Jeśli w związku z niebezpieczną sytuacją na Ukrainie poderwane zostaną nasze myśliwce, będą wysyłane o tym informacje SMS-em – poinformowała w poniedziałek w Wirtualnej Polsce Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, wiceminister obrony narodowej. Wiceszefowa MON powiedziała, że „system po stronie wojskowej zadziałał tak, jak miał zadziałać”, gdy 30 lipca, w czasie zmasowanego ataku na zachodnią Ukrainę, rosyjski pocisk wleciał w polską przestrzeń powietrzną.

Alert RCB po poderwaniu myśliwców. Nowa decyzja MON

W odpowiedzi na tezę, że w sytuacji tej „nie zadziałał” system cywilny odparła, że „dzisiaj Rządowe Centrum Bezpieczeństwa oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wyciągają wnioski z tej lekcji”.

Dodała, że Sztab Generalny WP i Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych biorą udział w rozmowach z RCB, aby „cały system jeszcze bardziej domknąć”.

Wiceszefowa resortu powiedziała, że tak jak obecnie DORSZ publicznie informuje o poderwaniu myśliwców w związku z sytuacją na Ukrainie „będą teraz też informacje wysyłane SMS-em o sytuacji niebezpiecznej, jeszcze na terenie Ukrainy”.

Czytaj więcej

Gen. Polko: Alerty RCB są pisane jak dla idiotów. Powinniśmy mieć system jak Ukraina

Zasady wysyłania SMS-ów ostrzegawczych przez RCB

Została dopytana, czy alert RCB zostanie przesłany, jeżeli na Ukrainie będzie alarm przeciwlotniczy. – Jeżeli nasze myśliwce będą podrywane, będziemy jeszcze więcej informacji rozsyłać, wykorzystując systemy Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, ale oczywiście o szczegółach, jak to będzie działało, to zostawiam w kompetencjach ministra spraw wewnętrznych i administracji – mówiła.

– Strona wojskowa, która – jeszcze raz powiem – zadziałała w tym przypadku bez uwag, współuczestniczy też w tej poprawie jakości systemu ze strony MSWiA – podkreśliła.

Do wtargnięcia pocisku w polską przestrzeń powietrzną doszło w nocy ze 29 na 30 lipca, gdy Rosjanie dokonali kolejnego zmasowanego ataku na Ukrainę, w tym m.in. na Lwów. Do zabezpieczenia polskiej przestrzeni skierowane zostały polskie myśliwce F-16, wspierane m.in. przez polskie i sojusznicze samoloty rozpoznawcze oraz natowskie tankowce powietrzne z bazy w Niemczech.

Czytaj więcej

Rosyjski pocisk spadł na Polskę. Ekspert: Trzeba skończyć z mitem o szczelnym niebie

Jak informowało Dowództwo Operacyjne RSZ, 30 lipca o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16; o godz. 3.46 obiekt zanikł; prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia. Wojskowy śmigłowiec Mi-24 znalazł tam krater – miejsce uderzenia rakiety, a następnie na miejsce przybyły służby. Pocisk uderzył w terenie niezabudowanym; w incydencie nie było poszkodowanych, nie doszło też do żadnych zniszczeń.

Rosyjski pocisk Ch-101 na Lubelszczyźnie

Rakieta, która naruszyła polską przestrzeń powietrzną i spadła na Lubelszczyźnie, była rosyjską rakietą Ch-101, która może przenosić nawet głowice jądrowe.

Dzień po wtargnięciu obiektu w polską przestrzeń powietrzną, szef MSWiA Marcin Kierwiński informował, że w ciągu kilkunastu najbliższych tygodni będzie uruchomiona specjalna aplikacja regulująca kwestie ostrzegania ludności. Jak zaznaczył, priorytetem jest systematyczne uzupełnianie zaległości i budowa nowoczesnego, skutecznego systemu reagowania na zagrożenia.