W Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego trwają prace nad ustawą o Narodowym Instytucie Technologicznym. Zreformuje instytuty badawcze.

– Wkrótce przedstawimy jej projekt. Stworzymy sieć instytutów, które będą wspierać działania priorytetowe dla państwa – zapowiedział wicepremier Jarosław Gowin na piątkowej konferencji poświęconej strategii rozwoju nauki i szkolnictwa wyższego. Dodał, że część instytutów badawczych nie znajdzie się w sieci – albo ze względu na specjalizację (np. instytuty medyczne), albo ze względu na jakość prowadzonych w nich prac. Są bowiem instytuty, które utrzymują się z wynajmu sal czy produkcji prostych produktów. Instytuty z gorszymi wynikami powinny przekształcić się w spółki komercyjne i działać na wolnym rynku.

Audyt instytutów

Teraz trwa audyt instytutów. Zakończy się 15 września.

Co jest brane pod uwagę przy ocenie instytutów? Między innymi wielkość przychodów ze sprzedaży licencji i wielkość przychodów ze sprzedaży usług badawczo-rozwojowych.

– Na pewno trzeba zreformować instytuty badawcze. Wiele z nich prowadzi pozorną działalność naukową. Niektóre od dziesięciu lat nie uzyskały ani jednego grantu badawczego – mówi Aneta Pieniądz z ruchu Obywatele Nauki, ale dodaje, że reformę będzie można ocenić dopiero po przedstawieniu projektu ustawy.

Niemieckie wzory

System ma być wzorowany na niemieckich Instytutach Frauenhofera. Prowadzą prace badawcze na zlecenie klientów z sektora przemysłu, usług i administracji publicznej. Nadzór nad nimi pełni Fraunhofer-Gesellschaft (FhG). U nas taką funkcję będzie pełnił Narodowy Instytut Technologiczny.

– Chodzi o to, by wszystkie kompetencje dotyczące transferu nowych technologii zgromadzić pod nadzorem jednej instytucji – mówi Piotr Dardziński, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego.

Autopromocja
RADAR.RP.PL

Przemysł obronny, kontrakty, przetargi, analizy, komentarze

CZYTAJ WIĘCEJ

Dziś nazwy instytutów nie zawsze odzwierciedlają ich rzeczywistą działalność. Zdarza się, że jednostka dedykowana badaniom nad ciężkim przemysłem w poszukiwaniu dochodów zajmuje się certyfikacją zabawek. Po zmianach nie będzie instytutów ściśle przypisanych do konkretnych działań.

W Narodowym Instytucie Technologicznym będą funkcjonowały centra kompetencji, np. energetyczne, biotechnologiczne, materiałowe, cyfrowe czy społeczne. Ministerstwa i inne jednostki rządowe będą mogły zlecać im badania bez przeprowadzania procedury przetargowej. NIT powinien jednak, przede wszystkim, działać na rzecz przedsiębiorców.

– Wszystkie nasze pomysły będą oczywiście konsultowane i mogą się zmienić – mówi Piotr Dardziński i ocenia, że ustawa powinna zostać uchwalona do lutego przyszłego roku.

Obecnie działa 117 instytutów badawczych. W większości zajmują się działalnością w obszarze nauk ścisłych i inżynierskich (58 proc.) oraz nauk o życiu (34 proc.), natomiast pozostałe (8 proc.) naukami humanistycznymi i społecznymi. Instytuty, ze względu na swoje zadania statutowe i kierunki prowadzonych prac badawczo-rozwojowych, są nadzorowane przez ministrów. Najwięcej instytutów nadzoruje minister gospodarki – 53, pozostali ministrowie od 1 do 16 instytutów.

Z kontroli przeprowadzonej w zeszłym roku przez Najwyższą Izbę Kontroli wynika, że instytuty wdrażają jedynie 20 proc. swoich patentów. Największy udział przychodów z komercjalizacji prac oraz wdrożeń w relacji do całości przychodów odnotował Instytut Badawczy Leśnictwa (55 proc.), Instytut Metali Nieżelaznych (29 proc.) oraz Państwowy Instytut Geologiczny (29 proc.). W pozostałych instytutach badawczych odsetek ten nie przekroczył 23 proc.

Działalność instytutów polega w znacznym stopniu na prowadzeniu wysokospecjalistycznych, ale rutynowych prac na rzecz administracji publicznej i podmiotów gospodarczych: ekspertyz, studiów wykonalności, raportów o zgodności z normami, a także wykonywaniu zadań państwowych służb.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: k.wojcik@rp.pl