Ekspert stwierdził działanie urządzenia podsłuchowego. Obraz i dźwięk był transmitowany na zewnątrz budynku - poinformował parlamentarzysta.
- Z dokładnych pomiarów wynika, iż z pomieszczeń służbowych biura poselskiego transmitowano na częstotliwości GSM zarówno obraz jak i dźwięk - dodał poseł Katulski.
Podejrzenia parlamentarzysty wzbudziło to, że od pewnego czasu treść niektórych jego poufnych rozmów i spotkań w biurze była dosyć szybko znana przez osoby do tego nieuprawnione. W końcu poseł dostał informację o podsłuch, którą sprawdził ekspert.
Według śledczych sprawa jest rozwojowa. Na razie nie wiadomo kto mógł podsłuchiwać biuro posła, ale w sprawę może być zamieszany jeden ze współpracowników Katulskiego.
Informacja o inwigilacji posła Katulskiego wywołała reakcję posła Arkadiusza Mularczyka (PiS), który jako wiceprzewodniczący komisji sprawiedliwości i praw człowieka, zgłosił postulat zbadania sprawy przez parlament. Jak podkreślił w oświadczeniu, istnieje możliwość, że podsłuch był założony przez służby specjalne.
Poseł Katulski nie chce typować podejrzanych o założenie podsłuchu w jego biurze, oczekując na wyjaśnienie tej sprawy przez prokuraturę. Przyznaje jednak, że informacje, jakie mogły zostać podsłuchane i do niego "wróciły", pojawiły się jedynie w środowisku lokalnym.
Poseł z Tucholi zanim wszedł do Sejmu był szefem miejscowego szpitala. Był również radnym sejmiku województwa kujawsko-pomorskiego. Zasiada m.in. w komisji zdrowia.