W poniedziałek przemyscy radni jednogłośnie opowiedzieli się za zawieszeniem współpracy partnerskiej ze Lwowem. Za przyjęciem uchwały głosowało wszystkich 21 radnych uczestniczących w głosowaniu. Nikt nie był przeciw ani nie wstrzymał się od głosu.

Powodem jest decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej o ustanowieniu roku 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Zdaniem przemyskich radnych godzi to w pamięć polskich ofiar zbrodni UPA. Jak zaznaczyli, przeczy ona również zasadom, na których powinny opierać się relacje między Polską a Ukrainą, takim jak poszanowanie prawdy historycznej i wzajemny szacunek.

Czytaj więcej

Rozmowy o wsparciu dla Kijowa wstrzymane. W tle decyzja o ustanowieniu 2027 rokiem UPA

Przemyśl zawiesza współpracę ze Lwowem. Wojciech Bakun: Działania prowokacyjne i antypolskie

Przyjęta uchwała zobowiązuje prezydenta Przemyśla Wojciecha Bakuna do rozpoczęcia działań prawnych mających na celu rozwiązanie umowy partnerskiej ze Lwowem, podpisanej w 1995 r. Radni zastrzegli jednocześnie, że współpraca może zostać wznowiona, jeśli Lwowska Rada Obwodowa formalnie wycofa lub unieważni swoją decyzję, a władze Lwowa jednoznacznie odetną się od inicjatyw gloryfikujących formacje odpowiedzialne za zbrodnie na ludności cywilnej.

Prezydent Przemyśla ma przekazać władzom Lwowa stanowisko rady miejskiej. Będzie również zobowiązany poinformować przemyskich radnych o podjętych działaniach prawnych i przewidywanym terminie zakończenia obowiązywania umowy.

Czytaj więcej

Po przełomowych wyborach Serbia chce demokracji. Co nie wyklucza współpracy z Rosją

Po głosowaniu Wojciech Bakun odniósł się do decyzji radnych w poście opublikowanym na Facebooku. „Po długiej dyskusji w tym temacie wszyscy radni zgodnie stwierdzili, że do czasu jasnego określenia się władz Lwowa co do promowania ideologii, które ukierunkowane były przeciwko Polsce i Polakom, zawieszamy jakiekolwiek wspólne działania” – podkreślił prezydent Przemyśla. Dodał, że „nie pozostaniemy obojętni na działania prowokacyjne i nastawione antypolsko”.

Lwów ogłosił rok 2027 rokiem UPA

Lwowska Rada Obwodowa postanowiła, że 2027 r. będzie poświęcony Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej dowódcy Romanowi Szuchewyczowi oraz Ołehowi Olżyczowi, działaczowi Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN).

W środę, 21 października, źródło Polskiej Agencji Prasowej w ukraińskim rządzie przyznało, że decyzja regionalnych deputowanych była „nieprzyjemnym zaskoczeniem” dla władz w Kijowie. Według przekazanych wówczas informacji uchwała nie weszła jeszcze w życie, a rząd Ukrainy prowadził konsultacje mające doprowadzić do jej zablokowania. Rozważano między innymi możliwość niedopuszczenia do podpisania dokumentu lub skłonienia części deputowanych do wycofania poparcia.

Projekt uchwały zgłosił Światosław Szeremeta, deputowany partii Europejska Solidarność, kierowanej przez byłego prezydenta Ukrainy Petra Poroszenkę. Szeremeta pełni funkcję sekretarza ukraińskiej międzyresortowej komisji do spraw upamiętnień i zarządza komunalnym przedsiębiorstwem „Dola”, które prowadziło po stronie ukraińskiej poszukiwania polskich ofiar ukraińskich nacjonalistów.

Na wniosek ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego Szeremeta został wpisany do rejestru osób niepożądanych, co wiąże się z zakazem wjazdu do strefy Schengen obowiązującym do 20 października 2031 r. Sikorski przedstawiał go jako inicjatora ustanowienia roku Szuchewycza oraz „rekonstruktora Galizien Waffen-SS”.

Władze Ukrainy krytykują decyzję Lwowa

Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych skrytykowało uchwałę lwowskiej rady, wskazując, że może ona zaszkodzić stosunkom z Polską. Resort podkreślał, że decyzja została podjęta na szczeblu regionalnym.

Do sprawy odniósł się również premier Donald Tusk. 21 października powiedział, że nie rozumie „tej samobójczej taktyki”. Dwa dni później poinformował, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski dał mu do zrozumienia, iż nie będzie popierał tej inicjatywy, jeśli dalszy bieg spraw będzie zależał od niego. Jak relacjonował Tusk, ukraiński przywódca był „bardzo niezadowolony” z decyzji lwowskich deputowanych.

Ukraińska Powstańcza Armia była formacją zbrojną, której działalność, podobnie jak aktywność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych zagadnień w relacjach polsko-ukraińskich. Według polskich historyków w 1943 r. oddziały UPA przeprowadziły skoordynowane ataki na polskie miejscowości na Wołyniu. W Polsce zbrodnie te są określane mianem ludobójstwa wołyńskiego. W ukraińskiej pamięci historycznej UPA i OUN są natomiast często przedstawiane jako organizacje walczące o niepodległość Ukrainy i przeciwstawiające się dominacji Związku Sowieckiego.