Choć wyniki wyborów nie stanowiły w sumie zaskoczenia i były zgodne z sondażami (wskazywały na 41-43 proc. poparcia, w rzeczywistości wyszło 43,8 proc.), skala zwycięstwa AfD jest jednak dla całych Niemiec szokiem. Partia zdeklasowała rządzącą landem od ćwierć wieku CDU, osiągając poparcie dwa i pół razy wyższe od niej. Co więcej, również SPD – druga z wielkich niemieckich partii, od początków Republiki Federalnej rywalizująca z CDU o władzę, a obecnie wchodząca w skład „wielkiej koalicji” tworzącej rząd Friedricha Merza – straciła znaczną część wyborców na rzecz populistycznej lewicy.
Dodające wiatr w skrzydła populistom regionalne zwycięstwo AfD wynika z dwóch przyczyn. Pierwszą jest rosnąca frustracja Niemców zarówno stanem ich gospodarki, jak i państwa. Od 2019 r. niemiecki PKB nie zwiększył się (w Polsce wzrósł w tym czasie o 20 proc.), przemysł tkwi w recesji, bezrobocie wzrasta, a indeksy koniunktury szorują po dnie. Nic dziwnego, że powoduje to zniechęcenie i prowadzi do utraty zaufania do partii, które dotychczas rządziły. CDU i SPD tracą poparcie w skali całego kraju, udział sympatyków AfD wzrósł już do 28 proc., czyniąc z niej najsilniejszą partię Niemiec.
Drugą przyczyną jest sytuacja w samej Saksonii-Anhalt, jednym ze wschodnich landów powstałych po upadku komunistycznej NRD. Jeszcze w 1938 r. poziom rozwoju regionu nie odbiegał od średniej. Dziś – obok sąsiedniej Turyngii – jest najuboższym landem Niemiec. PKB na głowę mieszkańca jest nie tylko o jedną czwartą niższy niż w sąsiadującej od zachodu Dolnej Saksonii, ale także (po uwzględnieniu siły nabywczej waluty) niższy niż w polskim województwie dolnośląskim.
Efekty gospodarcze zjednoczenia Niemiec okazały się dla Saksonii-Anhalt wyjątkowo niekorzystne: bliskość położonych o rzut kamieniem landów zachodnich spowodowała masową emigrację poszukujących pracy i lepszego życia młodych ludzi. W ciągu 35 lat ludność landu skurczyła się o jedną czwartą, a udział osób w wieku emerytalnym wzrósł z 14 do niemal 30 proc. No cóż, znaczna część mieszkańców nie ma powodu narzekać na wypłacane w znacznej mierze z zasobów zachodnich landów emerytury.
Narzeka na coś innego. W ostatnich dekadach radykalnie wzrósł odsetek imigrantów, w 1990 r. nieznaczny, obecnie sięgający 8 proc. ludności. Jeśli nawet Saksonia-Anhalt nie jest zbyt atrakcyjnym miejscem do mieszkania dla młodych Niemców, bez wątpienia wciąż potrafi przyciągać ludzi z krajów znacznie uboższych od Niemiec. Jeśli wierzyć socjologom, to właśnie obawa przed imigracją stała się głównym źródłem sukcesu AfD.
Czy AfD może osiągnąć tak samo wielki sukces w skali całego kraju? Mimo wszystko wątpliwe. Choć poparcie dla AfD rzeczywiście sięga niemal 40 proc. w dogłębnie sfrustrowanych landach wschodnich, w landach zachodnich (o sześciokrotnie większej ludności) jest o ponad połowę niższe. Wprawdzie rośnie w miarę przedłużania się niemieckiej stagnacji, ale wciąż nie daje AfD jakichkolwiek szans na samodzielne rządy.
No tak, ale naziści też zdobyli w wyborach w Republice Weimarskiej tylko jedną trzecią głosów, a jednak zdołali najpierw skusić inne partie mirażem współpracy, a potem przejąć całość rządów. Zobaczymy, jak będzie z tym kuszeniem w Saksonii-Anhalt.