Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz poinformowała w czwartek, że odchodzi z rządu i rezygnuje z funkcji przewodniczącej Polski 2050. W sobotę zarząd partii zdecydował o usunięciu jej z ugrupowania. Pełczyńska-Nałęcz kierowała w rządzie Donalda Tuska Ministerstwem Funduszy i Polityki Regionalnej. Przyszłość resortu staje się teraz powodem coraz ostrzejszego sporu w koalicji.

Lider Polski 2050 Szymon Hołownia zaznaczył w piątek, że jego partia powinna utrzymać kontrolę nad ministerstwem. Zapewnił jednocześnie, że jeśli tak się nie stanie, to Polska 2050 nie opuści koalicji, ale nie będzie uczestniczyć w pracach rządu. Zastrzegł jednak, że nie zakłada takiego scenariusza.

Donald Tusk: Dwie bezpartyjne kandydatki na szefową Ministerstwa Funduszy

Tymczasem premier Donald Tusk zapowiedział, że ma dwie bezpartyjne kandydatki na stanowisko szefowej resortu funduszy w związku z dymisją Pełczyńskiej-Nałęcz i podkreślił, że funkcję tę powierzy jednej z nich, jeśli będzie miał do niej pełne zaufanie. Zapewnił, że obie są „kapitalnie przygotowane do roboty”.

Czytaj więcej

Po wyrzuceniu Pełczyńskiej-Nałęcz Polskę 2050 czeka gorący tydzień

Deklaracja ta sugeruje, że Polska 2050 może stracić kontrolę nad resortem funduszy.

Polska 2050 upomina się o resort funduszy. „Liczymy na umowę koalicyjną”

Obecnie Polska 2050 ma przedstawicielkę na stanowisku ministra kultury i dziedzictwa narodowego – Martę Cienkowską – oraz ośmioro wiceministrów. Wiceprzewodnicząca partii Wioleta Tomczak powiedziała w poniedziałek w rozmowie z PAP, że „to są wybitni specjaliści, bardzo pracowite osoby”. Oświadczyła, że Polska 2050 chce zachować stanowisko ministra funduszy i polityki regionalnej i ma nadzieję na rozmowę z szefem rządu.

– Dlatego też liczymy na to, i taki był komunikat, że po prostu umowa koalicyjna, która została podpisana w 2023 roku będzie przestrzegana. Że będziemy mogli porozmawiać z prezesem Rady Ministrów, jak sobie wyobrażamy dalsze funkcjonowanie właśnie tego resortu i Polski 2050 w tej koalicji – wskazała posłanka.

Czytaj więcej

Unia Europejska według AfD. Radykalny plan Alice Weidel

– Mamy 15 głosów, które nieraz pokazały, zwłaszcza w sytuacjach, w których nasi koalicjanci nie byli zdeterminowani do tego, żeby uczestniczyć w posiedzeniach Sejmu, że te nasze głosy są znaczące – zaznaczyła Tomczak. – Nie wiem, czy stracimy ministerstwo funduszy, bo to są decyzje pana premiera, ale sygnalizujemy, że naturalnym jest, by o tym porozmawiać i że wolelibyśmy po prostu dotrzymywać umowy koalicyjnej – dodała.

Wioleta Tomczak: Nastroje w Polsce 2050 są różne

Wiceprzewodnicząca Polski 2050 odniosła się też do sytuacji w partii i jej przyszłości. Jak podkreśliła, parlamentarzyści ugrupowania starają się normalnie pracować, choć w obecnej sytuacji nie jest to łatwe.

– Nastroje są różne, tego nie ukrywamy. Są zwolennicy Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, którzy teraz bardzo mocno atakują parlamentarzystów. Z drugiej strony są, nie powiem, że przeciwnicy, ale racjonalne osoby, które patrzą na to, że jesteśmy dorosłymi ludźmi, którzy chcą kreować politykę i każdy w tej polityce może mieć własne zdanie – wskazała.

– Staramy się w kulturalny sposób ze sobą rozmawiać, wyjaśniać, uspokajać, bo to, co najważniejsze, to jest kwestia naszej dalszej pracy w koalicji 15 października – dodała Tomczak.

Jak powiedziała, politycy Polski 2050 analizują obecnie statut partii, aby podjąć dalsze decyzje. Najwyżej w hierarchii jest Ewa Schaedler, I wiceprzewodnicząca Polski 2050. Tomczak zdradziła jednak, że to się zmieni.

– Będziemy musieli tę kwestię uregulować i osobiście uważam, że trzeba to zrobić w wyborach – zaznaczyła Tomczak. – Nie wiem, czy zdążymy w tym roku, ponieważ musimy zachować wszystkie terminy, które wywodzą się ze statutu – dodała.

Na pytanie, czy Polska 2050 zaryzykuje samodzielny start w wyborach parlamentarnych w 2027 r., czy będzie częścią większego bloku Tomczak odpowiedziała, że „takie decyzje podejmuje się na wiosnę roku wyborczego”.

– To, co teraz nas spotkało, jest swego rodzaju kryzysem, a każdy kryzys trzeba jak najlepiej wykorzystać. Wierzę, że być może to nas na tyle wzmocni, że będziemy chcieli wystartować samodzielnie – oceniła.

Jej zdaniem, w związku z dużym rozdrobnieniem prawej strony sceny politycznej „trzeba się zastanowić, czy dobrym jest, żeby po tej stronie demokratycznej się rozdrabniać”. Przyznała jednak, że politycy Polski 2050 nigdy nie byli zwolennikami jednej listy. – To zadziałało w 2023 roku, jak będzie w 2027, zobaczymy – podkreśliła.