Jak wyjaśniono w poniedziałkowym komunikacie, podejrzewane porozumienie mogło polegać na ustaleniu, że przewoźnicy obsługujący centra dystrybucyjne Lidla nie będą konkurowali między sobą o pracowników. „W praktyce mogło oznaczać to, że nie zatrudniali kierowców z firm uczestniczących w podejrzewanej zmowie (...) Dodatkowo sieć handlowa mogła stworzyć mechanizm, który umożliwiał funkcjonowanie porozumienia. Spółka mogła uniemożliwiać kierowcom, zatrudnionym wcześniej u danego przewoźnika, wjazd na teren swoich centrów dystrybucyjnych. Jednocześnie podejrzewane porozumienie może dotyczyć zakazu przejmowania przez firmy transportowe swoich podwykonawców, czyli mniejszych firm faktycznie wykonujących przewozy towarów do sieci Lidl na zlecenie spedytorów” – czytamy.
Czytaj więcej
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny postawił zarzuty właścicielowi sieci Biedronka oraz 32 firmom transportowym, a takż...
Prezes UOKiK: Zmowy na rynku pracy są nielegalne
W komunikacie poinformowano, że przeszukania odbyły się w biurach Lidla oraz u czterech następujących przewoźników: Omega Pilzno w Pilźnie, Omega Pilzno w Pilźnie, spółek z grupy Van Group (Van Cargo, Kurier w Łukowie, Podlasie w Łukowie), Firma Transportowo-Spedycyjna Zbigniew Ratajczak w Bogucinie oraz Dar-Pol Dariusz Kulesza w Ochudnie.
– Zmowy na rynku pracy są nie tylko naganne etycznie – są przede wszystkim nielegalne. W ich wyniku pracownicy nie mogą zmienić miejsca zatrudnienia, a pracodawcy nie muszą poprawiać warunków pracy, np. podwyższać wynagrodzenia czy przyznawać dodatkowych świadczeń – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny cytowany w komunikacie. Jak dodaje, podczas przeszukań w siedzibach Lidla i firm przewozowych zebrano materiał dowodowy, który obecnie jest analizowany.
Urząd zaznacza, że postępowanie wyjaśniające prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnym przedsiębiorcom. Jeśli materiał zebrany w trakcie postępowania potwierdzi podejrzenia, Prezes UOKiK rozpocznie postępowanie antymonopolowe i postawi zarzuty konkretnym podmiotom.
Za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję grozi kara finansowa w wysokości do 10 proc. obrotu przedsiębiorcy. Menedżerom odpowiedzialnym za zawarcie zmowy grozi z kolei kara do 2 mln zł.
Czytaj więcej:
Czy sieci Dino i Biedronka razem z firmami transportowymi umówiły się nielegalnie, że nie będą podbierać sobie kierowców? To zamierza sprawdzić Urz...
Pro