Coraz częściej przed kwestią odpowiedzialnej roli biznesu stają ustawodawcy, sądy, regulatorzy i opinia publiczna. W ostatnim czasie najlepszym tego przykładem są zarzuty kierowane wobec koncernu Meta. W USA firma Marka Zuckerberga została oskarżona o uzależniający i szkodliwy wpływ Facebooka i Instagrama na zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży. W konsekwencji technologiczny gigant pod koniec sierpnia zawarł wielomiliardową ugodę z większością amerykańskich stanów. Meta postanowiła również wprowadzić dodatkowe ograniczenia chroniące nastolatków.
To nie koniec problemów światowego giganta. W Polsce Meta została oskarżona o brak reakcji z powodu eliminowania fałszywych reklam wykorzystujących wizerunki znanych osób. Według doniesień medialnych koncern Zuckerberga zarabia na tym miliardy dolarów. Polski rząd złożył w tej sprawie skargę do Komisji Europejskiej, żądając wszczęcia oficjalnego dochodzenia.
Własny interes nie musi być zły
Współcześnie dużą popularnością cieszy się idea społecznej odpowiedzialności biznesu. Koncepcja ta zakłada, że firmy powinny w swoim codziennym działaniu uwzględniać aspekty społeczne, etyczne i środowiskowe. To oczywiste, że każdy przedsiębiorca odpowiada moralnie za swoje działania. Żaden system gospodarczy nie powinien jednak uzależniać dobra ogółu od moralności właścicieli firm. Mimo to partykularny interes przedsiębiorców może przynosić dobre efekty dla wszystkich.
Adam Smith, ojciec ekonomii klasycznej, w swoim dziele „Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów” pisał, że nie od życzliwości rzeźnika, piwowara czy piekarza oczekujemy naszego obiadu, lecz od ich troski o własny interes. Dobrze zaprojektowany rynek potrafi wykorzystać egoizm przedsiębiorców i przynosić efekty pożądane społecznie. Przedsiębiorca, kierując się własnym interesem, zabiega o przychylność klienta, dostarczając mu towary i usługi, dzięki czemu czerpie zysk. Tworzy też miejsca pracy i płaci podatki. Korzyść własna biznesmenów skłania ludzi do inwestowania, przedsiębiorczości, podejmowania ryzyka i tworzenia nowych rzeczy, zapewniając tym samym wzrost gospodarczy.
Siła trzymająca egoizm w ryzach
Adam Smith był nie tylko ekonomistą, ale także etykiem. Jako realista wiedział, że ludzie nie są aniołami. Uważał, że rynek potrzebuje jakiejś siły, która będzie trzymać egoizm przedsiębiorców w ryzach. W opinii Smitha siłą tą jest przede wszystkim konkurencja. To ona zmusza przedsiębiorców, aby dbali o interes klientów, gdyż daje konsumentom możliwość wyboru towarów i usług. Zmusza jednocześnie firmy do innowacji i większej efektywności, obniżając ceny i poprawiając jakość produktów oraz usług. Tak przynajmniej powinno być w idealnym świecie.
W czasach Adama Smitha istniało wielu różnych rzemieślników, rzeźników, piwowarów czy piekarzy. Współcześnie w wielu gałęziach gospodarki mamy jednak do czynienia z oligopolem, czyli z dominacją kilku dużych przedsiębiorstw, które kontrolują znaczną część rynku. W niektórych branżach istnieje też jedna wiodąca spółka, za którą podążają inne, mniejsze. Wówczas mechanizm konkurencji zostaje zaburzony.
Kluczowy gracz może dzięki swojej przewadze wyeliminować konkurencję, przejąć potencjalnych rywali gospodarczych albo narzucić warunki, które ograniczają wybór konsumentów. Jeżeli w takiej sytuacji dążenie do zysku staje się bezwzględne, a wszystko jest podporządkowane wynikowi finansowemu, to wówczas nietrudno o nieszczęście.
Instytucje, głupcze!
Przedsiębiorca jest człowiekiem, więc system nie powinien zakładać jego moralnej doskonałości. Dobry system gospodarczy powinien jednak wymagać, by przedsiębiorca, kierując się własnym interesem, miał powód, żeby zachowywać się uczciwie. I tutaj pojawia się rola państwa i tworzonych przez niego zasad gry.
Motywacja przedsiębiorcy jest jego prywatną sprawą. Rolą państwa jest natomiast zapewnienie reguł umożliwiających właściwe funkcjonowanie rynku: dobrego prawa, zasad konkurencji, ochrony środowiska i dbania o wspólne zasoby, a także ochrony praw konsumentów. Chodzi o to, by własny interes przedsiębiorcy wpisywał się w regulacyjne ramy, dzięki którym jego sukces przełoży się na korzyści klientów, pracowników i całej gospodarki.
Jest z tym tylko jeden problem. Państwo, tak jak rynek, tworzą zwykli, omylni ludzie. Skoro ludzie zawodzą, ratunkiem są sztywne reguły gry obowiązujące zarówno przedsiębiorców, jak i polityków. W przypadku tych drugich fundamentalne znaczenie mają limity długu publicznego, trójpodział władzy, niezawisłość sądów, a także niezależność kluczowych instytucji publicznych.
Zgodnie z myślą Jamesa M. Buchanana, twórcy teorii wyboru publicznego i laureata Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, naiwnością jest zakładać, że ludzie będą zawsze działać dla dobra wspólnego, niezależnie od tego, czy są to przedsiębiorcy czy politycy. Problemem nie jest znalezienie dobrych ludzi. Problemem jest stworzenie dobrych reguł dla zwykłych ludzi.