– Reprezentujecie opcję polityczną, która płk. Kuklińskiego skazała na śmierć – rzucił poseł PiS Zbigniew Girzyński w kierunku szefa SLD Leszka Millera, gdy ten powiedział, że uchwała „nadaje się do kosza". Z kolei poseł Twojego Ruchu Armand Ryfiński posłów prawicy nazwał „hołotą".
W lutym minęła dziesiąta rocznica śmierci płk. Ryszarda Kuklińskiego i uchwałę w tej sprawie niejednogłośnie przyjął Sejm. Wcześniej byliśmy świadkami na sali plenarnej prawdziwej politycznej wojny.
Mimo burzliwej debaty autor uchwały Patryk Jaki z Solidarnej Polski nie kryje zadowolenia. Projekty w sprawie pułkownika bez powodzenia składał wcześniej w Sejmie dwukrotnie. Skąd ten upór?
– Kukliński to Wallenrod, który wbił kołek w serce komunizmu – uzasadnia.
Jednak specjalista od marketingu dr hab. Norbert Maliszewski mówi, że w grę wchodzą nie tyle kwestie ideowe, ile polityczne. Jego zdaniem coraz mocniejsze stawianie partii na historię ma związek ze zbliżającymi się wyborami.
Zło nazywajmy złem
O tym, że kłótni z historią w tle jest coraz więcej, można przekonać się, obserwując prace Sejmu w ostatnich miesiącach. Na dwa tygodnie przed sporem o Kuklińskiego posłowie pokłócili się o projekt w sprawie 25. rocznicy Okrągłego Stołu. Solidarna Polska chciała wpisać do uchwały zdanie, że porozumienie doprowadziło do „wykluczenia społecznego, bezrobocia i ubóstwa".
Z kolei w grudniu posłowie SP przedstawili ostry projekt uchwały w sprawie rocznicy stanu wojennego. – Chcemy być partią, która nie jest oportunistyczna, dobro nazywa dobrem, a zło złem – uzasadnia Patryk Jaki.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
– Przed wyborami słabo radząca sobie w sondażach Solidarna Polska stara się zagospodarować lukę, jaką pozostawia PiS, ciążąc ku umiarkowanemu centrum – uważa jednak Norbert Maliszewski i dodaje, że inną partią wyjątkowo mocno stawiającą na historię jest SLD. – Coraz wyraźniej puszcza oko do osób ciepło wspominających czasy socjalizmu – zauważa.
W listopadzie, mimo wątpliwości PiS, Sojusz przeforsował uchwałę w sprawie 70. rocznicy bitwy pod Lenino. Wcześniej domagał się nazwania roku 2013 rokiem Edwarda Gierka.
Jeszcze głośniej było o protestach SLD dotyczących uchwał historycznych prawicy. W maju ubiegłego roku poseł SLD Tadeusz Iwiński zaprotestował przeciw niektórym zapisom uchwały w rocznicę śmierci Grzegorza Przemyka. Nie chciał, by w tekście znalazło się zdanie mówiące o tym, że władze PRL zacierały ślady zbrodni.
Kilka miesięcy wcześniej, przed głosowaniem uchwały dotyczącej Narodowych Sił Zbrojnych, prof. Iwiński nazwał je formacją „faszyzującą i ksenofobiczną".
Konserwatyści ?kontra socjaliści
Zdaniem szefowej sejmowej Komisji Kultury Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej z PO nagromadzenie sporów historycznych jest w tej kadencji rekordowe. – Kłóciliśmy się już o wszystko, nawet o bunt więźniów w Treblince. Gdy w poprzedniej kadencji pojawiała się uchwała historyczna, wszyscy wstawali i po prostu przyjmowali ją przez aklamację – wspomina.
W tamtej kadencji gorący spór o historię wybuchł w zasadzie tylko raz, gdy w 2009 roku PiS przedstawiło projekt uchwały dotyczącej agresji sowieckiej na Polskę, a ówczesny wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski z PO sprzeciwił się użyciu w niej słowa „ludobójstwo" w odniesieniu do zbrodni w Katyniu. Prace toczyły się bowiem jeszcze przed katastrofą smoleńską i tuż po wizycie w Polsce Władimira Putina, która dawała nadzieję na poprawę stosunków polsko-rosyjskich.
Głośnych sporów nie było, choć nie brakowało kontrowersyjnych projektów uchwał. Kluby SLD i PSL złożyły projekty potępiające zamach majowy dokonany w 1926 r. przez marszałka Józefa Piłsudskiego, jednak na ich przyjęcie specjalnie nie naciskały.
W ubiegłej kadencji Sejm nie odniósł się nawet do okrągłej 65. rocznicy rzezi wołyńskiej. Tymczasem przed rokiem, gdy wybiła rocznica 70., projekty w tej sprawie złożyły niemal wszystkie kluby w Sejmie. Debata skończyła się awanturą, bo Platforma w trosce o relacje polsko-ukraińskie nie zgodziła się na użycie słowa „ludobójstwo".
Dlaczego nastawienie do historii tak radykalnie się zmieniło? – Mam do czynienia z renesansem polityki historycznej, bo na nowo odkrywa ją młode pokolenie polityków. Zasadniczy spór toczy się między środowiskiem konserwatywnej prawicy i socjalistycznej lewicy – mówi Tomasz Kalita, szef związanego z SLD Centrum im. Daszyńskiego.
Dr Maliszewski wskazuje znaczenie zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego. – Społeczeństwo ma niewielką wiedzę o tym, co dzieje się w europarlamencie, więc trudno skupiać się na merytorycznych aspektach programu. Trzeba postawić na symbolikę – uważa.
Cykl okrągłych rocznic
Przedsmak tego, co czeka nas przed majowymi eurowyborami, może dać zawarta na stronie internetowej Sejmu lista ostatnio wniesionych projektów uchwał. Wynika z niej, że np. Solidarna Polska domaga się uczczenia okrągłych rocznic urodzin i śmierci Romana Dmowskiego.
Choć był jednym z twórców polskiej państwowości, uchodzi za postać kontrowersyjną z powodu swego antysemityzmu.
Jak pisaliśmy w lutym w „Rz", SLD zamierza złożyć projekt ustawy przyznającej odszkodowania osobom pokrzywdzonym wskutek realizacji planu Balcerowicza. Przedstawił też projekt uchwały o politycznej rehabilitacji przywódców Centrolewu, których w 1930 r. za rządów piłsudczykowskiej sanacji umieszczono w twierdzy brzeskiej, a potem skazano w pokazowym procesie.
– Obawiam się dużego napięcia w związku z tą uchwałą. Rehabilitacja skazanych nie powiodła się w sądzie, więc nie rozumiem, dlaczego ma się tym zająć Sejm – mówi Iwona Śledzińska-Katarasińska.
Politykę historyczną na nowo odkrywa młode pokolenie polityków – mówi Tomasz Kalita (SLD)
Jej zdaniem jeszcze większe spory mogą wybuchnąć jednak na tle okrągłych rocznic, których cykl otworzyło dziesięciolecie śmierci płk. Kuklińskiego. W 2014 r. będziemy fetować m.in. 25 lat od wyborów w 1989 r., okrągłe rocznice wybuchu I i II wojny światowej oraz powstania warszawskiego.
By przeciwdziałać kłótniom, posłowie PO przygotowali projekt zmian w regulaminie izby. Proponują, by projektów uchwał nie rozpatrywała sejmowa Komisja Kultury, ale pracujące bez udziału kamer Prezydium Sejmu, czyli marszałek Ewa Kopacz i jej zastępcy. Celem ma być odrzucenie na wstępnym etapie projektów budzących najwięcej kontrowersji.
Posłowie PO planują też zmienić tryb postępowania z uchwałami dotyczącymi nadawania latom patronatu osoby lub instytucji. W ich przypadku też często dochodzi do sporów. Przykładowo rok 2014 nosi imię św. Jana z Dukli, Jana Karskiego i Oskara Kolberga, choć PiS jego patronem chciało uczynić Jana Pawła II. Wcześniej partia Jarosława Kaczyńskiego domagała się, by rok 2013 nosił nazwę powstania styczniowego.
– Sejm nie jest od pisania podręczników – mówi Śledzińska-Katarasińska i zapowiada, że w toku prac nad projektem złoży poprawkę uniemożliwiającą przeprowadzanie historycznych debat na sali plenarnej Sejmu.
Posłowie opozycji zapowiadają jednak, że zmiany w regulaminie ich zapału nie ostudzą. – To próba kneblowania naszych ust, jednak my zakneblować się nie damy – zaklina się poseł PiS Jarosław Zieliński. Forsuje projekt uchwały w sprawie uczczenia ofiar wymierzonej w podziemie niepodległościowe obławy augustowskiej z 1945 r. Mimo zmian w regulaminie zamierza złożyć projekt ponownie.
A Patryk Jaki zapowiada: – Jeśli zmiany wejdą w życie, będziemy korzystać z regulaminowych kruczków. Nie dopuścimy do tego, by Sejm stał się ideologicznie wyjałowiony.