Mówiąc o reformie sądownictwa, prowadzonej przez obecną większość rządzącą, Cymański stwierdził, że "podkreśla przy tej sprawie (...) znaczenie werdyktu wyborczego".

- Mamy mandat, zdaniem niektórych to dobrze, zdaniem innych źle, ale za chwilę są wybory prezydenckie - mówił Cymański sugerując, że jeśli wyborcy nie popierają reformy sądownictwa wówczas mogą w tych wyborach wybrać innego prezydenta. 

- Znaczenie werdyktu wyborczego jest ogromne - stwierdził. - Jeśli społeczeństwo powie: nie macie racji, to niech wybierają liberałów - dodał.

Cymański podkreślał też, że PiS-owi "należy się chwała" za to, że "miał odwagę wziąć temat sądownictwa na tapetę". - Co do istoty tych zmian chcemy społecznego nadzoru nad bezkarnością, a niezawisłości będziemy bronili jak źrenicy w oku - zapewniał.

Cymański był też pytany, czy Beata Kempa powinna przeprosić za nazwanie w czasie konwencji Solidarnej Polski partnera Roberta Biedronia, Krzysztofa Śmiszka, mianem "kandydatki na pierwszą damę".

- Jeśli coś niestosownego padło to zawsze powinno się przepraszać. Przesada w przeprosinach jest lepsza niż jej brak. Zwrócę na to uwagę Beacie Kempie - mówił dodając jednak, że "nie będzie do niczego namawiać" europosłanki PiS. 

Jednocześnie Cymański stwierdził, że "eleganckie byłyby" przeprosiny ze strony Małgorzaty Kidawy-Błońskiej za to, że w Pucku przywitała się z osobami zakłócającymi wystąpienie prezydenta Andrzeja Dudy, a także jej zdystansowanie się od takich zachowań.

- Nie da się takich incydentów, scen i wydarzeń wyeliminować. Tak jak się nie da wyeliminować ze świata zła, korupcji i złych rzeczy. Ale trzeba ograniczać to - o to apeluje do swoich i do tych inszych - mówił Cymański.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ