To odpowiedź na artykuł, który ukazał się w poniedziałek w serwisie Wirtualna Polska. Jak poinformował portal, 4,5 mln zł pomocy powodziowej z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego S.A. (KARR) trafiło do trzech podmiotów z jednej okolicy, mimo że cztery niezależne źródła wykluczają, by ucierpiały one w wyniku powodzi. Pieniądze otrzymały podmioty powiązane z wiceprezeską agencji, działaczką KO.

Pomoc dla firm po powodzi pod lupą

Z ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że w miejscowości Dziwiszów w gminie Jeżów Sudecki wsparcie otrzymały trzy lokalne podmioty. Według serwisu, firma męża wiceprezeski KARR otrzymała maksymalną pożyczkę z funduszu ministerialnego w wysokości 200 tys. zł. Protokół z oględzin, sporządzony dziesięć miesięcy po powodzi, wykazał pęknięte płytki na tarasie, wymyte fugi oraz rysy w tynku na balustradzie balkonu na pierwszym piętrze, przy czym gmina przyznała na piśmie, że nie miała niezależnego dowodu na powstanie tych szkód w wyniku powodzi.

Czytaj więcej

Ministerstwo żąda od fundacji ojca Rydzyka 210 mln zł. Pozew czeka w sądzie

Z kolei spółka sąsiadów działaczki KO otrzymała 3,2 mln zł pomocy. Szkoda miała powstać w sali zabaw dla dzieci, która zdaniem portalu nigdy nie przyjęła ani jednego dziecka i nie ma śladu, by kiedykolwiek została otwarta. W tym samym budynku działał sklep „Społem”, jednak spółdzielnia nie dostała ani złotówki wsparcia. Trzecia dotacja, w wysokości 1,12 mln zł, trafiła do spółki właściciela lokalnej telewizji i wieloletniego kontrahenta samorządów – w tym przypadku Bank Gospodarstwa Krajowego potwierdził brak wymaganej regulaminem deklaracji bezstronności.

CBA sprawdza procedury przyznawania pomocy po powodzi

Dziennikarze WP zweryfikowali skontrolowane adresy w czterech niezależnych od siebie źródłach: Państwowej Straży Pożarnej, Wodach Polskich, systemie satelitarnym unijnej służby Copernicus EMS oraz w danych firmy ICEYE zweryfikowanych przez Centrum Badań Kosmicznych PAN. Żadne ze źródeł nie odnotowało obecności wody powodziowej pod wskazanymi lokalizacjami. Pytany o ewentualny konflikt interesów prezes KARR – spółki, której 99,99 proc. akcji należy do samorządu województwa dolnośląskiego – skomentował sprawę słowami: „To jest pana opinia.”.

Czytaj więcej

CBA bada kontrakty Marty Cienkowskiej. Chodzi o współpracę z warszawskim urzędem

Jak napisał w poniedziałek w serwisie X Jacek Dobrzyński, w ramach prowadzonych czynności kontrolnych funkcjonariusze CBA szczegółowo analizują oraz weryfikują wszystkie dokumenty i okoliczności podejmowanych wówczas decyzji. Służby zapowiadają, że w przypadku stwierdzenia podejrzeń popełnienia przestępstwa złożą zawiadomienie do prokuratury. Po pytaniach skierowanych przez dziennikarzy WP zareagowało Ministerstwo Rozwoju i Technologii, które wystąpiło do gmin o pełne wykazy beneficjentów programu pożyczkowego.

Z kolei koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak stwierdził w TVN24, że CBA bada i prowadzi czynności kontrolne od 29 kwietnia. – Było to też efektem medialnych różnych informacji na temat tej agencji i sytuacji w Jeleniej Górze. Nie jest dla nas zaskoczeniem ta publikacja. CBA, gdy będzie gotowe, podejmie decyzje np. ws. wniosku do prokuratury dotyczącego określonych osób. Wszystko, co dotyczy tej agencji i dotacji, jest wnikliwie badane przez CBA – podkreślił Siemoniak.

Szef dolnośląskich struktur Koalicji Obywatelskiej: pani wiceprezes została zawieszona

– Jeśli chodzi o panią wiceprezes, to już jakiś czas temu została zawieszona w partii, czeka ją sprawa w sądzie koleżeńskim, to jest kwestia dni, jak będzie jakiekolwiek rozstrzygnięcie – powiedział w poniedziałek na temat wiceprezeski Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego wiceminister rozwoju i technologii oraz szef dolnośląskich struktur Koalicji Obywatelskiej Michał Jaros.

Dodał, że jego resort wszczął już kontrolę w tej sprawie, która jest niezależna od kontroli CBA. – Sprawdzamy dokumenty w Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, a także, co ważne, oprócz tych dokumentów, to wystąpiliśmy do poszczególnych gmin o informację o zaświadczeniach – podkreślił.

Przypomniał, że oferowana pomoc była możliwa dzięki uzyskaniu zaświadczeń, że dany przedsiębiorca został poszkodowany i tam wystąpiła powódź. Dodał, że nie chce oceniać dofinansowania, które otrzymał mąż prezeski. – Natomiast muszę powiedzieć, że trzeba też w jakimś stopniu się racjonalnie zachowywać. Jeżeli ktoś jest wiceprezesem, to raczej powinien się wstrzymywać z tego typu działaniami. Tym bardziej, że ta pomoc podobno jest wątpliwa – ocenił Jaros i zaznaczył, że ostatecznie rozstrzygnie to kontrola.

Zapowiedział przy tym, że „prymitywne i chciwe zachowania” będą piętnowane nie tylko w jego partii, ale o wszystkim po zakończeniu ministerialnej kontroli będą informowane organy ścigania.