Do wypadku doszło 5 lipca w rejonie ronda Zesłańców Syberyjskich. Autobus linii 186 w czasie kursu uczestniczył w serii kolizji, taranował kolejne pojazdy, a ostatecznie zjechał z jezdni i wjechał w rejon schodów prowadzących do przejścia podziemnego. Poszkodowanych zostało sześć osób.

Biegli sprawdzili autobus po wypadku na Ochocie

Jednym z najważniejszych wątków śledztwa od początku był stan techniczny autobusu. Bezpośrednio po zdarzeniu pojawiały się informacje, że kierowca mógł mieć problemy z zatrzymaniem pojazdu. Badano m.in. możliwe usterki układu kierowniczego oraz systemu sterującego pedałem przyspieszenia.

Najnowsze ustalenia wskazują, że biegli nie znaleźli awarii, która mogłaby tłumaczyć przebieg zdarzenia. Według Przemysława Mzyka autobus był sprawny technicznie, a hipoteza dotycząca niesprawnych hamulców została wykluczona.

Czytaj więcej

Jest śledztwo w sprawie wypadku autobusu na warszawskiej Ochocie

Ekspertyza stanu technicznego pojazdu była jednym z elementów postępowania prowadzonego po wypadku. Śledczy badali m.in. możliwość wystąpienia usterki układu hamulcowego oraz innych podzespołów autobusu.

Kierujący autobusem 58-letni mężczyzna był trzeźwy. Badanie na obecność narkotyków również dało wynik negatywny. Początkowo został przesłuchany jako świadek.

Autobus pojechał dalej po pierwszej kolizji

Z relacji pasażerów wynikało, że autobus po pierwszym uderzeniu nie zatrzymał się. Pojazd miał kontynuować jazdę przez ponad kilometr, przejeżdżając przez kolejne skrzyżowania i uderzając w samochody. Ostatecznie zatrzymał się w rejonie przejścia podziemnego przy rondzie Zesłańców Syberyjskich.

Pasażerowie opowiadali również, że po pierwszej kolizji kierowca nie otworzył drzwi i nie zakończył kursu. Prezes Miejskich Zakładów Autobusowych wskazywał później, że już po utracie lusterka kierujący powinien zatrzymać autobus i czekać na przyjazd służb technicznych.

Czytaj więcej

Autobus spadł z wiaduktu w Warszawie. Jest prawomocny wyrok

Po zdarzeniu MZA informowały, że nie będą przesądzać jego przyczyn do czasu zakończenia badań technicznych. W wyjaśnianie sprawy zaangażowano również producenta autobusu, który przekazał służbom dokumentację pojazdu.

Według ustaleń Przemysława Mzyka kierowca został zawieszony i nie wróci już za kierownicę autobusu MZA.