Trwająca od kilkunastu miesięcy zapaść gospodarcza w Wenezueli doprowadziła m.in. do masowego eksodusu Wenezuelczyków - w ostatnich latach ok. 2,3 mln mieszkańców tego kraju miało wyemigrować szukając lepszego życia w innych krajach Ameryki Południowej.  Rządzący Wenezuelą reżim prezydenta Maduro został obłożony sankcjami ekonomicznymi przez USA i UE za łamanie praw człowieka, a także łamanie zasad demokracji.

W ostatnim czasie "New York Times" opublikował doniesienia, że administracja Donalda Trumpa miała nawiązać kontakty z przedstawicielami wenezuelskiej armii niechętnymi Maduro, którzy chcieli od USA pomocy w zorganizowaniu puczu wojskowego w kraju.

Wcześniej AP podawała, że Trump miał rozważać przeprowadzenie interwencji wojskowej w Wenezueli.

- Odnosząc się do interwencji wojskowej, której celem byłoby obalenie reżimu Nicolasa Maduro, uważam, że nie powinniśmy wykluczać żadnej opcji - mówił w piątek sekretarz generalny OPA przebywający w kolumbijskim mieście Cucuta, niedaleko granicy z Wenezuelą.

Almagro podkreślił, że rząd w Caracas popełnia "zbrodnie przeciwko ludzkości", których ofiarami padają Wenezuelczycy.

- Cierpienie ludzi wywołane eksodusem, do którego doprowadziłaby (interwencja wojskowa), sprawia, że działania dyplomatyczne są na pierwszym miejscu, ale nie możemy wykluczyć żadnych działań - dodał Almagro.

Sekretarz generalny OPA przebywał z trzydniową wizytą w Kolumbii, gdzie rozmawiał m.in. o fali imigrantów z Wenezueli, którzy przybyli do tego kraju. Z 2,3 mln Wenezuelczyków, którzy opuścili kraj od 2014 roku (według wyliczeń ONZ), ponad milion przebywa właśnie w Kolumbii.