Chodzi o nowelizację ustawy o finansach publicznych, w której znalazł się zapis likwidujący od 1 stycznia 2011 roku możliwość łączenia pensji z emeryturą przez osobę, która po przejściu na to świadczenie nie zrezygnuje z zatrudnienia.
W myśl noweli kilkadziesiąt tysięcy osób, które przez ostatnie dwa lata skorzystały z tego przywileju, miałyby czas do końca września przyszłego roku na wybór pomiędzy świadczeniem z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych a pensją.
– Ustawa o finansach publicznych zawiera wiele rozwiązań bardzo ważnych, naprawiających finanse państwa, dlatego musiałem ją podpisać – tłumaczył wczoraj w Wiśle prezydent Bronisław Komorowski. – W tej beczce miodu jest jednak łyżka dziegciu, mianowicie ryzykowna chęć cofnięcia nie tak dawno przyznanych możliwości łączenia emerytury i pracy przez emerytów.
[wyimek][b]2 mld zł[/b] miały wynieść oszczędności[/wyimek]
– Projekt nowelizacji trafi do Sejmu tuż po Nowym Roku. Chodzi nam o taką zmianę przepisów, aby osoby, które już otrzymały emeryturę na podstawie dotychczasowych regulacji, zachowały prawo do niej bez rezygnacji z pracy – tłumaczy Krzysztof Łaszkiewicz, minister w Kancelarii Prezydenta.
[wyimek][b]60 tys.[/b] emerytów zachowa prawo do swojego świadczenia po zmianach zaproponowanych przez prezydenta[/wyimek]
Ciągle nierozstrzygnięta jest kwestia, czy nowela będzie dotyczyła także osób, które zdecydują się przejść na emeryturę po 1 stycznia 2011 r.
– Wystąpiliśmy do ZUS o podanie informacji, ile osób skorzystało dotychczas z emerytur bez rezygnacji z pracy i co to oznaczało dla budżetu. Dopiero gdy będziemy mieli wszystkie informacje, zapadnie decyzja, czy nie rozszerzyć nowelizacji także na osoby przechodzące na emerytury po Nowym Roku – informuje Krzysztof Łaszkiewicz.
Takiej ewentualności sprzeciwia się jednak minister pracy.
– Biorąc pod uwagę złą sytuację na rynku pracy i wysokie bezrobocie, pracownicy powinni rezygnować z zatrudnienia przed przejściem na emeryturę, żeby zrobić miejsce dla młodych – powiedziała “Rz” Jolanta Fedak.