Reklama

Francis Fukuyama pozostaje autorem, którego poglądy dobrze jest znać

Można z licznymi tezami Francisa Fukuyamy dyskutować. Otwarte pozostaje pytanie, czy najlepszą odpowiedzią na „fetysz procedur” jest trend masowych, czasem ślepych uproszczeń regulacji.
Google Ustaw „Rzeczpospolitą” jako swoje ulubione źródło informacji w Google
Francis Fukuyama

Francis Fukuyama

Foto: Damien Grenon / Photo12 via AFP

Reklama
Reklama
Reklama

Bardzo trudno jest sprawić, by rozważania naukowców trafiły pod strzechy. Szczególna trudność dotyczy nauk poświęconych zagadnieniom związanym z fizyką, chemią czy biologią (chociaż zauważmy, że na zmianach klimatu oraz szczepionkach „znają się” niezliczone rzesze dyletantów). Znacznie lepiej jest w naukach społecznych i humanistycznych, zwłaszcza gdy poszczególni autorzy potrafią „upublicystycznić” swoje badania.

Kryteria takiej masowej oceny popularności mogą być różne. Dla mnie jedna z ciekawszych obserwacji dotyczy tego, których naukowych autorów można znaleźć na lotniskowych księgarniach w różnych państwach. W tym, oczywiście subiektywnym, rankingu zdecydowanie wygrywa Noam Chomsky. Niemniej czasami pojawia się również Francis Fukuyama. Zapewne już niedługo w niektórych takich księgarniach znajdziemy jego najnowszą, autobiograficzną książkę „W królestwie ostatniego człowieka”.

Pozostało jeszcze 90% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama