Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak jeden z posłów wykorzystuje wizerunkowo zespoły parlamentarne, których jest jedynym członkiem.
- Dlaczego działalność jednoosobowych gremiów budzi poważne wątpliwości natury etycznej.
- Na czym polega szerszy problem z funkcjonowaniem setek zespołów w polskim parlamencie.
- Jakie nowe przepisy mają rozwiązać problem fikcyjnych gremiów i zwiększyć nad nimi kontrolę.
„Dziś odbyło się posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Mężczyzn poświęcone wirusowi HPV. (…) Była to jedna z tych rozmów, po których człowiek wychodzi z poczuciem, że o wielu sprawach wciąż mówi się zdecydowanie za mało” – napisał pod koniec maja w serwisie X poseł niezrzeszony Marcin Józefaciuk.
Poseł zrelacjonował posiedzenie zespołu parlamentarnego, którego jest przewodniczącym. Podkreślał, że choć HPV powszechnie kojarzony jest z rakiem szyjki macicy, coraz częściej odpowiada też za nowotwory u mężczyzn. Problem w tym, że – jak ustaliła „Rzeczpospolita” – Parlamentarny Zespół ds. Zdrowia Mężczyzn składa się tylko z posła Józefaciuka. Zresztą to nie jedyny taki zespół. Poseł jest też przewodniczącym czterech innych zespołów, w skład których wchodzi jedynie on sam.
Sprawa zespołów to kolejna kontrowersja wokół posła, którego nazwisko jest w ostatnich miesiącach jednym z najgorętszych w polskiej polityce.
Marcin Józefaciuk, wybrany z list KO, zyskuje dużą popularność, ale też wywołuje kontrowersje, zajmując się problemami mężczyzn
Ostatnio Marcin Józefaciuk trafił na czołówki mediów po kontroli poselskiej, jaką przeprowadził na początku czerwca w Komendzie Głównej Ochotniczych Hufców Pracy. Stwierdził, że zatrudnionym tam kobietom przyznano miesięcznie jeden dodatkowy dzień pełnopłatnego urlopu tzw. menstruacyjnego związanego z bolesną miesiączką. Jak stwierdził, z tego udogodnienia w 2025 r. pracownice skorzystały niemal 13 tys. razy.
„To, co usłyszałem i zobaczyłem, jest skandaliczne. (…) To jest systemowa nierówność. To jest nierówna polityka kadrowa ubrana w język empatii” – napisał Józefaciuk. Zauważył, że mężczyznom nie zaproponowano żadnego odpowiednika, a kobiety dostają urlop menstruacyjny na zasadzie oświadczenia, więc nikt nie weryfikuje, czy w ogóle miały tego dnia okres albo czy np. nie są już po menopauzie.
Czytaj więcej
Menstruacja to wciąż temat tabu, wokół którego narosło wiele mitów. Czy mózg kobiety działa w trakcie miesiączki inaczej niż w pozostałe dni miesią...
Wpis mocno spolaryzował media społecznościowe. Część osób zarzucała posłowi, że nie dostrzega problemu bolesnej menstruacji. Inni przyznawali mu rację, zauważając, że pracodawcy nie przejmują się problemami mężczyzn, którzy np. mają większe zapotrzebowanie kaloryczne, więc zgodnie z logiką OHP powinni dostawać wyższe pensje. Często przytaczano argument wyższego o pięć lat wieku emerytalnego dla mężczyzn, którzy żyją przecież średnio o siedem lat krócej od kobiet.
To nie jest to pierwszy raz, gdy Józefaciuk zajmuje się problemami mężczyzn. Zwraca uwagę na ich rzekomą dyskryminację w sądach rodzinnych czy w systemie edukacji. W efekcie stał się jednym z najpopularniejszych posłów w środowiskach zabiegających o prawa mężczyzn, jednak sposób, w jaki prowadzi swoją działalność może budzić wątpliwości. Chodzi o zespoły parlamentarne.
Marcin Józefaciuk wyjątkowo chętnie zapisuje się do zespołów parlamentarnych
Zgodnie z regulaminem Sejmu tego typu gremia tworzy się na zasadzie wolontariatu, więc posłowie za zasiadanie w nich nie pobierają żadnych dodatków i mogą zapisać się do ich dowolnej liczby. W efekcie w Sejmie funkcjonuje dziś aż 306 zespołów, a kolejne 34 są w Senacie (w niektórych zasiadają zarówno posłowie, jak i senatorowie).
ma w swoim składzie Marcina Józefaciuka
Józefaciuk jest członkiem aż 31 zespołów parlamentarnych, z czego w siedmiu jest przewodniczącym. Problem w tym, że wśród zespołów prowadzonych przez Józefaciuka aż pięć składa się… tylko z Józefaciuka jako przewodniczącego. Są to: Parlamentarny Zespół ds. ADHD, Parlamentarny Zespół ds. Nowoczesnego Kształcenia, Parlamentarny Zespół ds. Promocji Biegania, Parlamentarny Zespół ds. Przeciwdziałania Cyberhejtowi i Parlamentarny Zespół ds. Zdrowia Mężczyzn.
Spośród pozostałych zespołów Józefaciuka jeden (ds. Edukacji Domowej) ma dziewięcioro członków, a kolejny (ds. Ochrony Dzieci w Procesie Rozstania Rodziców) tylko dwoje.
Ten ostatni miał duży wpływ na karierę posła, bo spowodował jego odejście z klubu KO. Powodem był fakt, że w sierpniu ubiegłego roku w posiedzeniu Zespołu ds. Ochrony Dzieci w Procesie Rozstania Rodziców wziął udział mężczyzna widniejący w publicznym rejestrze pedofilów. Józefaciuk tłumaczył, że zaufał rekomendacjom stowarzyszeń, wysyłających uczestników. Mimo to został zawieszony w klubie KO, z którego potem odszedł.
Czytaj więcej
Poseł Marcin Józefaciuk poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych, że podjął decyzję o rezygnacji z członkostwa w klubie parlamentarny...
Mimo to poseł nie zniechęcił się do zespołów, a ich nazwami regularnie posługuje się w swojej działalności publicznej, szczególnie tymi, gdzie jest przewodniczącym. Przykłady? „Komisja Europejska przyjęła Strategię Równouprawnienia Płci na lata 2026–2030. Jako przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Mężczyzn muszę powiedzieć wprost: nie mogę zaakceptować tej strategii w obecnej formie. W grudniu 2025 roku nasz Zespół zgłosił swoje uwagi do projektowanego dokumentu” – napisał w marcu w serwisie X.
„Zwołuję posiedzenia zespołów parlamentarnych w trybie hybrydowym: Zespół ds. Ochrony Dzieci w Procesie Rozstania Rodziców – 22 stycznia godz. 9, Zespół ds. ADHD – 30 stycznia godz. 12, Zespół ds. Edukacji Domowej – 30 stycznia godz. 14” – to wpis ze stycznia. „Dziś w Sejmie odbyło się posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Mężczyzn poświęcone jednemu z najpoważniejszych wyzwań zdrowotnych XXI wieku – nowotworom kobiet i mężczyzn. Luty – miesiąc walki z rakiem – to nie tylko symbol. To zobowiązanie” – napisał w lutym.
Poseł Józefaciuk twierdzi, że nie wprowadza nikogo w błąd informując o pracy jednoosobowych zespołów. Inaczej uważa ekspert
Czy posługiwanie się nazwami zespołów, składających się z jednego posła, to nie wprowadzanie wyborców w błąd? Marcin Józefaciuk przekonuje, że nie. – Jednym z wymogów do zgłoszenia zespołu parlamentarnego był udział co najmniej trzech członków. I ten wymóg oczywiście spełniły wszystkie moje zespoły, w przeciwnym razie nie zostałyby zarejestrowane – mówi nam Marcin Józefaciuk. – Po tym, gdy odszedłem z Koalicji Obywatelskiej, władze tego klubu nakazały swoim posłom wycofać się ze wszystkich moich zespołów, nad czym ubolewam. Jednak nie zmienia to faktu, że wcześniej zostałem zgodnie z procedurami powołany na przewodniczącego poszczególnych zespołów, więc przedstawiając się jako osoba pełniąca takie funkcje, nie wprowadzam nikogo w błąd. Nigdy nie podpisuję się jako przewodniczący zespołu – dodaje poseł.
Marcin Józefaciuk powinien występować w swoim własnym imieniu, a nie podpierać się autorytetem Sejm
Parlamentarzysta zaznacza, że niektóre jego zespoły, choć odchudzone kadrowo, działają prężnie. – Np. na posiedzeniu dotyczącym HPV pojawili się eksperci w dziedzinie tego wirusa, wielu z tytułami naukowymi. W posiedzeniu dotyczącym zmian w prawie rodzinnym wzięli z kolei udział przedstawiciele strony społecznej i Ministerstwa Sprawiedliwości. Zgłaszając uwagi do europejskiej Strategii Równouprawnienia Płci w imieniu zespołu ds. Zdrowia Mężczyzn, nie zrobiłem tego jednoosobowo, lecz upoważniony przez organizacje społeczne – wylicza poseł.
Mimo to Szymon Osowski z zabiegającej o przejrzystość życia publicznego Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska uważa, że poseł Józefaciuk zachowuje się nieetycznie. – Gdy przeciętny odbiorca mediów słyszy o zespole parlamentarnym, zapewne wyobraża sobie, że zasiada w nim więcej niż jeden poseł. Marcin Józefaciuk powinien występować w swoim własnym imieniu, a nie podpierać się autorytetem Sejmu. Jednoosobowe zespoły powinny zostać zlikwidowane – postuluje Szymon Osowski.
Czytaj więcej
Poseł Marcin Józefaciuk dokonał bezprecedensowego wyczynu sportowego podczas zawodów w Sofii. W ciągu dziesięciu dni pokonał dystans 1154 km, popra...
I zauważa, że kontrowersje wokół Marcina Józefaciuka wpisują się w szerszy problem, jaki Sejm ma z zespołami. Od posłów można usłyszeć opinie, że często są tworzone one w celach prestiżowych, bo wyborcy mylą zespoły z mającymi zdecydowanie wyższą rangę komisjami sejmowymi. W dodatku część zespołów spotyka się nieregularnie albo wcale.
– Wiele zespołów pełni funkcję wyłącznie medialno‑propagandową i powstaje po to, by móc pojechać w teren wyborczy z wizytówką wskazującą, że jest się przewodniczącym jakiegoś rzekomo poważnego gremium zajmującego się budową drogi albo fabryki w tej właśnie okolicy – mówił w marcu „Rzeczpospolitej” Jarosław Urbaniak z KO, przewodniczący Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych.
Pisaliśmy wówczas, że Sejm pracuje nad zmianą swojego regulaminu, mającą zwiększyć kontrolę nad funkcjonowaniem zespołów. I rzeczywiście, taka zmiana została przyjęta przez Sejm pod koniec kwietnia. Zgodnie ze znowelizowanym regulaminem marszałek będzie mógł rozwiązać zespół, który nie odbył posiedzenia od pół roku, a tego typu gremia będą musiały liczyć co najmniej pięciu posłów.
Oznacza to, że Marcin Józefaciuk musi poszukać chętnych do zasiadania w swoich zespołach. Jeśli się mu nie uda, w listopadzie zespoły zostaną rozwiązane.