O narastającej skali zjawiska pisał niedawno „Financial Times”. Dziennik podał przykład spółki Princeton Digital Group, która zdecydowała się na sprzedaż swoich aktywów w Chinach wartych 1 mld dol. Na podobny exodus z Państwa Środka zdecydowały się też inne wielkie korporacje zarządzające danymi, m.in. Bain Capital i Carlyle.

Powód? Jak pisze FT, to efekt „presji politycznej i regulacyjnej, która utrudnia zagraniczną własność infrastruktury cyfrowej”.

„Mimo że chiński rynek usług chmurowych nadal się rozwija, zaostrzone w Pekinie przepisy dotyczące cyberbezpieczeństwa i ochrony danych sprawiły, że zagraniczna własność krytycznej infrastruktury cyfrowej stała się politycznie obciążona” – czytamy w FT.

Amerykańskie dane? To zasób strategiczny Chin

Wyjście zachodnich funduszy z chińskiego sektora centrów danych to nie reakcja na nowy akt prawny, lecz na narastającą od 2016 r. warstwę regulacyjną, która sprowadza się do jednego wniosku: cyberdane znajdujące się na terytorium Chin są zasobem strategicznym pod kontrolą państwa chińskiego.

Czytaj więcej

Pierwsza prowincja Chin bez aut z silnikami spalinowymi

Jak tłumaczy nam Piotr Dec z kancelarii KKG Legal, chodzi o trzy akty prawne, które regulują w Państwie Środka kwestie zarządzania cyberinformacją: ustawa o cyberbezpieczeństwie (2017), ustawa o bezpieczeństwie danych (2021) oraz ustawa o ochronie informacji osobistych (2021).

– Razem ustanawiają one zasadę lokalizacji danych, zgodnie z którą operatorzy krytycznej infrastruktury informacyjnej (CIIO) muszą przechowywać dane osobowe i tzw. dane istotne na serwerach fizycznie zlokalizowanych w Chinach kontynentalnych. Z kolei ich transfer za granicę wymaga uprzedniej oceny bezpieczeństwa przeprowadzonej przez Chiński Urząd ds. Cyberprzestrzeni (CAC) – wyjaśnia ekspert.

Otwarcie, ale z zachowaniem kontroli

W 2024 r. Chiny otworzyły sektor na pełną własność zagraniczną w specjalnych strefach ekonomicznych, lecz zachowując prawo do rygorystycznych kontroli operacyjnych.

Wśród tych działań kontrolnych Dec wymienia badanie źródła finansowania, lokalizację serwerów, ramy bezpieczeństwa cybernetycznego oraz efektywność energetyczną i wodną.

– To pokazuje strukturalne napięcie, w którym poruszają się inwestorzy: jednoczesna liberalizacja własności i zaostrzanie kontroli operacyjnej nad danymi – ocenia ekspert z kancelarii KKG Legal.

Czytaj więcej

Raport pokazuje skalę chińskiej ekspansji w Europie. Ekspert: Historyczny błąd

Polskie firmy świadome sytuacji

O skutki tych regulacji dla polskich firm, które już działają operacyjnie w drugiej gospodarce świata lub planują ekspansję na nią pytamy Tomasza Kostusia, przewodniczącego polsko-chińskiej grupy parlamentarnej. Jak mówi poseł KO, to „ważny problem”, o którym trzeba pamiętać, decydując się na działanie operacyjne w Państwie Środka.

– To są sprawy wrażliwe, dotyczące nie tylko bezpieczeństwa firmy, ale czasem także dotyczące bezpieczeństwa państwa. Trzeba uświadamiać polskie firmy, które chcą współpracować z Chinami, że takie przepisy obowiązują – mówi nam Kostuś.

Dodaje przy tym, że choć grupa parlamentarna, której przewodzi „buduje mosty tam, gdzie dyplomacja gospodarcza napotyka trudności”, to ta kwestia może być rozwiązana jedynie na linii Pekin–Bruksela.

– Tu poruszamy się na poziomie relacji unijno-chińskich, a nie polsko-chińskich. Jesteśmy członkiem UE i nas obligują dyrektywy i prawo unijne w zakresie bezpieczeństwa, w tym cyfrowego – wskazuje poseł.

Polska systematycznie wzmacnia swoje cyberbezpieczeństwo. Jak niedawno informowaliśmy na łamach „Rzeczpospolitej”, NASK trafił do elitarnego grona podmiotów, które mogą korzystać z najnowszego GPT-5.5 Cyber.

Wojna tiktokowa

Sektory najbardziej narażone na „złapanie się” pod regulacje CIIO to telekomunikacja, energetyka, transport, finanse i usługi publiczne, czyli najwięksi klienci centrów danych. Jednak rywalizacja o bezpieczeństwo danych i informacji między Waszyngtonem a Pekinem nie sprowadza się tylko do wielkich korporacji. Dotyczy również mediów społecznościowych.

Czytaj więcej

YouTuberzy mogą zapłacić karę za agresywne reklamy marki Wojan

Amerykańska administracja ostrzega użytkowników popularnej chińskiej platformy społecznościowej TikTok przed udostępnianiem swoich danych. W 2024 r. Kongres uchwalił ustawy wprost zakazujące transferu danych Amerykanów do podmiotów z krajów budzących obawy, w tym właśnie Chin.

– Pekin stosuje lustrzane rozumowanie, zgodnie z którym zachodnie centrum danych na chińskiej ziemi to potencjalny kanał transferu wrażliwych danych chińskich w drugą stronę – tłumaczy działania rządu chińskiego Piotr Dec.