Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na jakich zasadach Europejski Urząd ds. Pracy będzie mógł inicjować skoordynowane kontrole w kilku krajach jednocześnie.
  • Dlaczego krajowe inspekcje będą miały ograniczoną możliwość odmowy udziału we wspólnych, unijnych akcjach.
  • Jakie obawy w związku z nowymi uprawnieniami ELA zgłaszają przedstawiciele branży transportowej i agencji zatrudnienia.
  • Na czym będą polegać planowane uproszczenia w uznawaniu kwalifikacji zawodowych dla pracowników spoza Unii Europejskiej.

Komisja Europejska w połowie września oficjalnie przyjęła pakiet na rzecz sprawiedliwej mobilności pracowników (z ang. Fair Labour Mobility Package).

– W większości wydaje się on niekontrowersyjny, przy czym są dwa aspekty, które mogą budzić opór pewnych grup, w tym biznesu – komentuje Gniewomir Wycichowski-Kuchta, ekspert ds. legislacji z Uniwersytetu Warszawskiego.

Czytaj więcej

Zagraniczni sprzedawcy udają polskie firmy. UOKiK ostrzega przed nowym oszustwem

Wzmocnienie Europejskiego Urzędu ds. Pracy

Elementem tego pakietu, który może być najistotniejszy z perspektywy przedsiębiorców, jest wzmocnienie Europejskiego Urzędu ds. Pracy (European Labour Authority, w skrócie ELA). Sama reforma ELA dotyczy przede wszystkim współpracy organów kontrolnych, ale może znacząco wpłynąć na to, kto i pod jakim kątem będzie kontrolowany.

– ELA to organ, który istnieje od 2019 r. Ma dość wąski mandat, jak mówi się w żargonie prawa Unii Europejskiej. Jego zadaniem jest informowanie o prawach i obowiązkach w sytuacjach transgranicznych oraz koordynowanie działań krajowych organów. Już dziś wspiera uzgodnione i wspólne kontrole, prowadzi analizy ryzyka i pomaga rozwiązywać spory między państwami, ale w bardzo ograniczonym zakresie – zauważa Gniewomir Wycichowski-Kuchta.

Teraz jego mandat ma zostać rozszerzony, a sam urząd – wzmocniony, także kadrowo.

– Po pierwsze, każde państwo ma oddelegować do urzędu dodatkowego łącznika do spraw inspekcji z właściwego krajowego organu egzekwowania prawa. W Polsce będzie to najprawdopodobniej przedstawiciel Państwowej Inspekcji Pracy – mówi Gniewomir Wycichowski-Kuchta.

Jak tłumaczy, pod względem wymiany doświadczeń przypomina to współpracę krajowych organów ochrony danych osobowych. Chodzi o usprawnienie współpracy między właściwymi organami krajowymi. Ma to przede wszystkim wzmacniać wymianę informacji i zwiększyć możliwości prowadzenia operacyjnych analiz ryzyka, wspierających planowanie i przeprowadzanie kontroli transgranicznych.

Chodzi przede wszystkim o delegowanie pracowników, przeciwdziałanie pracy nierejestrowanej, ale także o kwestie związane z obchodzeniem zasad zabezpieczenia społecznego.

– I tutaj dochodzimy do – można powiedzieć – wisienki na torcie. ELA już może proponować państwom członkowskim przeprowadzenie uzgodnionych i wspólnych kontroli. Projekt wzmacnia ten mechanizm – podkreśla Gniewomir Wycichowski-Kuchta.

Na czym to będzie polegać?

– Urząd może przykładowo zaproponować przeprowadzenie w określonego typu przedsiębiorstwach albo w danym sektorze kontroli w kilku państwach członkowskich, także jednocześnie. Kontrole będą realizowane przez organy krajowe, za zgodą uczestniczących państw, przy wsparciu ELA. Będzie się to odbywało w obszarach objętych mandatem ELA, wyznaczonym przez konkretne przepisy Unii Europejskiej – wskazuje ekspert.

W efekcie takie kontrole mogą objąć np. kierowców wykonujących przewozy transgraniczne. Chodzi także o pracowników delegowanych, agencje pracy tymczasowej, a w zakresie mandatu ELA również o pracę za pośrednictwem platform cyfrowych.

14 mln

obywateli UE mieszka lub pracuje obecnie za granicą

Krajowe inspekcje z ograniczoną możliwością odmowy kontroli

Jednocześnie mandat Europejskiego Urzędu ds. Pracy ma w szerszym zakresie obejmować ochronę praw pracowniczych i praw do zabezpieczenia społecznego obywateli państw spoza Unii Europejskiej.

– Oczywiście wydawanie zezwoleń na pracę pozostanie zadaniem organów krajowych. Niemniej jednak możliwe będzie przeprowadzenie skoordynowanej akcji dotyczącej np. tego, jak osoby spoza Unii są zatrudniane w danym sektorze – zaznacza Gniewomir Wycichowski-Kuchta.

Jakie mogą być efekty takiej kontroli?

– Trzeba rozdzielić dwa poziomy. Jeżeli będzie to skoordynowana akcja Europejskiego Urzędu ds. Pracy, sam urząd nie będzie wymierzać kar. Wnioski z kontroli będzie mógł uwzględniać w swoich analizach, a także przekazywać Komisji Europejskiej jako materiał do ewentualnych przyszłych wniosków legislacyjnych. Natomiast działania wobec firm w konkretnym przypadku podejmą właściwe organy krajowe, na podstawie prawa krajowego, oczywiście z uwzględnieniem prawa UE – tłumaczy ekspert.

– Jeśli w ramach skoordynowanej akcji PIP stwierdzi, że np. agencja pracy tymczasowej naruszyła przepisy dotyczące prowadzenia działalności lub zatrudniania pracowników, będzie mogła podjąć działania w granicach swoich kompetencji. W podanym przykładzie w razie wykroczenia inspektor może nałożyć mandat na osobę odpowiedzialną albo skierować wniosek o ukaranie do sądu. Decyzje dotyczące wykreślenia agencji z rejestru należą natomiast do marszałka województwa – dodaje.

Czy w przypadku akcji zainicjowanej przez wzmocniony europejski urząd krajowe inspekcje będą miały obowiązek do niej przystąpić? Gniewomir Wycichowski-Kuchta zauważa, że zgoda państw nadal będzie potrzebna, ale projekt ogranicza swobodę odmowy. Zakłada udział zgodnie z zasadą lojalnej współpracy i dopuszcza odmowę tylko z należycie uzasadnionych przyczyn. Państwo ma przekazać uzasadnienie w ciągu dziesięciu dni roboczych od wysłania wniosku przez ELA.

– Dodatkowo, łącznicy do spraw inspekcji mają ułatwiać współpracę, jako że mają uczestniczyć w koordynowaniu i przygotowywaniu wspólnych działań, więc można oczekiwać ich udziału w roboczych uzgodnieniach, ale ostatecznie nie zastąpią decyzji właściwych organów krajowych – podkreśla Gniewomir Wycichowski-Kuchta.

Czytaj więcej

Składki ZUS będą już zabezpieczone przed konfiskatą. A przynajmniej w teorii

Obawy branży transportowej i nie tylko

Przedstawiciele branż, które mogą zostać objęte skoordynowanymi kontrolami, nie kryją swych obaw.

– Za pomysłem utworzenia Europejskiego Urzędu Pracy stała chęć wsparcia pracowników i pracodawców oraz pomoc państwom członkowskim w koordynowaniu działań transgranicznych. Jego rola miała mieć charakter pomocniczy. Tymczasem obawiam się, że urząd zaczyna rozszerzać swoje kompetencje i zyskiwać kolejne zadania. Niekoniecznie po myśli biznesu – zauważa Maciej Wroński, prezes organizacji Transport i Logistyka Polska.

Dodaje, że firmy, szczególnie te działające na rynku unijnym, już mają problem z nadmiarem kontroli. Zdarza się, że jedna się kończy, a zaczyna kolejna.

– Teraz dokładamy do tego jeszcze kontrole organizowane na poziomie unijnym – mówi.

W transporcie drogowym państwa już dzisiaj są zobowiązane do przeprowadzania określonej liczby kontroli.

– Problem polega na tym, że nacisk kładzie się często na ich liczbę, a nie na jakość. Inspektorzy zamiast koncentrować się na poważnych naruszeniach i nieuczciwej konkurencji, takich jak oszustwa dotyczące czasu pracy czy obchodzenie wymogów środowiskowych, muszą wyrobić normy – zaznacza ekspert, dodając, że właśnie w tym kontekście obawia się rozszerzenia kompetencji ELA.

– Szczególne ryzyko widzę w sytuacji, gdy nowe uprawnienia będą miały charakter blankietowy. Wtedy wiele zależy od tego, jak w praktyce zostaną wykorzystane – podsumowuje.

850,9 tys.

osób ZUS wydał zaświadczenia A1 potwierdzającego zastosowanie polskiego ustawodawstwa w kwestiach ubezpieczeniowych

Pojawiają się obawy, że rozpoznawalne firmy z naszego kraju mogą częściej znajdować się na celowniku.

– ELA nie powinna mieć wzmocnionych kompetencji dotyczących kontroli przedsiębiorców, którzy już mają do spełnienia sporo wymagań i są jednocześnie sprawdzani przez organy krajowe, takie jak ZUS, PIP czy KAS. Natomiast czarny rynek ma się świetnie – wskazuje Patrycja Mstowska, wiceprezes Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia i ekspertka Pracodawców RP.

– ELA powinna skupić się na wykorzystywaniu swojego mandatu do tego, żeby przeciwdziałać rozrostowi czarnego rynku – podkreśla.

Ekspertka zastanawia się, w jaki sposób firmy będą typowane do kontroli. Jakie kryteria będą decydujące?

– To wszystko rodzi sporą niepewność u przedsiębiorców działających transgranicznie – podsumowuje.

Czytaj więcej

UE przedłuża sankcje na Rosję, spór o chińskie auta, saudyjska ropa i Bitcoin

Uznawanie kwalifikacji zawodowych spoza UE

Innym elementem pakietu jest wzajemne uznawanie kwalifikacji zawodowych. Już obecnie siedem zawodów regulowanych korzysta z automatycznego uznawania kwalifikacji na podstawie wspólnych minimalnych wymogów kształcenia.

– Komisja przyjęła też odrębny akt ustanawiający wspólne ramy kształcenia fizjoterapeutów i zapowiedziała prace nad podobnym mechanizmem dla dziesięciu kolejnych zawodów. Ale najważniejsze jest proponowane uproszczenie uznawania kwalifikacji uzyskanych poza UE, tj. w państwie trzecim – tłumaczy Gniewomir Wycichowski-Kuchta.

Jak wskazuje, będzie to dotyczyło np. lekarzy z Ukrainy.

– Osoby te mają zyskać uproszczoną i bardziej jednolitą ścieżkę uznawania kwalifikacji. Samorząd lekarski w Polsce może nie patrzeć na to zbyt przychylnie – krytykował już krajowe uproszczone tryby dostępu do zawodu, wskazując na bezpieczeństwo pacjentów. Jednak żeby nowe rozwiązania zaczęły działać, potrzebne będzie przyjęcie projektowanej dyrektywy przez Parlament Europejski i Radę, a następnie jej wdrożenie do prawa krajowego – dodaje.