Wcześniej na organizację Marszu Narodowego w formule takiej, jak w poprzednich latach, nie zgodziły się władze Warszawy. Ich decyzję podtrzymał sąd.
Winnicki pytany o to czy "klasyczne" manifestacje przyczyniają się do transmisji koronawirusa SARS-CoV-2 odparł, że "pewnie jakiś niewielki wpływ może to mieć".
- Ale wirus jest tak w skali kraju rozprzestrzeniony, że jedno czy drugie zgromadzenie teraz niewiele zmieni – dodał.
Winnicki przyznał, że nie sposób powiedzieć ile osób weźmie udział w Marszu Niepodległości w formie zmotoryzowanej.
- To jest dla nas wielką zagadką – przyznał.
Winnicki skrytykował też rząd za wprowadzane w związku z epidemią obostrzenia. Jak mówił "powodują one większe straty niż może nawet sam COVID-19". - Ponosimy koszty społeczne, gospodarcze, zdrowotne jak były w Chinach a nie mamy tych profitów, które są np. w Szwecji – przekonywał poseł Konfederacji.
Polityk przekonywał, że w Polsce należy zastosować szwedzki model walki z koronawirusem. - Oni pozwolili, żeby wirus nie uderzał falami. Realnie doprowadzili do wypłaszczenia - mówił. - Moim zdaniem będziemy mieli podobny przelicznik ofiar na wiosnę, tylko nie będziemy mieli zysków w postaci niezamkniętej gospodarki, edukacji – dodał.
Rząd Szwecji wiosną i jesienią ogranicza się jak dotąd do rekomendowania mieszkańcom zwiększania dystansu społecznego i unikania zatłoczonych miejsc w przestrzeni publicznej. W ostatnich dniach premier Szwecji przyznał jednak, że sytuacja epidemiczna kraju zaczyna być bardzo niepokojąca - ze względu na rosnącą liczbę zakażeń. Wiosną Szwecja miała najwyższy w Europie współczynnik zgonów na COVID-19 per capita.