Hübner podkreśla, że choć nie podeszła do premiera i marszałka Sejmu to "pochyliła (się) takim polskim gestem". - Pochyliłam się przed tą grupą, w której były dwie osoby, które niezwykle szanuję, i złożyłam im tym gestem honor - dodaje.

Europosłanka wyjaśnia, że te dwie osoby to I prezes SN Małgorzata Gersdorf oraz wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska. - Z całą pewnością w stosunku do nich ten mój pokłon był pełen szczerości i autentyczności - zapewniła.

Mówiąc o decyzji, aby nie podchodzić do premiera i nie podawać mu ręki Hübner wyjaśniła, że "rząd nadzoruje jednak dość istotnie prokuraturę, która już prawie dwa lata się zastanawia, czy symboliczne powieszenie sześciu (euro)posłów na rynku w Katowicach było happeningiem, czy też może było głęboko symboliczne". Wśród zdjęć europosłów wieszanych w czasie tego incydentu na szubienicach, było m.in. zdjęcie Hübner.

25 listopada 2017 r. na placu Sejmu Śląskiego w Katowicach, przy pomniku Wojciecha Korfantego kilkudziesięciu uczestników demonstracji, związanych ze środowiskami narodowymi, dokonało symbolicznego powieszenia na szubienicach zdjęć europosłów PO, którzy głosowali w PE za rezolucją ws. praworządności w Polsce.

- Jednak czegoś mi zabrakło w tym wszystkim, w tych ostatnich dwóch latach. To jednak był taki moment, kiedy nasze rodziny bały się, co będzie dalej - wspominała europosłanka.

- Gdyby to był tylko prztyczek w moją stronę, ale to jednak dotyczy też naszych najbliższych, więc nie czułam się upoważniona do gestu podania ręki - dodała.

Jednocześnie Hübner zapewniła, że jej zachowanie było niezależne od zachowania Thun czy Arłukowicza. - To było zupełnie spontaniczne, myślę. Mówię za siebie - podkreśliła.