Po obliczeniu trzech czwartych głosów, koalicyjny blok premiera Netanjahu może liczyć na 54 miejsca w 120-osobowym Knesecie. Cztery partie opozycyjne mają 47 mandatów a dwie partie arabskie mogą zdobyć rekordowe 19 miejsc.  Zdaniem izraelskich obserwatorów spodziewane w piątek ostateczne wyniki nie będą się zasadniczo różnić od cząstkowych.

Oba największe bloki partyjne nie są w stanie utworzyć samodzielnie rządu. Teoretycznie większe szanse ma blok czterech partii byłego szefa sztabu armii Gadi Eisenkota, gdyż może liczyć na wsparcie partii arabskich. Pewne jest, że w czasie koalicyjnych przetargów staną przeciwko Netanjahu.

Czytaj więcej

Wybory w Izraelu. Policzono ponad 80 proc. głosów, blok Beniamina Netanjahu prowadzi

Koalicja premiera nie uzyskała poparcia większości obywateli Izraela, z których 2,1 mln to ludność arabska. W tym sensie Netanjahu jednak przegrał wybory, bo nie uzyskał większości w Knesecie. Nowy rząd szybko raczej nie powstanie. Izrael czekają żmudne polityczne negocjacje.

Atak na Iran po 3 listopada? Co ujawnił „Wall Street Journal“

– W tej sytuacji dwie rzeczy wydają się bardzo prawdopodobne. Eisenkot otrzyma misję utworzenia rządu, ale mu się nie uda. W tym czasie Netanjahu  będzie nadal szefem rządu i pewne podejmie decyzję o uderzeniu na Iran. Oczywiście wspólnie z Stanami Zjednoczonymi – mówi Icchak Klein z prawicowego think tanku Kohelet Policy Forum.

Taki rozwój wypadków zdaje się sugerować sam Netanjahu. – Jest w naszej mocy, wspólnie z wspaniałym przyjacielem prezydentem Trumpem, zlikwidować zagrożenie ze strony Iranu raz na zawsze – oświadczył w czasie powyborczego przemówienia.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Wybory w Izraelu. Cztery wnioski, jakie płyną z Jerozolimy dla Polski

Współgra to z planami Waszyngtonu, który rozważa uderzenie na Iran po wyborach połowy kadencji w USA, czyli po 3 listopada. Takie plany ujawnił „Wall Street Journal”. Biały Dom nie zaprzecza. Sam Donald Trump wyraził zadowolenie z sukcesu Netanjahu. Stwierdził, że udało mu się wygrać, bo sam udzielił premierowi poparcia.

– Należy się liczyć z kolejną akcją przeciw Iranowi. Pomogłoby to wzmocnić pozycję Netanjahu – mówi „Rz” Agnieszka Magdziak-Miszewska, była polska ambasador w Izraelu. Jej zdaniem zwiększenia poparcia dla Netanjahu może mu się przydać w sytuacji powtórnych wyborów – jeżeli po obecnych nie uda się utworzyć stabilnego rządu. Jeżeli nie dokona tego Eisenkot, nie ma szans także Netanjahu. Kolejne wybory mogłyby się odbyć na początku przyszłego roku.

Czytaj więcej

USA przygotowują nowe uderzenie na Iran. CNN: operacja może ruszyć w 96 godzin

– Netanjahu nie cofnie się przed niczym, aby utrzymać władzę  Znam go – twierdził Gadi Eisenkot w kampanii wyborczej. W Waszyngtonie nie ma przyjaciół , gdyż wykluczył atak na Iran. Stwierdził, że nie ma takiej potrzeby, gdyż Teheran nie przystąpił do odbudowy potencjału nuklearnego. Eisenkot nie jest jednak gołębiem. W armii jest kojarzony z doktryną stosowaną w Libanie,  polegającą na użyciu przytłaczającej siły wobec infrastruktury cywilnej, w celu odstraszania przed atakami bojowników Hamasu. Jest też zwolennikiem „kampanii między wojnami”, czyli strategii tajnych działań o niskiej intensywności, mających na celu osłabienie potencjału przeciwnika bez wywoływania konfliktu na pełną skalę. Zapewnia równocześnie, że zakończy rządu Hamasu w Gazie w ciągu 18 miesięcy.

Partie arabskie z rekordem. Kluczowy gracz, którego nikt nie chce w rządzie

– Wiele zależy od tego, czy partie opozycji wykażą się odwagą i zdecydują się na utworzenie rządu mniejszościowego. Może on powstać jedynie przy poparciu ugrupowań arabskich. Problem w tym, że jedno z ugrupowań opozycji, konserwatywny Nasz Dom Izraela, wykluczyło w kampanii wyborczej udział w rządzie popieranym przez ludność arabską – mówi „Rz” Avi Scharf z liberalnego dziennika „Haarec”.

Na drodze do realizacji takiego scenariusza stoi jednak opór większości obywateli Izraela. Nie chcą oni w rządzie przedstawicieli społeczności arabskiej.

Czytaj więcej

„Odejdź z polityki”. Apel lidera opozycji do Beniamina Netanjahu po wyborach w Izraelu

Dwie partie arabskie mające w sumie 19 mandatów, deklarowały współpracę z opozycją. W takiej sytuacji kandydatowi zwycięskiego bloku prezydent powierzy zapewne misję utworzenia rządu. Eisenkot miałby na to 28 dni. Może utworzyć rząd mniejszościowy korzystając ze wsparcia w Knesecie partii arabskich. Byłby to scenariusz najgorszy dla Netanjahu. Rząd mniejszościowy mógłby powołać komisję śledczą ds. wydarzeń z 7 października, czyli ataku Hamasu na Izrael. Do tej pory na powołanie komisji nie zgadzał się premier. Obawiał się, że komisja może ustalić, iż Netanjahu zlekceważył ostrzeżenia o przygotowaniach Hamasu do ataku. Kneset mógłby też  przyjąć ustawę wykluczającą oskarżonego o korupcję Netanjahu z udziału w życiu politycznym aż do zakończenia procesu. Taki scenariusz wydaje się jednak mało realny.

Rząd jedności narodowej w Izraelu? Netanjahu poczeka

Teoretycznie Netanjahu mógłby zaoferować Eisenkotowi utworzenie rządu jedności narodowej bez udziału prawicowych ekstremistów – obecnego ministra finansów Bacalela  Smitrocza oraz ministra bezpieczeństwa narodowego Itamara ben Gewira. Nie jest to scenariusz niemożliwy, ale dopiero tedy, gdy ani Eisenkot, ani Netanjahu, nie będą w stanie utworzyć rządu.

Czytaj więcej

Trump poparł Netanjahu. Wskazał na zagrożenie ze strony Iranu

– Większe szanse ma dalsze rządzenie Izraelem ma obecnie premier Netanjahu – twierdzi Icchak Klein. Jest przekonany, że przeczeka próby utworzenia rządu przez Eisenkota, aby w glorii pogromcy Iranu doprowadzić do kolejnych wyborów