Opublikowane dwa lata temu raporty Mario Draghiego i Enrico Letty mówiły o gospodarce Unii jak o transatlantyku, który bez zmodernizowania maszynowni zacznie szybko tracić prędkość i sterowność. Do tytułów w mediach przebiła się wtedy kwota 800 mld euro, którą zdaniem Mario Draghiego UE powinna wydawać co roku na inwestycje. W rzeczywistości jednak najważniejsze zmiany, które zaproponowali wtedy Draghi i Letta, nie wymagają dużych nakładów.
Mario Draghi uwypuklał konieczność stworzenia w UE instytucji wzorowanej na amerykańskiej DARPA (Defense Advanced Research Projects Agency), a Enrico Letta skupił się na konieczności pogłębienia europejskiego wspólnego rynku, by powstające w Europie firmy technologiczne nie musiały przenosić się do USA, chcąc znaleźć tam odpowiednio duże rynki zbytu i łatwiejszy dostęp do kapitału.
Czytaj więcej
– Wydaje mi się, że raport Draghiego bardzo wstrząsnął europejskim establishmentem i stworzył nastrój, że „teraz albo nigdy” – mówi prof. Beata Jav...
Fenomen DARPA
Postulat Enrico Letty jest tak oczywisty, że uzasadnianie go jest zbędne, a pocieszeniem jest to, że Europa uruchamia wreszcie program EU Inc., dzięki któremu wspólny rynek UE stopniowo przestanie być podzielony trudnymi do przebrnięcia, zwłaszcza dla małych firm, żywopłotami różniących się od siebie regulacji i systemów podatkowych.
Zatrzymajmy się więc na postulacie Mario Draghiego, by w UE powstała instytucja taka jak DARPA, którą utworzono w 1958 r. i zapewniła Stanom Zjednoczonym długie dekady przodowania w nowych technologiach. Dla UE ważne jest to, że sukcesy DARPA mało kosztowały amerykańskiego podatnika. Roczny budżet agencji wynosił zazwyczaj ok. 3 mld dol., a w jej sześciu biurach pracowało na stałych etatach niewiele ponad 100 osób.
Źródłem skuteczności DARPA było to, że jej sercem byli wybitni naukowcy zapraszani do współpracy na okres 3-5 lat. Dlaczego DARPA zatrudniała niewiele osób, ale mimo to skutecznie pełniła funkcję ogólnokrajowego inkubatora nowych technologii? Było to możliwe dlatego, że — zatrudniając wybitnych naukowców w roli zarządzających projektami — DARPA ma bezpośredni dostęp do ogromnego kapitału wiedzy amerykańskich uniwersytetów i bogatych tradycji innowacyjności amerykańskiego biznesu.
Czytaj więcej
Niezależność od rządu agencji promujących innowacje jest co najmniej tak samo ważna jak niezależność banku centralnego.
Dlaczego DARPA potrzebowała najlepszych z najlepszych? Oprócz oczywistych tego powodów, chciano, by pieniądze podatnika były wykorzystywane jak najlepiej. A tylko wybitni naukowcy są w stanie naprawdę ocenić, jakie są szanse na sukces ryzykownych projektów. By tak było, zaproszeni do współpracy naukowcy zajmowali się tylko nielicznymi wybranymi projektami. W 2020 r. 100 pracujących dla DARPA naukowców miało pod opieką 250 projektów, by móc każdemu poświęcić całą swoją uwagę.
Krótko mówiąc, amerykańska recepta na sukces polega na zapraszaniu do współpracy wybitnych naukowców, dawaniu im pełnej swobody decyzyjnej i uwalnianiu ich od wszelkich biurokratycznych uciążliwości. Taką samą receptę Amerykanie stosowali w przypadku poprzedniczki DARPA – działającej w latach 1940–1945 agencji OSRD (Office of Scientific Research and Development). To, jak działała, można zobaczyć na filmie „Oppenheimer” Christophera Nolana.
Trudne początki EIC
Unia Europejska podejmowała wprawdzie w przeszłości szereg inicjatyw mających na celu zwiększenie innowacyjności europejskiego przemysłu, ale pomimo dużego potencjału akademickiego Europy i jej bogatych tradycji przemysłowych, nie przekładało się to na powstawanie przełomowych technologii na skalę, na jaką dzieje się to od dawna w USA i od niedawna w Chinach.
Z tego powodu europejscy ekonomiści, a wśród nich Philippe Aghion, tegoroczny noblista, postulowali od dawna utworzenie w UE agencji wzorowanej na DARPA. Instytucją taką miała stać się utworzona w 2021 r. EIC (European Innovation Council). Na razie jednak sposób funkcjonowania Europejskiej Rady ds. Innowacji nie spełnia warunków, dzięki którym mogłaby zbliżyć się w poziomie skuteczności do DARPA.
Główną przyczyną jest zbyt upolityczniony sposób podejmowania decyzji. W składzie Rady Dyrektorów EIC naukowcy stanowią mniejszość, a na dodatek tylko część z nich reprezentuje nauki przyrodnicze. Co więcej, pracujący dla EIC eksperci są zbyt przeciążeni dużą liczbą przydzielanych im do oceny projektów.
Niefortunne jest także to, że Rada Dyrektorów EIC jest mianowana przez Komisję Europejską i ma tylko głos doradczy. Ostateczne więc decyzje podejmują oficjele z KE, co powoduje łatwe do przewidzenia konsekwencje. Chcąc zmniejszyć ryzyko niepowodzeń, Komisja ma skłonność do preferowania projektów mających tylko doskonalić istniejące już sprawdzone technologie.
Preferencje tego rodzaju zwiększają wprawdzie szanse na wykazanie się EIC sukcesem w postaci liczby wdrożonych do produkcji innowacji, ale dzieje się to kosztem zmniejszania puli środków na projekty dotyczące technologii przełomowych, których ewentualny sukces jest obarczony dużym ryzykiem niepowodzenia. Ostatecznym efektem takiej sytuacji było to, że EIC wydawała rocznie na promowanie technologii przełomowych 300 mln dol., a więc 10 razy mniej niż DARPA. Ewidentnie potrzebna jest w EIC zmiana składu Rady Dyrektorów i danie kierownikom projektów równie dużej niezależności decyzyjnej, jaką daje DARPA.
Niestety, świadomość potrzeby dokonania takich radykalnych zmian nie jest jeszcze dostateczna. Świadczy o tym treść opublikowanych w 2025 r. Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2028-2034, z których wynika, że Komisja Europejska nadal faworyzowała doskonalenie technologii już stosowanych przez europejskie firmy, a nie powstawanie technologii przełomowych.
Czytaj więcej
Europa wreszcie zaczyna odrabiać technologiczne zaległości wobec USA i Azji. Do sektora deeptech płyną miliardy euro, powstają nowe jednorożce, a t...
Wszystko to nie znaczy, że Europa nie ma dużych szans na zmniejszanie luki technologicznej dzielącej ją od USA i Chin. Jak podkreślają Philippe Aghion i Simon Johnson (noblista z 2024 r.), instytucje UE są tak zaprojektowane, by sprzyjały harmonijnej współpracy państw członkowskich i zapewniały każdemu z nich odpowiedni udział w korzyściach z uczestnictwa w Unii. Celem takim nie było dotąd tworzenie instytucji specjalizujących się w finansowaniu ryzykownych projektów. To jednak powinno się zmienić.