Kaucje wydają się czasem irytującym obowiązkiem. Zwłaszcza gdy w końcu uda się dotrzeć do automatu ze zgromadzonymi butelkami, a ten nie działa. Albo kolejka sięga połowy sklepu, a co drugi oddający opakowania taszczy ze sobą worek, albo i więcej z butelkami PET czy puszkami.
Niby to tylko 50 groszy, a prowadzi do skrajnych zachowań. W mediach społecznościowych można trafić – i to wcale nie tak rzadko – na filmiki nastolatków, którzy, wyrzucając pustą butelkę do kosza, usuwają z niej znak kaucji, np. wypalając, by ktoś inny nie mógł odzyskać pieniędzy. Trudno o większą ignorancję, bo niezwrócone środki zostają w systemie i mają być przeznaczane na jego dalszy rozwój. W efekcie ci pseudoanarchiści kaucyjni wspierają finansowanie tego systemu. A mowa nawet o kilkuset milionach złotych, jakie nie zostały odebrane przez klientów.
Czytaj więcej
Napój energetyczny Skolima nie jest objęty systemem kaucyjnym. Zamiast tego w miejscu, gdzie zwykle znajduje się symbol kaucji, umieszczono kod QR,...
Nie można też zapominać o aspekcie czysto ludzkim. W godzinach wieczornych widać bowiem sporo osób, zwłaszcza w wieku emerytalnym, które wybierają z koszy porzucone puste butelki czy puszki. To dla nich sposób na poratowanie skromnego budżetu. Co komu przeszkadza, że ktoś chcący dorobić odda do automatu porzuconą butelkę, która w innym przypadku trafiłaby na wysypisko?
System kaucyjny może irytować, ale przecież tak samo irytowało na początku segregowanie śmieci. Irytuje choćby to, że automat nie przyjmie zgniecionych butelek, ale sam je później prasuje. Z perspektywy jednej osoby odniesienie opakowania nie jest wielkim poświęceniem, a przecież w skali kraju daje to potężny efekt.
Anarchiści będą wkrótce mieli kolejny powód do buntu, bo system kaucyjny ma zostać rozszerzony np. o butelki szklane. Wszystkie, nawet osławione jednorazowe „małpki”, ale również butelki po sokach. To już będzie wyzwanie: szkło swoje waży i dotarganie do sklepu większej liczby butelek będzie trudniejsze.