– Jeśli nic się nie zmieni w podejściu Platformy do nas, w koalicji możliwy jest poważny kryzys – ostrzega jeden z ludowców. Jego zdaniem do konfliktu może dojść szybciej, niż spodziewają się obserwatorzy sceny politycznej.
W oficjalnych rozmowach politycy PSL ciągle mówią o dobrej współpracy z koalicjantem. Uspokajają, że o żadnym kryzysie na razie nie ma mowy. Podobnego zdania są politycy PO.
– Zagrożeń nie ma, bo otwarcie mówimy, co nam się nie podoba. To, że w koalicji są czasem różnice zdań, jest zaś naturalne – mówi Janusz Piechociński, poseł PSL. Również szef Klubu PO Zbigniew Chlebowski zapewnia, że we współpracy z koalicjantem kłopotów nie ma.
Nieoficjalnie „Rz” dowiedziała się jednak, że między PO i ludowcami doszło już do rozmowy na temat koalicyjnych zgrzytów.
Na współpracę z Platformą zaczynają się również skarżyć poszczególni posłowie PSL. Na razie w prywatnych rozmowach. Mają pretensje o to, że PO często nie konsultuje z nimi pomysłów, z którymi występuje.
– Co rusz któryś z polityków Platformy mówi publicznie o swoich pomysłach. Do kamery rzuca hasła, a sprawa nie jest z nami dopracowana. Nie można tak wszystkiego rzucać na żywioł – denerwuje się polityk PSL. Przykłady? Choćby pakiet ustaw zdrowotnych, o których minister zdrowia Ewa Kopacz mówiła kilka tygodni temu jako o gotowych projektach. – Po co opowiadać, że coś jest gotowe, kiedy to dopiero pomysły, a konkretnych projektów nie ma i nie są z nami uzgodnione – mówi inny polityk PSL.
Kolejny przykład to omawiany właśnie w Sejmie projekt zmian w ustawie medialnej. – My go poprzemy, ale po co tracić czas i energię na dyskusje o nim, skoro PO nie porozumiała się co do zmian z lewicą. Wiadomo, że prezydent ten projekt zawetuje, a do odrzucenia weta konieczne będzie wsparcie LiD – dodaje kolejny ludowiec.
Politycy PSL chcą, by mechanizmy współpracy uległy zmianie. Zwracają uwagę, że w przeciwnym razie za kilka miesięcy może się okazać, iż kolejne pomysły, o których przedwcześnie informowali politycy Platformy, będą pękać jak bańki mydlane. Odbije się to na koalicjantach.
– Byliśmy już w niejednym rządzie i w niejednej koalicji. Mamy doświadczenie, którego Platformie czasem brakuje – zaznacza Stanisław Żelichowski, szef Klubu PSL. – Chcemy służyć tym doświadczeniem. – Dla koalicji byłoby korzystne, gdyby była w niej świadomość, że chociaż jesteśmy niewielkim klubem, to mamy praktykę w rządzeniu – wtóruje mu Stanisław Kalemba, poseł PSL.
Inni ludowcy dodają jeszcze, że bez ich głosów PO się nie obejdzie, a chłopi mają swój honor i na ignorowanie się nie zgodzą. Dlatego chcą, by politycy PO publicznie informowali jedynie o projektach, które są dopracowane i omówione z PSL.
Między koalicjantami doszło już w tej sprawie do rozmowy. Efektem było m.in. wtorkowe spotkanie minister Kopacz z ekspertami ludowców, którzy zajmują się sprawami służby zdrowia.