Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz odniósł się w TVN24 do fragmentu zeznań, który 4 września w Sejmie odczytał Donald Tusk. W przytoczonym przez premiera protokole znalazło się stwierdzenie, że „pan X” miał obiecywać Przemysławowi Kralowi ułaskawienie w przypadku zwycięstwa Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich.
Według ustaleń reporterów „Superwizjera” TVN24 i Wirtualnej Polski „panem X” jest Tomasz Sakiewicz, prezes i współwłaściciel Telewizji Republika.
Czytaj więcej
Premier Donald Tusk podczas sejmowego wystąpienia przytoczył zeznania Przemysława Krala, w których pojawiła się obietnica ułaskawienia po zwycięstw...
Leśkiewicz został zapytany, czy Nawrocki upoważnił kogokolwiek do składania Kralowi takiej obietnicy. Rzecznik prezydenta zdecydowanie temu zaprzeczył.
– Absolutnie nie było takiej sytuacji. Zresztą proszę zwrócić uwagę na to, ile w ciągu ostatniego roku było ułaskawień Karola Nawrockiego. Otóż tylko siedem – powiedział.
Jak dodał, prezydent „bardzo ostrożnie i rozważnie analizuje dokumenty, które do niego trafiają”.
Donald Tusk w Sejmie o „panu X” i ułaskawieniu Przemysława Krala
Donald Tusk podczas wrześniowego posiedzenia Sejmu odczytał fragmenty protokołu przesłuchania przekazanego mu przez prokuratora generalnego. Nie ujawnił wówczas nazwiska osoby składającej zeznania. Określił ją jednak jako „głównego zeznającego” oraz „znajomego waszych posłów i polityków”, a także „kolegę z Monako i Ibizy”.
Dziennikarze „Superwizjera” i WP ustalili, że chodzi o Przemysława Krala, szefa Zondacrypto.
Premier przytoczył jego słowa: „Pan X obiecywał mi, że jak Nawrocki zostanie prezydentem, to on załatwi mi ułaskawienie, gdybym został skazany w tej sprawie”.
Leśkiewicz zastrzegł, że nie może potwierdzić ani zaprzeczyć samym rozmowom, ponieważ nie był ich świadkiem i nie zna wymiany korespondencji między zainteresowanymi. Podkreślił jednak, że odpowiedzialność za winę lub niewinność ponosi sąd.
– Natomiast jedno jest pewne. O tym, czy ktoś jest winny, czy nie, decyduje sąd. Na razie jesteśmy na jakimś etapie wstępnym postępowania, które wykorzystywane jest do celów politycznych – ocenił.
Czytaj więcej
Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zabezpieczyli sprzęt elektroniczny byłego agenta Centralnego Biura Antykorupcyjneg...
Leśkiewicz: Nawrocki nigdy nie spotkał się z Kralem
Rzecznik prezydenta został również zapytany o ewentualne kontakty Nawrockiego z Kralem za pośrednictwem Tomasza Sakiewicza. Chodziło zarówno o okres kampanii wyborczej, jak i czas po objęciu urzędu przez Nawrockiego.
Leśkiewicz odpowiedział jednoznacznie: „pan prezydent Karol Nawrocki nigdy nie spotkał się z Przemysławem Kralem”. Zapewnił również, że nie było relacji między prezydentem a przedstawicielami Zondacrypto.
Według rzecznika do Nawrockiego nie trafiały także prośby Krala o spotkanie.
W programie Konrada Piaseckiego pojawił się również wątek koszulki Atalanty Bergamo z nazwiskiem Nawrockiego. Z informacji dotyczących śledztwa wynikało, że Kral miał przygotować ją z myślą o przekazaniu prezydentowi.
– Z pełną odpowiedzialnością mówię, że nie. W ogóle nie było prób umawiania, ani jakichkolwiek dyskusji, rozmów wokół Zoncadrypto – przekonywał Leśkiewicz.
Według ustaleń dziennikarzy „Superwizjera” i WP koszulka trafiła ostatecznie do Artura Chodzińskiego. Policja miała ją znaleźć podczas niedawnego przeszukania domu byłego agenta CBA.
Czytaj więcej
W interesie PiS jest propozycja premiera (Mateusza) Morawieckiego, tzn. komisja śledcza - mówił w rozmowie z TVN24 były szef gabinetu prezydenta An...
Leśkiewicz o Chodzińskim i jego wizytach w Kancelarii Prezydenta oraz BBN
Leśkiewicz odniósł się również do kontaktów Chodzińskiego z otoczeniem prezydenta. Potwierdził, że były agent CBA pojawiał się zarówno w Kancelarii Prezydenta, jak i w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego.
Jak wyjaśnił, w Kancelarii Prezydenta Chodziński był podczas obchodów Święta Niepodległości jako przedstawiciel fundacji Frontline. W tej samej roli miał pojawić się również w BBN.
Rzecznik podkreślił, że informacje o spotkaniu w BBN były wcześniej przekazywane publicznie.
– Kiedy jeden z dziennikarzy, zresztą współautor dzisiejszego artykułu, o to zapytał, otrzymał informację, że tak, do takiego spotkania w BBN doszło, bo dotyczyło spraw związanych z bezpieczeństwem i raportów, które fundacja Frontline przygotowywała – powiedział.