We wtorek Sejm miał zająć się złożonymi przez kluby projektami dotyczącymi epidemii koronawirusa. Szef klubu KO Cezary Tomczyk złożył wniosek o odroczenie obrad do środy. W głosowaniu nie wzięło udziału 28 posłów klubu PiS, m.in. premier Morawiecki, wicepremier Jarosław Kaczyński, wicepremier Jarosław Gowin i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Czytaj także:
Prof. Horban o COVID-19: To nie jest choroba, która zabije całą ludzkość
Testy wykazały 10 040 nowych zakażeń koronawirusem w Polsce. To dobowy rekord
757 zajętych respiratorów, rośnie liczba pacjentów z COVID-19

Obóz rządzący przegrał głosowanie, posiedzenie zostało odroczone. Po głosowaniu politycy obozu władzy zarzucali opozycji obstrukcję. Przedstawiciele opozycji odpowiadali, że chcieli mieć więcej czasu, by móc zapoznać się z propozycjami PiS. Zdaniem Tomczyka, w ustawie są "oczywiste buble".

Wieczorem premier Mateusz Morawiecki apelował o "rezygnację z obstrukcji, z przerw, odroczeń i ze zwlekania".

Dowiedz się więcej:
Sejm za odroczeniem obrad. Terlecki chciał wycofania wniosku
PiS po głosowaniu: PO odniosła sukces w szkodzeniu Polakom

Obrady wznowiono w środę.

O sprawę w Programie Trzecim Polskiego Radia pytany był wicepremier Jacek Sasin. - Chciałbym zaapelować do wszystkich, również do opozycji, żeby sobie uświadomiła, że jesteśmy w sytuacji absolutnie nadzwyczajnej, jesteśmy w sytuacji wojennej. Codziennie są zwoływane sztaby kryzysowe pod przewodnictwem premiera i tam rzeczywiście jak na wojnie, są sprawozdania z frontu, z podejmowanych działań - powiedział.

- I jak jest wojna, to jest to również czas, kiedy trzeba zrezygnować z pewnych rytualnych, normalnych w czasie pokoju być może, ale w tym przypadku zupełnie niedopuszczalnych działań - dodał.

Minister aktywów państwowych został zapytany, czy dodatkowa niecała doba na przeczytanie projektu i napisanie poprawek to "luksus, fanaberia". - Polacy zmieniają swoje życie, rezygnują z różnych rzeczy, które ich życie wcześniej współtworzyły i były ważne. I również opozycja powinna przewartościować swoje działanie. Naprawdę, takie rytualne walenie w rząd, rytualne przeszkadzanie za każdym razem nie jest dobre - stwierdził.

- To jest działanie, które opozycja stosuje zawsze. I jeśli można było powiedzieć, że to jest wilcze prawo opozycji w czasach innych niż czasy zarazy, to w tym czasie one rzeczywiście są niedopuszczalne - oświadczył. Jacek Sasin ocenił, że czterdzieści kilka stron ustawy to nie tak bardzo dużo, żeby można było w ciągu kilku godzin przeczytać projektu ze zrozumieniem, "jeśli ma się dobrą wolę".

Część zapisów zawartych w covidowym projekcie PiS krytykują samorządy lekarskie. Może wcześniej należało odbyć konsultacje? - został zapytany Sasin. - Sprawa jest pilna. Nie jest to czas na długotrwałe procedury legislacyjne - odparł podkreślając, że dzisiaj "przede wszystkim liczy się czas". - Dzisiaj nie jest czas na długie dyskusje - dodał. Według niego większość zapisów w projekcie jest niekontrowersyjna.
 
Wicepremier był także w Trójce pytany, czy w rządzie są zwolennicy wprowadzenia stanu nadzwyczajnego. - Nie znam takich głosów w rządzie, taka dyskusja się nie toczy, nie rozmawiamy o tym - odparł Sasin. - Jesteśmy w stanie skutecznie walczyć z epidemią bez wprowadzania stanu nadzwyczajnego - zadeklarował.