W związku z głośną ostatnio deregulacją zawodów dużo się mówi także o taksówkarzach. Zawód czekają kolejne zmiany. Pan przeżył już ich wiele. Kiedy się najlepiej jeździło taksówką?
Andrzej Kordas: Na pewno przed 1988 r., czyli przed wprowadzeniem tzw. ustawy Wilczka o działalności gospodarczej. Była wtedy co prawda obligatoryjna przynależność do jednej organizacji i konieczność zachowania restrykcyjnych standardów, ale chociaż zarobki były na odpowiednim poziomie.
Za to państwa klienci nie wspominają tych czasów zbyt dobrze.
Tak, długie kolejki na postojach... Na taksówkę trzeba było długo czekać. Ale teraz odwróciliśmy sytuację o 180 stopni, dziś to taksówkarzom żyje się bardzo źle. Kiedyś środowisko zawodowe było lojalne względem siebie. Taksówkarze sobie pomagali, wstawiali się za sobą. Fajnie było być taksówkarzem.
Dorobiliście się jednak przydomka „złotówy". Pokutuje opinia, że taksówkarze oszukują, kombinują...
Wcale się za to nie obrażamy. Różne zawody dorobiły się podobnych określeń. Wszędzie są nieuczciwi ludzie i oczywiście wśród taksówkarzy też tacy się zdarzają. Z tym że kiedyś na taksówce dało się dobrze zarobić, rodzinę utrzymać, oszczędzić coś. Dziś musimy sami odprowadzać ZUS, płacić VAT. Często trzeba jeździć po 14 – 15 godzin, a czystego zarobku jest tego z 1500 zł miesięcznie.
Może taksówki powinny być żółte, jak w Nowym Jorku? Wrocław i Kraków już na poważnie myślą o takim kroku.
W Warszawie robimy wszystko, by taksówki były godnym reprezentantem miasta. W końcu pierwszy kontakt z Polską dla każdego obcokrajowca to lotnisko i taksówka. Miasto nam przedstawiło bardzo fajne projekty: jeden typ samochodu czy wyłącznie dwa lub trzy typy, jednakowe koguty, takie same oznaczenia... Do tego pomysł podziału na klasy samochodów, by wyróżnić pojazdy z klimatyzacją itd. Ale taksówkarzy na to po prostu nie stać.
Wprowadzanie tego mogłoby być przecież rozłożone na parę lat. W Berlinie sobie z tym poradzili.
Tam miasto wytargowało dobre ceny u producenta samochodów, do tego taksówkarze mają korzystniejszy sposób rozliczania się z fiskusem. My zostaliśmy obciążeni przez państwo tak wielkimi kosztami prowadzenia działalności, że na razie zmiany takie są mało realne.
—rozmawiał Michał Płociński