W poniedziałkowe popołudnie dolar zbliża się do 3,94 zł, będąc na najwyższym poziomie w tym roku oraz najwyżej od wiosny ubiegłego roku. Złoty traci także w zestawieniu z euro, które chwilami kosztuje 4,41 zł i jest najdroższe od ponad dwóch lat.

Dla złotego oznacza to kontynuację osłabienia trwającego już kilka tygodni, czemu towarzyszą także spadki notowań głównej pary walutowej. Niechęć do euro związana jest m.in. ze słabszymi danymi gospodarczymi oraz problemami Francji z finansami publicznymi. W piątek jednak agencja Moody's utrzymała ocenę kredytową, pomimo że rynek wyceniał jej cięcie. – Ukłon ze strony Moody's wobec Francji, który postanowił dać więcej czasu na ocenę ratingu, tak naprawdę niewiele zmienia. Problemy Francji nie oddaliły się, tylko mogą jeszcze bardziej eskalować – niezadowolenie społeczne pozostanie widoczne aż do wiosennych wyborów, a politycy będą niechętni jakimkolwiek poważnym decyzjom w kampanii wyborczej – komentował Marek Rogalski z DM BOŚ.

– Utrzymanie przez agencję Moody’s ratingu Francji na poziomie Aa3 może chwilowo złagodzić napięcia, choć kluczowe znaczenie będą miały dalsze losy budżetu – stwierdził Patryk Pyka z DI Xelion.

Ropa nieco odpuszcza

Dolar z kolei czuje się silniej wraz z oczekiwanymi kolejnymi podwyżkami stóp procentowych. Innym czynnikiem wspierającym dolara może być wzrost napięcia wokół Iranu. Trwają obecnie spekulacje dotyczące wspólnego ataku USA i Izraela na Iran, do którego jednak w minionym tygodniu nie doszło. Stąd poniedziałek przyniósł korektę wzrostów cen ropy naftowej po zeszłotygodniowym rajdzie.