Korespondencja z Nowego Jorku
Historycy, politycy i obserwatorzy obawiają się, że jubileusz Stanów Zjednoczonych, zamiast okazji do zjednoczenia podzielonego kraju, staje się w dużym stopniu wydarzeniem skupionym wokół Donalda Trumpa. Będzie kolejnym elementem pogłębiającym podziały w amerykańskim życiu publicznym.

W ciągu półtora roku od objęcia urzędu, Trump przekształcił struktury administracji, likwidując agencje oraz zwalniając tysiące pracowników federalnych. Kluczowe instytucje rządowe obsadził swoimi lojalistami. Nawet Departament Sprawiedliwości, który powinien być niezależny od innych gałęzi władzy, pracuje pod jego dyktando.

Trump diametralnie zmienił politykę zagraniczną USA, zrywając wieloletnie przymierza z aliantami takimi, jak Kanada czy Europa i wycofując USA z międzynarodowych organizacji i porozumień. Ale też wycofując pomoc humanitarną dla całego świata, tym samym likwidując tam amerykańskie wpływy.

Czytaj więcej

Donald Trump publikuje grafikę, z której wynika, że jest wybrańcem Boga

Administracja Trumpa prowadzi działania wymierzone w edukację dotyczącą różnorodności, rasowości, etniczności w amerykańskich szkołach oraz muzeach. Bez zgody Kongresu, Trump zburzył Wschodnie Skrzydło Białego Domu, by wybudować tam salę balową, o której marzył. Poza tym chce sobie wybudować łuk triumfalny. 

Wszędzie wizerunki prezydenta Donalda Trumpa: portrety na ministerstwach, nowe banknoty

Podobizna Donalda Trumpa pojawiła się na ogromnych banerach, które zawisły w ubiegłym roku na fasadzie siedzib m.in. Departamentów Pracy i Rolnictwa. Swoje nazwisko – podobnie jak na produktach sprzedawanych przez jego firmę rodzinną – Trump umieścił na infrastrukturze publicznej i amerykańskich instytucjach od John F. Kennedy Center for the Performing Arts po United States Institute of Peace.

W ubiegłym roku Donald Trump zaprezentował wizę pod nazwą „złota karta Trumpa”, która daje możliwość legalnej pracy i mieszkania w USA obcokrajowcom, płacącym za to milion dolarów. Niedługo mają być dostępne konta oszczędnościowe o nazwie Trump Accounts, na których dzieci do 18 roku życia mogą gromadzić oszczędności.

Czytaj więcej

Donald Trump ma szczęście do inwestycji

W tym roku Stany Zjednoczone obchodzą 250-lecie powstania. Twarz prezydenta znajdzie się na okolicznościowej złotej monecie wybitej z tej okazji. Jego oblicze będzie widniało na pamiątkowych paszportach czy kartach wstępu do parków narodowych. Przedstawiciele administracji zabiegają także o wprowadzenie do obiegu banknotu o nominale 250 dolarów z portretem prezydenta. Zgodnie z zapowiedziami Departamentu Skarbu z marca 2026 roku podpis Donalda Trumpa ma pojawić się na nowo drukowanych banknotach dolarowych, co uczyni go pierwszym urzędującym prezydentem, którego sygnatura widnieje na banknotach Rezerwy Federalnej.

„Miejsce prezydenta w historii jako architekta gospodarczego odrodzenia Ameryki i nowej Złotej Ery jest niepodważalne. Umieszczenie jego podpisu na amerykańskiej walucie jest nie tylko właściwe, ale także w pełni zasłużone” – czytamy w oświadczeniu Departamentu Skarbu.

Donald Trump twierdzi, że jest lepszy od Elvisa Presleya

Obchody rocznicowe odbywają się w tym roku w całym kraju i organizowane są przez bezpartyjne organizacje oraz instytucje stanowe, koncentrujące się na edukacji, historii lokalnej i zaangażowaniu obywatelskim.

Jednak główne wydarzenia z okazji 250. rocznicy powstania USA to Great American State Fair, który trwać będzie przez ponad dwa tygodnie i jest najbardziej widocznym elementem obchodów rocznicy podpisania Deklaracji Niepodległości 4 lipca 1776 r. To seria wydarzeń organizowanych przez Biały Dom i oczywiście skupionych wokół Donalda Trumpa.

Za pośrednictwem prezydenckiej grupy zadaniowej, którą powołał rozporządzeniem wykonawczym i której sam przewodniczy, prezydent forsuje inicjatywy mające określić sposób, w jaki sposób ten jubileusz będzie postrzegany i przeżywany przez Amerykanów. Program wspierany przez Biały Dom jest szerszy, bardziej scentralizowany i wyraźnie firmowany przez administrację prezydenta.

 „W efekcie to właśnie prezydent, jego agenda polityczna oraz jego interpretacja historii znajdują się w centrum najbardziej nagłaśnianych i transmitowanych wydarzeń rocznicowych” – pisze „Washington Post”.

Wielu artystów, w tym piosenkarka muzyki country Martina McBride, raper Young MC, czy The Commodores, wycofało się z udziału w Great American State Fair, twierdząc, że nie zdawali sobie sprawy, jak ściśle impreza jest związana z Trumpem, a zatem polityczna. W odpowiedzi prezydent ogłosił, że sam będzie główną gwiazdą wydarzenia, ponieważ jest „atrakcją numer jeden na całym świecie, człowiekiem przyciągającym większą publiczność niż Elvis u szczytu swojej kariery – i to bez użycia gitary”.

Czytaj więcej

Donald Trump przerwał wywiad po kłótni z dziennikarką. „Jesteś głupia lub skorumpowana”

Na platformie Truth Social prezydent USA zapowiedział, że obchody rocznicowe rozpocznie wiecem. „To będzie największy wiec w historii NA ŻYWO! Będzie wyjątkowy pod każdym względem – wiec, który przyćmi wszystkie inne wiece!” – napisał Trump o wydarzeniu, które ma się odbyć wieczorem 24 czerwca. „Nie chcemy piosenkarzy bez talentu, za to z ogromnymi honorariami, którzy tylko usypiają publiczność – wszystkim im powiedzieliśmy, żeby zostali w domu. Chcemy tylko was, mnie, kilku mówców i najlepszej muzyki, jaka kiedykolwiek powstała, tej samej muzyki, której słuchacie od lat!” – napisał prezydent. Poinformował również, że wystąpią Lee Greenwood oraz Christopher Macchio, a także Orkiestra Armii Stanów Zjednoczonych, Chór Sił Zbrojnych, Orkiestra Korpusu Piechoty Morskiej USA oraz Połączony Chór Sił Zbrojnych. 

Donald Trump przy okazji rocznicy powstania USA może zrobić to, co chciał zrobić Richard Nixon

– To święto Deklaracji Niepodległości i nie chodzi w nim o żadnego prezydenta – ani o Donalda Trumpa, ani o jego poprzedników – powiedział w wywiadzie dla „Washington Post” John Pitney, były działacz Partii Republikańskiej, obecnie wykładający nauki polityczne w Claremont McKenna College w Kalifornii. – W takim stopniu, w jakim skupiamy uwagę na Trumpie, odwracamy ją od samej Deklaracji. A to jest problematyczne – dodał.

Prezydent spotkał się z podobną krytyką już wcześniej, podczas obchodów 250. rocznicy utworzenia United States Army w ubiegłym roku. Obchody przypadły w dniu jego urodzin. Wielka parada wojskowa z udziałem czołgów i tysięcy żołnierzy wywołała wtedy ogólnokrajowe protesty ze strony osób przekonanych, że prezydent świętuje przede wszystkim samego siebie, a nie armię.

Czytaj więcej

„The Atlantic”: Donald Trump zaczyna się uważać za równego Napoleonowi i Aleksandrowi Wielkiemu

Trump jednak nie jest pierwszym prezydentem, który próbował powiązać narodowe obchody rocznicowe ze swoją agendą polityczną. Gdy Richard Nixon ubiegał się o reelekcję w 1972 roku zmienił nazwę swojej kampanii wyborczej na „The Road to 1976” i został oskarżony o próbę zawłaszczenia obchodów dwustulecia niepodległości Stanów Zjednoczonych. Wywołało to protesty przeciw Nixonowi, w tym demonstrację, podczas której spalono jego kukłę. Prezydent podał się do dymisji w sierpniu 1974 roku zaledwie półtora roku po rozpoczęciu swojej drugiej kadencji i na długo przed obchodami rocznicy niepodległości Stanów Zjednoczonych.

Obecnie wszystko wskazuje na to, że narodowi amerykańskiemu przyjdzie świętować tę okrągłą rocznicę z wizerunkiem obecnego prezydenta w centralnym miejscu.