Rząd postanowił zwiększyć bezpieczeństwo socjalne artystów, których działalność często charakteryzuje się nieregularnością dochodów i sezonowością zatrudnienia. W tym celu przygotował projekt regulacji dotyczących dofinansowania składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne dla osób wykonujących zawód artystyczny.

Czytaj więcej

Sławomir Mentzen omija galerie sztuki. Jego galerią jest kanał informacyjny

Kto skorzysta z dopłat do składek ZUS dla artystów?

Na nowych rozwiązaniach skorzystają osoby o najniższych dochodach. W jaki sposób? Będą miały prawo do otrzymania dopłaty celem uzupełnienia ich składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne do poziomu wynikającego z minimalnego wynagrodzenia za pracę. Trzeba będzie spełnić kilka warunków. Jeden z wymogów stanowi, że dochód osiągany przez wnioskodawcę, który nie może przewyższać 125 proc. minimalnego wynagrodzenia uzyskiwanego średniorocznie w ostatnich 3 latach, czyli ok. 68 tys. zł rocznie brutto.

Propozycja wywołuje wiele obaw i kontrowersji. W debacie publicznej pojawiały się zarzuty „o finansowanie nierobów”. Zastanawiano się głośno, czy obywatel powinien finansować życie ludzi postrzeganych jako uprzywilejowani albo zdaniem niektórych „niepotrzebni”. Artysta został przeciwstawiony fryzjerowi czy pani sprzątającej.

Podczas wysłuchania publicznego, które odbyło się we wtorek w Sejmie, przedstawiciele środowisk artystycznych zaprezentowali swój punkt widzenia na tę kwestię.

Czytaj więcej

Paulina Szewioła: Rząd nie walczył o projekt ws. dofinansowania składek ZUS artystów

Głosy branż. Argumenty za ustawą 

Marek Frąckowiak, prezes Polskiej Izby Wydawców, przekonywał, że propozycja rządu wymaga jeszcze wielu prac, jednak jest ona potrzebna.

– Z ubolewaniem obserwujemy liczne ataki na projekt ustawy, które często mają charakter niemerytoryczny i wynikają z nieznajomości jego założeń – mówił.

Przypomniał też o postulacie, który Polska Izba Wydawców zgłasza niezmiennie od wielu lat – jeszcze od czasu, gdy nad ustawą pracował poprzedni rząd.

– Uważamy, że regulacje powinny objąć również tę grupę dziennikarzy, których twórczość można zakwalifikować jako działalność artystyczną – wyjaśniał.

Urszula Święcicka, prezes zarządu Związku Polskich Artystów Plastyków, wskazywała z kolei, że w tym roku związek obchodzi 115-lecie istnienia.

– Można więc powiedzieć, że na tę ustawę czekamy już od 115 lat. Nie poddamy się, ponieważ sztuka jest pracą. To twórca stanowi fundament całego ekosystemu kultury. Proces twórczy nie rozpoczyna się dopiero wtedy, gdy artysta otrzyma stypendium czy grant. Tworzymy nieustannie. Zadaniem państwa i jego instytucji jest natomiast stworzenie takich warunków, abyśmy mogli bezpiecznie wykonywać swoją pracę i rozwijać kulturę, którą budujemy od pokoleń – podkreślała.

Z kolei prof. Andrzej Bednarczyk, rektor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie ocenił, że nie trzeba nikogo przekonywać o społecznych obowiązkach kultury i sztuki.

– Burza medialna, która rozpętała się wokół projektu ustawy, w mojej ocenie w większości pozbawiona jest merytorycznych podstaw. Analizując wiele wypowiedzi, odniosłem wrażenie, że część ich autorów po prostu nie zapoznała się z treścią projektu. Trudno więc traktować takie opinie jako rzeczowy głos w dyskusji – mówił.

Jak zaznaczył, sam patrzy na tę ustawę z perspektywy osoby, która od ponad trzydziestu lat kształci przyszłych artystów i uczestniczy w budowaniu polskiej kultury.

– Jestem przekonany, że nie wszystkie obszary funkcjonowania państwa mogą podlegać wyłącznie mechanizmom rynku, popytu i podaży. Są dziedziny wymagające szczególnej troski państwa. Należą do nich edukacja, nauka, ochrona zdrowia, bezpieczeństwo, ale również kultura. W kulturze mechanizmy rynkowe nie zawsze działają właściwie. Proces twórczy jest długotrwały, często wiąże się z okresami pozbawionymi jakichkolwiek dochodów. Dlatego wsparcie osób wykonujących działalność twórczą ma fundamentalne znaczenie – dodał.

Czytaj więcej

Paulina Szewioła: Obalam tezy o „artystach nierobach”

To nie jest ustawa dla gwiazd estrady 

Zaprzeczył jednocześnie, że ma to być ustawa mająca stworzyć kolejną uprzywilejowaną grupę społeczną.

– Ma ona jedynie wzmacniać fundament naszej wspólnoty – kulturę. Z ogromnym żalem obserwuję absolwentów uczelni artystycznych, którzy rezygnują z twórczości i odchodzą do innych zawodów, często do korporacji, ponieważ zwyczajnie nie stać ich na uprawianie sztuki. Ta ustawa ma służyć właśnie tym, którzy na początku swojej drogi twórczej najbardziej potrzebują wsparcia. Nie po to, aby było im łatwiej, lecz po to, aby mogli poświęcić czas na rozwój, a w przyszłości sami tworzyć fundament dla kolejnych pokoleń artystów – podsumował.

Natomiast Robert Gulaczyk, przewodniczący Zarządu Głównego Związku Zawodowego Aktorów Polskich wskazywał, że każdego roku polskie uczelnie artystyczne uprawnione do nadawania tytułu magistra sztuki opuszcza około 120 absolwentek i absolwentów kierunku aktorskiego. Dalej podał, że koszt wykształcenia jednej osoby podczas pięcioletnich studiów magisterskich szacowany jest na około 500 tys. zł.

– To znacząca inwestycja państwa i społeczeństwa – mówił.

Z jego wyliczeń wynika, że kolejne kilkadziesiąt osób kończy studia licencjackie lub szkoły niepubliczne.

– Oznacza to, że na rynek pracy trafia każdego roku około 200 nowych aktorek i aktorów. Proszę odpowiedzieć sobie na pytanie: ile spośród tych 200 osób każdego roku osiągnie status powszechnie rozpoznawalnej gwiazdy? Tylko nieliczni. Dla zdecydowanej większości codziennością staje się nieustanne poszukiwanie pracy. Stałe etaty w teatrach są dostępne jedynie dla niewielkiej części absolwentów. Czy oznacza to, że pozostali są zbędni? Zdecydowanie nie. Większość z nich występuje gościnnie, zdobywając doświadczenie zawodowe i budując dorobek artystyczny, który pozwoli im zaistnieć na rynku pracy – mówił.

W jego ocenie najlepiej pokazują to liczby.

– W Polsce funkcjonuje blisko 80 teatrów dramatycznych i 35 teatrów lalkowych. Do tego dochodzą teatry muzyczne, opery oraz filharmonie. Łącznie działa 206 instytucji artystycznych, które tylko w ubiegłym roku zorganizowały ponad 63 tysiące przedstawień i koncertów. Uczestniczyło w nich ponad 13 milionów widzów. Ci ludzie nie przychodzą wyłącznie do teatru czy na koncert. Korzystają z transportu, kupują bilety, odwiedzają restauracje i kawiarnie, kupują kwiaty, często nocują w hotelach. Kultura generuje więc aktywność gospodarczą w wielu innych sektorach. A przecież mówimy wyłącznie o 206 instytucjach artystycznych. Poza nimi funkcjonują jeszcze kina, muzea, festiwale, koncerty plenerowe i wiele innych wydarzeń. Warto uświadomić sobie, że kultura to istotny element całej gospodarki – przekonywał.

Jako Związek Zawodowy Aktorów Polskich monitorujemy wynagrodzenia wypłacane aktorkom i aktorom za przygotowanie roli teatralnej. Najczęściej wynoszą one od 3 do 5 tys. zł brutto. Mówimy przy tym o wynagrodzeniu za dwa lub trzy miesiące pracy, bo tyle przeciętnie trwa proces przygotowania spektaklu.

Robert Gulaczyk, przewodniczący Zarządu Głównego Związku Zawodowego Aktorów Polskich

Wspomniał też o zarobkach.

– Jako Związek Zawodowy Aktorów Polskich monitorujemy wynagrodzenia wypłacane aktorkom i aktorom za przygotowanie roli teatralnej. Najczęściej wynoszą one od 3 do 5 tys. zł brutto. Mówimy przy tym o wynagrodzeniu za dwa lub trzy miesiące pracy, bo tyle przeciętnie trwa proces przygotowania spektaklu. Nawet w najbardziej prestiżowych teatrach warszawskich honoraria przekraczające 7 tys. zł brutto nie należą do standardu. W przeliczeniu na miesiąc pracy są to kwoty niższe od minimalnego wynagrodzenia za pracę. Co istotne, problem ten nie dotyczy wyłącznie osób rozpoczynających karierę zawodową. Takie stawki są codziennością znacznej części naszego środowiska – mówił.

Zwracał uwagę, że z podobnymi trudnościami mierzą się też reżyserzy, choreografowie, tancerze, muzycy, malarze i przedstawiciele wielu innych profesji artystycznych, których wykształcenie kosztuje państwo ogromne środki.

– Brak stabilnych zabezpieczeń społecznych oraz systemowego wsparcia sprawia, że każdego roku wielu artystów rezygnuje z wykonywania zawodu. Pandemia dodatkowo przyspieszyła ten proces i pozostawiła trwałe skutki – podkreślił.

Zaznaczył przy tym, że kultura nie jest wyłącznie rozrywką.

– To dzięki niej czytamy po polsku, śpiewamy po polsku i oglądamy polskie spektakle. Jest jednym z fundamentów naszej tożsamości i dlatego wymaga odpowiedzialnego wsparcia – podsumował.