym razem musiałby liczyć się on z pozwem o naruszenie dóbr osobistych, bałby się składania zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa, nawet jeśli robiłby to w ramach wykonywanych przez siebie obowiązków – zauważa adwokat.

Zdaniem specjalisty wyrok w sprawie dr Letki ma szeroki wymiar właśnie dlatego, że jego treść pozwala odpowiedzieć sobie na pytanie, czy formułowanie krytycznych wypowiedzi w ramach wykonywanych przez siebie obowiązków może zostać uznane za bezprawne, czy też nie.

- Moim zdaniem wolność wypowiedzi nie może być ograniczana tylko dlatego, że użyte w niej zostały radykalne tezy czy ostre sformułowania. Oczywiście o ile prezentowana w jej ramach krytyka nie wykracza poza dopuszczalne normy prawne – ocenia adwokat. I konkluduje, że choć zawsze można postawić sobie pytanie, czy ostre tezy były konieczne, to wciąż wymyka się to kategorii naruszenia dóbr osobistych.

Sygn. akt: VI ACa 1433/22

Potwierdziło to sądowe rozstrzygnięcie sprawy dr hab. Natalii Letki z Uniwersytetu Warszawskiego, zasiadającej w komisji, która odmówiła poparcia wniosku o nadanie habilitacji. Komisja uznała, że dorobek przedstawiony przez ubiegającego się o taki stopień jest niewystarczający, zaś sama naukowczyni krytycznie oceniła go w swojej pisemnej recenzji. Sprawa trafiła na wokandę, a Sąd Apelacyjny w Warszawie prawomocnym wyrokiem uznał, że nie naruszyła ona bezprawnie niczyich dóbr osobistych ani nie wykroczyła poza ramy dopuszczalnej krytyki naukowej. Wykonywała jedynie swoje ustawowe obowiązki i działała w ramach przyznanych jej uprawnień.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Prawo dla Ciebie
Prof. Andrzej Kidyba: decyzja o odsunięciu mnie od zajęć jest skandaliczna
Aplikacje i egzaminy
Nowa KRS nie zostawia suchej nitki na kandydacie Bodnara na dyrektora KSSiP
Edukacja i wychowanie
Duże zmiany w szkołach od 1 września 2024 r. Nowacka podpisała rozporządzenie
Prawo w Firmie
Ta ustawa ma chronić przed hakerami ze Wschodu. Firmy i samorządy protestują
Prawo karne
Prokuratura umarza postępowanie w sprawie Lisa. Posłanka: Nieprawdopodobne uzasadnienie