Jak wyjaśnia w komunikacie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, zmowa na rynku pracy polegała na tym, że przewoźnicy obsługujący centra dystrybucyjne Biedronki ustalili, że nie będą konkurowali między sobą o pracowników, co oznaczało, że nie będą zatrudniali kierowców z innych firm uczestniczących w zmowie. Kierowca, który pracował wcześniej w jednej z takich firm, musiał uzyskać zgodę swojego dotychczasowego pracodawcy na zmianę pracy. W przypadku jej braku obejmowany był blokadą i nie mógł świadczyć pracy w danym centrum dla innej firmy przed upływem określonego czasu (tzw. karencji). Okres ten wynosił kilka miesięcy w zależności od centrum dystrybucyjnego.

UOKiK zwraca uwagę, że wprowadzenie karencji i blokady na wjazd do centrum dystrybucyjnego powodowało, że zatrudnienie kierowcy przez konkurenta stawało się wręcz nieopłacalne, ponieważ kierowca, który zdecydował się zmienić firmę, przez kilka miesięcy nie mógł wykonywać pracy w centrum dystrybucyjnym.

Czytaj więcej

UOKiK podejrzewa zmowę na rynku pracy. Zamieszana miała być w nią m.in. Biedronka

UOKiK: spółka Jeronimo Martins Polska była organizatorem zmowy

Dalej Urząd podaje, że właściciel sieci Biedronka – spółka Jeronimo Martins Polska – był organizatorem zmowy, egzekwował uzgodnione warunki porozumienia i pośredniczył w wymianie informacji między przewoźnikami. Decydował również o tym, kto może wejść na teren centrum dystrybucyjnego i uniemożliwiał wjazd kierowców, którzy zmienili pracę niezgodnie z ustaleniami pomiędzy przewoźnikami.

„Porozumienie pozwalało przewoźnikom ograniczyć konkurencję o kierowców i zmniejszyć ryzyko utraty pracowników na rzecz innych firm obsługujących to samo centrum dystrybucyjne. Tym samym skutkiem porozumienia mogło być zmniejszenie presji na wzrost wynagrodzeń kierowców, bowiem przedsiębiorcy nie musieli rywalizować pomiędzy sobą o najlepszych pracowników” – wskazuje UOKiK. Jak dodaje, praktyka na przestrzeni lat wpływała na warunki zatrudnienia kilku tysięcy kierowców.

W komunikacie zwrócono również uwagę, że sama spółka Jeronimo Martins Polska pośrednio odnosiła korzyść ze zmowy firm transportowych. „Niedozwolone porozumienie ograniczało presję na wzrost wynagrodzeń kierowców, a w konsekwencji również stawek przewoźników za świadczone usługi przewozowe” – wyliczono.

Czytaj więcej

UOKiK podejrzewa zmowę na rynku pracy. Kontrolerzy weszli do biur Lidla

Biedronka w stanowisku przesłanym Polskiej Agencji Prasowej wskazała, że na ten moment nie komentuje decyzji prezesa UOKiK. „Jesteśmy głęboko zaniepokojeni działaniami Urzędu, który komunikuje szeroko decyzję, bez wcześniejszego jej doręczenia do właściwych podmiotów, uniemożliwiając tym samym rzetelne i dokładne zapoznanie się z jej motywami” - przekazała spółka.