Egipska policja ma tworzyć fikcyjne profile randkowe w takich aplikacjach randkowych jak np. Grindr, gdzie szuka przedstawicieli społeczności LGBT szukających partnerów lub partnerek.

Po nawiązaniu kontaktu z taką osobą i umówieniu się z nią na spotkanie, funkcjonariusze dokonują jej aresztowania - twierdzi HRW.

Następnie policja ma - nielegalnie - przeszukiwać zawartość telefonu bezprawnie zatrzymanej osoby, aby znaleźć obciążające ją materiały, które mogą posłużyć do sformułowania aktu oskarżenia.

Raport cytuje 27-letniego "Yassera", który został aresztowany, gdy miał spotkać się z mężczyzną poznanym na Grindr.

- Mężczyzna, którego poznałem na Grindr okazał się oficerem policji. Pobili mnie i przeklinali, dopóki nie podpisałem się pod zeznaniem, w którym obciążyłem się "praktykowaniem rozpusty" i publicznym głoszeniem, że chce wypełniać moje "nienaturalne pragnienia seksualne".

HRW rozmawiało łącznie z 15 osobami, które znalazły się w takiej sytuacji. Wszystkie miały być poddane przemocy fizycznej lub werbalnej.

Polityczna aktywista i transseksualistka, Malak el-Kashif twierdzi, że została aresztowana i umieszczona "w celi wielkości lodówki", po udziale w proteście w marcu 2019 roku. Funkcjonariusze mieli pytać ją o szczegóły jej prywatnego życia, operację zmiany płci i jej relację z innymi aktywistkami.

- Zabronili mi chodzić do łazienki przez dwa dni. Zmusili do badania odbytu. Napastowali mnie seksualnie - twierdzi.

Łącznie dziewięć osób, z którymi rozmawiali przedstawiciele HRW, było zmuszanych do poddania się badaniu odbytu.

Jednak z tych osób, mężczyzna występujący pod imieniem "Alaa" twierdzi, że był regularnie gwałcony przez współosadzonych.

Według organizacji broniących praw człowieka władze Egiptu prześladują społeczność LGBT powołując się na przepisy zakazujące "rozpusty" oraz przepisy wymierzone w prostytucję.