Był pan jednym z liderów Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, pewnie ostatniej, w prawdziwym tego słowa znaczeniu, konserwatywnej formacji w polskiej polityce. Kim dzisiaj są następcy SKL-u, kto odziedziczył tamto przesłanie?
SKL to była najważniejsza przygoda polityczna jakiej doświadczyłem w życiu. Spotkali się tam ludzie podobnie myślący o polityce, podobnie politykę uprawiający, odnoszący się bardziej do tego co łączy, a nie dzieli. Założyciele SKL to część polskich elit intelektualnych aktywnych politycznie. Do dziś pamiętam debaty w SKL-u, które toczyły się pod - umownie nazywaną - sceną. Scenę od sali oddzielała duża grupa dziennikarzy słuchająca debat siedząc na podłodze. Te debaty były o Polsce, o tym jaka Polska ma być i jakie ma mieć miejsce w Europie i na Świecie. Moją największą przegraną, jest fakt że SKL zniknął z mapy politycznej.